Książki

Zaczytana Madusia: „Rechtorka” Magdalena Majcher – recenzja premierowa

W ostatnią środę lutego swoją premierę ma trzeci i na razie ostatni tom „Kryminalnego Śląska” autorstwa Magdaleny Majcher. Już ubolewam nad tym faktem, ponieważ mam ogromną słabość do panującego w niej klimatu, znanego z czasów mojego dzieciństwa i do Śląska samego w sobie. Od zawsze się śmieję, że śląska dziołcha ze mnie, chociaż moja rodzinna Częstochowa poza należnością do jednego województwa, praktycznie nie ma nic z nim wspólnego. Nie przeszkadza mi to jednak w niczym, a na pewno nie w uwielbieniu dla kolejnych przygód dziennikarza śledczego Borysa Dyrdy. Zapraszam na recenzję!

Dziennikarz śledczy Borys Dyrda nieco nam się posypał, odkąd widzieliśmy się po raz ostatni we „Freli”. Przy czym „nieco” to wyjątkowo łagodne określenie, znajduje się bowiem w samym środku ogromnego kryzysu osobistego, a przede wszystkim emocjonalnego. Mężczyzna uważa, że nie zasługuje w życiu na nic dobrego i świadomie wycofuje się z relacji, które dawały mu szczęście. Pogrążając się w smutku i poczuciu winy, pomieszkuje chwilowo w redakcji, przez co odsuwa się zupełnie od swojej partnerki Krysi. Kobieta stara się dać mu potrzebną przestrzeń, ale aresztowanie koleżanki jej nastoletniej córki sprawia, że przełamuje się i prosi Borysa o pomoc.

Zniechęcony mężczyzna nie reaguje zbyt entuzjastycznie, ale ciekawość bierze górę. Nic dziwnego, bowiem sprawa sama w sobie wydaje się mocno zagadkowa. Jedna z nauczycielek renomowanego katowickiego liceum zostaje brutalnie zamordowana w piwnicy własnego domu, a po krótkim śledztwie podejrzenia padają na jedną z uczennic, wyjątkowo mocno gnębioną przez panią profesor. Rozwiązanie zbrodni staje się tym łatwiejsze, że nastolatka przyznaje się do zabójstwa, a policji niekoniecznie chce się dalej drążyć sprawę. I tu właśnie pojawia się Borys, wbrew samemu sobie, angażujący się w coraz to większym stopniu w prowadzone śledztwo, z którego koniec końców uczyni sprawę bardzo osobistą. Dyrda zupełnie nie spodziewa się, jak mocno to wpłynie na jego dalsze postępowanie.

Magdalena Majcher po raz kolejny zrobiła to, co potrafi najlepiej. Trzeci tom Kryminalnego Śląska funduje czytelnikowi prawdziwy wachlarz niełatwych emocji, które mocno rezonują w trakcie czytania powieści. Warstwa psychologiczna została dopracowana perfekcyjnie, co wynika z faktu, że jest to niezwykle osobista książka, co autorka wyraźnie podkreśla w „posłowiu”. I to naprawdę widać, ten ból, to uczucie przerażającej pustki, której nic i nikt nie potrafi wypełnić. Ciągłe zmaganie się głównego bohatera z samym sobą, z konsekwencjami jego wcześniejszego zachowania, które nie zawsze potrafi udźwignąć, co widać szczególnie w momencie, gdy pewne kwestie zmieniają się nieodwracalnie. Wątek ojcostwa Borysa to zdecydowanie najbardziej bolesne fragmenty całej jego historii, one mocno siadają na serduchu w trakcie czytania. Nie śmiem oceniać jego postępowania, wystarczy, że sam to zrobił najokrutniej jak tylko człowiek potrafi ukarać samego siebie.

„Rechtorka” staje się klamrą spajającą całą trylogię, chociaż nie spodziewałam się, że tak właśnie potoczy się historia dość sympatycznego dziennikarza. Borys Dyrda dał się lubić (szczególnie kobiety były łase na jego zainteresowanie), zapewne dzięki towarzyszącej mu lekkiej melancholii, która sprawiała, że najchętniej by się go przytuliło i poklepało z nadzieją po główce, że przecież wszystko będzie dobrze. Nie można jednak uszczęśliwić nikogo na siłę, nawet jeśli bardzo byśmy tego chcieli. A osobnym pytaniem staje się to, czy na szczęście rzeczywiście trzeba zasłużyć i kto to obiektywnie powinien osądzić?

Warto też zauważyć, jak bardzo na przestrzeni tych zaledwie trzech książek, zmienił się główny bohater. Borys Dyrda z „Bajtla” to zupełnie inny człowiek, ten spotkany w „Rechtorce” zapewne nie poznałby siebie samego sprzed niewielu przecież miesięcy. Na pewno ciekawym doświadczeniem będzie przeczytanie całej trylogii za jednym zamachem, by w pełni zauważyć (bo niestety ciężko powiedzieć, by docenić, chyba że mamy na myśli kunszt pisarski autorki) jego przemianę i dorastanie, pomimo faktu, że przecież poznajemy go jako dojrzałego już mężczyznę. Brawa dla Magdaleny Majcher za odmalowanie tak emocjonalnego portretu, który na długo zostanie w mojej pamięci. A po cichu mam nadzieję, że jeszcze kiedyś Borys Dyrda powróci.

/*współpraca barterowa z wydawnictwem W.A.B./ dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *