Książki

Zaczytana Madusia: „Córeczka” Romy Hausmann – recenzja przedpremierowa

W każdej podróży towarzyszy mi książka. I nie ma tu znaczenia, czym się poruszam, bowiem od środka transportu zależy jedynie ilość pozycji, którą mogę ze sobą zabrać do bagażu. Najlepiej oczywiście jest podróżować własnym samochodem (znaczy się mąż prowadzi, ja robię za passenger princess), bo wtedy się nie ograniczam. Nawet teraz, gdy limit wyznaczała wielkość walizki i podręczny plecak, zapakowałam aż dziesięć książek. A wśród nich znalazł się przedpremierowy egzemplarz nowej książki Romy Hausmann „Córeczka”, na której recenzję zapraszam!

W swojej najnowszej książce Romy Hausmann wzięła na tapet jeden z popularniejszych motywów występujących w thrillerach, a mianowicie zaginięcie sprzed lat. Mija już prawie dwadzieścia lat od zaginięcia nastoletniej Julie Novak, a okrągła rocznica to zawsze doskonały pretekst, żeby raz jeszcze przypomnieć o sprawie. Szczególnie, gdy od prawie trzech lat prowadzi się najpopularniejszy niemiecki podcast true crime, a takowy właśnie tworzą Liv Keller ze swoim partnerem Philippem Hendricksem. I kiedy Liv kontaktuje się z ojcem zaginionej dziewczyny, Theo, nawet nie spodziewa się, jakie konsekwencje pociągnie ta znajomość.

„Córeczka” ma mocno specyficzny klimat, który szybko mnie pochłonął, chociaż momentami łatwo nie było. Cieszę się, że zaczynają się pojawiać książki fabularne, w których główny bohater zmaga się z pewnymi deficytami (jak to miało miejsce w „Mrocznej lagunie”) bądź chorobami i przekłada się to na sposób prowadzenia przez niego narracji. Theo Novak cierpi na demencję, przez co jego narracja staje się mocno chaotyczna i poszatkowana, sprowadzając się często do strumienia wolnej świadomości, który w odbiorze bywa prawdziwym wyzwaniem. Można się dość łatwo w niej zgubić, ale zdecydowanie jest to świetny zabieg i poczytuję go sobie jako ogromną zaletę w tej książce.

Romy Hausmann ma niesamowity talent do tworzenia niejednoznacznych bohaterów, którzy nigdy nie są czarno-biali. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że szarość na okładce doskonale oddaje płynność pojęciową, zależącą najczęściej od wielu okoliczności, często zaskakujących. W „Córeczce” bardzo powoli odkrywamy prawdziwe motywy postępowania bohaterów, aczkolwiek nigdy nie mamy pewności, czy naprawdę nimi są. Autorka niczego nie gwarantuje, wodzi czytelników na manowce, fundując nam emocjonalny rollercoaster, od którego naprawdę ciężko się oderwać. Jednocześnie daje możliwość wypowiedzi niemalże każdemu bohaterowi, który ma znaczenie dla fabuły – albo wydaje się, że takowe posiada – tu nigdy nic nie jest pewne. Ta mnogość narracji może wydawać się przytłaczająca, ale mnie osobiście siadła idealnie. Spojrzenie z wielu perspektyw na jedno wydarzenie sprawia, że powstrzymujemy się od rychłej oceny, starannie rozważając wszystkie aspekty sprawy. I często dalej nie wiemy, co się właściwie wydarzyło.

„Córeczka” porusza także temat wyjątkowo aktualny, którym stały się wszechobecne podcasty, szczególnie te poruszające się w tematyce true crime, zawsze najbardziej rozgrzewające ludzkie umysły. Prowadzenie często jednoznacznej narracji, sugerowanie, że ja TYLKO pytam, pokazując przy tym różne możliwości motywów/zachowania/konsekwencji wydaje się być wyłącznie rozrywką. Pytanie jednak, co zrobić, gdy za konkretną sprawą stoją prawdziwi ludzie, którzy nawet zanonimizowani, są tak łatwi do rozszyfrowania, że wszyscy wiedzą, o kogo tak naprawdę chodzi. I ci ludzie ponoszą później konsekwencje, bo ktoś coś powiedział w podcaście (a wiadomo, że jak coś jest w internecie, to prawda), a inni w to uwierzyli. To chwilami stąpanie po wyjątkowo kruchym lodzie i właśnie taka sytuacja dotknie jednego z bohaterów książki. I nie będzie to miłe spotkanie.

„Córeczka” to świetnie napisany, trzymający w napięciu thriller psychologiczny, pokazujący wyświechtany motyw od zupełnie innej strony – aczkolwiek pewnych klisz nie udało się wyeliminować, stąd też maleńkie „ale” na koniec. Niemniej za postać Theo Novaka jestem wyjątkowo wdzięczna i już tylko z jego powodu warto sięgnąć po „Córeczkę”, chociaż na pewno nie jest on jedynym!

Premiera jutro, 11.02.2026.

/*współpraca barterowa z wydawnictwem W.A.B. / dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *