Książki

Zaczytana Madusia: „Złoty szlak” William Dalrymple – recenzja

Cieszę się, że w ostatni listopadowy wieczór mam do zaproponowania recenzję wyjątkowej książki. „Złoty szlak” to obowiązkowa pozycja nie tylko dla fanów historii. To niespodziewana podróż poprzez wieki, w której autor odsłania przed czytelnikiem mocno zapomnianą historię Indii. Fascynująca opowieść o Złotym Szlaku, stojącym w kontrze do o wiele popularniejszego Jedwabnego Szlaku, który tak naprawdę nie istniał, wielu zaskoczy. Sama też należę do tego grona, bowiem wschodnie rubieże naszego świata są ciągle dla mnie „terra incognita”, przynajmniej dopóki nie sięgnęłam po tę lekturę. Zapraszam na recenzję!

Historia świata, której uczymy się w szkole, prezentowała się za moich czasów wyjątkowo ubogo. Nie wiem, czy po tylu latach coś uległo zmianie, ale nawet jeśli, to i tak dominuje spojrzenie europocentryczne, skoro stąd się wywodzimy. Okazuje się jednak, że zanim ukształtowała się europejska państwowość, to na Dalekim Wschodzie, cywilizacje znajdowały się na wiele wyższym poziomie rozwoju. Sam fakt, że kolonializm w Indiach skończył się dopiero w połowie zeszłego wieku pozwala nam myśleć, że niewiele się tam działo, skoro kraj musiał komuś podlegać – a wiadomo, że skoro tak jest, to znaczy, że jest słabszy, słabo rozwinięty itp. Nic bardziej mylnego, to tylko zasługa propagandy!

William Dalrymple serwuje czytelnikowi dziesięć niezwykłych esejów, skupiających się na znaczeniu Indii w rozwoju świata. Jest to niemal całkowicie zapomniana historia, w której to właśnie ten kraj odgrywał rolę serca starożytnej Euroazji, stąd wypływały najświeższe idee i wynalazki. Tytułowy Złoty Szlak, ciągnący się od ogromnej hinduistycznej świątyni w Angkor Wat, poprzez chiński buddyzm, aż po Cesarstwo Rzymskie pozostawił wyraźne ślady, z których czerpiemy garściami aż do tej pory. Chociażby stworzony tam dziesiętny system arabski, którym posługujemy się do tej pory. Zaskakująco intrygujące są fragmenty dotyczące powstania liczby zero – wciągające nawet bardziej niż najlepszy kryminał.

Dużo uwagi Darlymple poświęca tamtejszym religiom, od mnogości których można dostać zawrotów głowy. Szczególnie że imiona bóstw to prawdziwe łamańce językowe, przysparzające kłopotów nawet obecnie – a przynajmniej ja tak mam, więc przyznam się szczerze, że nie próbowałam się ich uczyć, za bardzo mi się myliły. Niemniej, jest to niezwykle ciekawe zagadnienie, a to zaledwie jedno z wielu omawianych przez autora. Prezentuje w swoim dziele naprawdę szeroki wachlarz tematów, więc na pewno każdy odnajdzie coś, co go zainteresuje.

„Złoty szlak” to zaskakujące połączenie doskonałego reportażu podróżniczego ze szczegółową analizą, tworzące razem przenikliwą i wciągającą opowieść. Autor sporo czerpie również z własnych przeżyć i doświadczeń, racząc czytelnika osobistymi anegdotami, co sprawia, że to potężne dzieło, czyta się z lekkością. Na pewno mocno doceniam ogromną ilość przypisów, zajmujących prawie 1/4 całej książki, co pokazuje, że Darlymple naprawdę przyłożyć się do stworzenia tego niemalże monumentalnego dzieła. Całość uzupełniona jest kolorowymi ilustracjami, głównie odwołującymi się do personifikacji bóstw – tu polecam fragmenty dotyczące Buddy i zmiany podejścia do przedstawiania jego postaci na przestrzeni wieków. Mnie to bardzo zaciekawiło, później nawet siedziałam i szukałam więcej informacji na ten temat.

„Złoty szlak” to książka rozbudzająca w czytelniku chęć, by zgłębiać otrzymaną w niej wiedzę. To zupełnie inne spojrzenie na historię, którą znamy, to pokazanie, że istnieje również inny punkt widzenia niż ten, znany nam ze szkół czy podręczników. Uwielbiam takie lektury, dostarczające mi jednocześnie wiedzy i rozrywki. Myślę, że „Złoty szlak” to jedna z tych książek, które warto podarować komuś na prezent. Ja bym się bardzo z takiego ucieszyła. Także polecam z całego serduszka!

/*współpraca barterowa z oficyną Noir sur Blanc/ dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *