poprostumadusia.pl

blog o książkach, podróżach i Krakowie

Alt Sidebar
Random Article
Search
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem

No Widgets found in the Sidebar Alt!

  • Podróże

    Azjatyckie opowieści: Migawki z malezyjskiej wyspy Langkawi

    22/02/2024 /

    I nadszedł w końcu ten czas, gdy zabieram się do opisania naszej styczniowej wyprawy do Singapuru i Malezji. Dzisiaj migawki z Malezji, czyli kilkanaście kadrów, które mają za zadanie mniej więcej pokazać najciekawsze miejscówki z tego wyjazdu i zachęcić Was…

    czytaj dalej
    By Madusia

Kilka słów o mnie

książki.
podróże.

a w skrócie:
obecnie w Krakowie.
lat 38.
oczy niebieskie.

w razie pytań:
kontakt@poprostumadusia.pl

Tagi

andaluzja (16) andora (2) beskidy (2) bieszczady (4) chorwacja (24) czechy (5) galicja (6) grecja (2) góry (35) hiszpania (33) jaskinia (3) jezioro (11) jura (6) kantabria (1) kastylia - la mancha (8) kastylia-leon (1) korona gór polski (15) kraj basków (3) kujawsko-pomorskie (3) la rioja (2) lombardia (4) mazury (5) miasto (53) mierzeja wiślana (6) morawy (3) morze (37) pieniny (2) podlasie (2) podsumowanie (5) polska (63) premiera (104) recenzja (301) stolice europejskie (6) sudety (8) szlak orlich gniazd (3) słowacja (3) tatry (9) toskania (11) warmia (4) wiatraki (4) włochy (17) zamek (11) zapowiedzi (41) zea (5) żagle (18)

Archiwa

Meta

  • Zaloguj się
  • Kanał wpisów
  • Kanał komentarzy
  • WordPress.org

poprostumadusia

Jak upływa Wam ostatni weekend listopada? Ja byłam Jak upływa Wam ostatni weekend listopada? Ja byłam dziś na długim spacerze, żeby wychodzi cały stres minionego tygodnia, a teraz czytam nowe perypetie Cormorana i Robin, ale mocno mnie irytują.

„Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt” to historia, która zdecydowanie zostaje w pamięci na długo.

Upalne lato 1970 roku, duszne powietrze, napięcie wiszące w powietrzu, a pośród tego wszystkiego ośrodek Wellwood House na Florydzie. To miejsce, w którym czas jakby się zatrzymał i to właśnie tam trafia piętnastoletnia Nevie, oddana przez rodziców, by w ukryciu urodzić dziecko i wrócić do domu, jakby nic się nie wydarzyło.

Dziewczęta żyją tu według surowych zasad, odarte z wolności, nawet z własnych imion. To życie w zawieszeniu, bardziej egzystencja niż młodość, liczy się tylko poród. Nic dziwnego, że w nastolatkach bunt zaczyna w nich narastać.

Aż pewnego dnia Nevie odkrywa starą księgę czarownic w obwoźnej bibliotece. Krąg dziewcząt, który tworzy się wokół tajemniczej bibliotekarki, zaczyna przyciągać dziwną, potężną energię. Tytułowe czarnownictwo, ta niezwykła„magia” jest przede wszystkim metaforą. To tak naprawdę kobieca siła, solidarność i wspólna walka z systemem, który chce je uciszyć.

Najbardziej poruszyły mnie brutalnie realistyczne opisy porodów, są zdecydowanie bardziej przerażające niż jakiekolwiek elementy nadnaturalne. Autor świetnie buduje duszną, klaustrofobiczną atmosferę, która narasta wraz z rozwijającą się ciążą głównej bohaterki. Czas bowiem na tu znaczenie, liczy się w tygodniach pozostałych do porodu. To ten punkt zwrotny, będący przepustką do wcześniejszego normalnego życia. Tylko czy można po czymś takim wrócić jakby nic się nie zmieniło?

„Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt” to nie horror, lecz mocny, przejmujący komentarz społeczny o kobietach, którym odebrano głos. To lektura mroczna, intensywna i oryginalna, aż ciężko mi znaleźć coś podobnego.

Jeśli szukacie książki, która Was zaskoczy, poruszy i zatrzyma na dłużej, zdecydowanie warto sięgnąć. Pozwólcie się jej oczarować, ale też i trochę wstrząsnąć. 

Szersza recenzja czeka już na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @zysk_wydawnictwo 

#recenzjaksiążki #czytamirecenzuję
Zdarza się Wam poszaleć na zakupach? Ja w listopad Zdarza się Wam poszaleć na zakupach? Ja w listopadzie nie kupiłam żadnej książki, aż tu nadeszła ta premierowa środa połączona z wyprzedażą w Bonito i wyszedł z tego stos, który przeraził nawet Tośkę.😆

Niczego nie żałuję! I nawet specjalnie w śnieżycy po nie poszłam. A teraz kocyk i decyzja, którą czytać jako pierwszą. Coś doradzacie?

#bookstagramtopasja #polskiebookstagramy #polskibookstagram #kochamksiażki #czytambolubie #noweksiążki #świnkowybookstagram #guineapigsofinsta #świnkamorska #somanybookssolittletime #czytajpolsko
Jutrzejsza premiera Pauliny Świst z taką niespodzi Jutrzejsza premiera Pauliny Świst z taką niespodzianką - od razu zabieram się za lekturę! 

prezent od @wydawnictwomuza 

#polskibookstagram #bookstagrampolska #książkoholiczka #świnkowybookstagram #zapowiedźrecenzji #zapowiedźrecenzencka #czytam
Znacie twórczość Magdy Stachuli? Jej talent do spl Znacie twórczość Magdy Stachuli? Jej talent do splatania mrocznych zagadek z duszną, psychologiczną atmosferą thrilleru z krwi i kości zachwyca mnie od lat, a nowa seria „Zwodnicze zmysły” tylko to potwierdza.

I dopiero przy pisaniu tej recenzji dotarło do mnie, że wzrok w tytule wcale nie jest przypadkowy, skoro całość ma kręcić się wokół zmysłów. A ja uparcie czytałam „zwodnicze umysły”. Cóż, zdarza się, że mózg czasem płata figle. 

Ale do rzeczy: w Krakowie zostaje znalezione ciało kobiety, a sprawa trafia do komisarz Julii Koseli. Brak narzędzia zbrodni, dużo krwi, zero świadków brzmi jak klasyka gatunku, ale podana zostaje w najlepszym stylu. Jest duszno, mroczno i gęsto.

A że historia dzieje się w Krakowie tylko zwiększa mój zachwyt. Kiedy akcja rozgrywa się tuż obok miejsca, w którym się mieszkało, lektura smakuje zupełnie inaczej. 

Narracja prowadzona z kilku perspektyw sprawia, że w każdym rozdziale coś się przesuwa, odsłania, przewraca do góry nogami i absolutnie nic nie jest takie, jak się wydaje. Stachula świetnie gra detalem, tworząc tak niesamowitą historię, że jedno zdanie potrafi zmienić sposób, w jaki patrzymy na całą sprawę. Wyborna lektura!

„Wzrok. Zwodnicze zmysły” to otwarcie serii, które wciąga jak lepka mgła niedopowiedzeń.
Mroczna, gęsta i niepokojąca- cóż więcej można chcieć! Zdecydowanie polecam, siada idealnie w taki długi ciemny wieczór.

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @wydawnictwo_wab 

#recenzjaksiążki #czytamirecenzuję #polskiebookstagramy #czytajpolsko #czytampolskichautorów #czytampolskieksiążki #ksiazkanadzis #czarny_fotowtorek_2025 #recenzentka
Jakie nastroje na ostatni tydzień listopada? Odpal Jakie nastroje na ostatni tydzień listopada? Odpalacie już świąteczny klimat? Ja tkwię po same uszy w robocie, bo Black Week, bo prezenty, bo milion innych spraw - nawet na siłownię nie muszę chociaż, bo w pracy spokojnie wyrabiam po 10 000 kroków.😆

Jeśli jesteście na etapie szukania prezentów, to mam dzisiaj książkę, która idealnie sprawdzi się w tej roli!

W „Sztuce i miłości. Opowieściach o namiętnościach, skandalach i obsesjach” znajdziecie 29 miniaturek, które pokazują, jak relacje artystów z ich muzami – romantyczne, platoniczne, odległe albo zupełnie niemożliwe – odciskały się na obrazach, fotografiach czy rzeźbach. Każda z tych historii to małe okno na świat emocji, które przetapiają się w sztukę, udowadniając, jak wielki mają wpływ na samo tworzenie.

Trend prowadzi nas przez galerie najróżniejszych odcieni miłości z lekkością i pasją, czerpiąc garściami ze skarbnicy swojej wiedzy. Dzięki temu stworzył książkę, od której naprawdę trudno się oderwać, aczkolwiek spora też zasługa pięknych reprodukcji dzieł, które pozwalają dostrzec detale często pomijane przy pierwszym spojrzeniu. I nagle te najbardziej znane obrazy zaczynają mówić zupełnie nowym głosem! 

Ta książka jest piękna pod każdym względem - w zachwycającym wydaniu kryją się absolutnie dzieła sztuki. Dosłownie i w przenośni!

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @wydawnictwoznakpl 

#recenzjaksiążki #czytamirecenzuję #ksiazkanaprezent #książkanadziś #recenzujęksiążki #polskiebookstagramy #czytanietopasja #jesieńnabookstagramie #jesienneklimaty #polskibookstagramer #blogerkaksiążkowa
Byliście kiedyś w Wenecji? To jedno z tych miejsc, Byliście kiedyś w Wenecji? To jedno z tych miejsc, które za każdym razem pokazuje zupełnie inne oblicze. Byłam tam już dwa razy, w tym raz z dłuższym noclegiem na wyspie, dzięki czemu mogłam poczuć prawdziwy, cichy rytm miasta, gdy jednodniowi turyści odpływają. A i tak książka „Wenecja. Dzieje morza i lądu” bardzo mnie zaskoczyła.

Za pocztówkową fasadą kryje się historia pełna zwrotów akcji, morskiej potęgi i nieoczywistych wątków, które przez wieki kształtowały cały basen Morza Śródziemnego. Wenecja trzęsła okolicą bardziej, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka, począwszy od Cypru, przez Dalmację aż po Kretę.

Zaskakująco najbardziej urzekł mnie fragment o Palmanovie, idealnym mieście, które też miałam okazję odwiedzić. Jeśli lubicie miejsca inne niż wszystkie, koniecznie dopiszcie je do listy.

Mimo wyglądu, to nie jest sucha, historyczna cegła. To opowieść, która wciąga jak najlepsza powieść. Krótkie rozdziały, mnóstwo anegdot, lekki styl, a przede wszystkim ta niesamowita umiejętność autora, by wyczarować historię z fragmentu muru czy niemal niewidocznego detalu architektonicznego.

Wenecja to jednak przede wszystkim ludzie - ci, którzy ją tworzyli i ci, których zaczyna boleśnie brakować. Wieczorami miasto pustoszeje w tempie, które daje do myślenia. Turystyczna presja, wyludnienie, zbyt wiele odwiedzających i zbyt mało mieszkańców - współcześnie miasto też boryka się z wieloma problemami.

„Wenecja. Dzieje morza i lądu” to idealne połączenie powieści, przewodnika i historycznej opowieści. Piękna, mądra, wartościowa książka, a złota okładka zachwyca od pierwszego wejrzenia. Polecam z całego serduszka każdemu, kto kocha to miasto lub dopiero chce je lepiej poznać. 

Książka w doskonałym tłumaczeniu Mateusza Kłodeckiego @mattainai 

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @znak_koncept 

#kącikniedzielnychrecenzji #recenzjaksiążki #czytamirecenzuję #polskiebookstagramy #takczytam #książkoholiczka #recenzentkaksiążek #recenzentka #czytelniczka #czytamwszędzie
Zaobserwuj na Instagramie
madusia 2025 ©
  • Facebook
  • Instagram
Back to top