Książki

Zaczytana Madusia: „Ślady” Paulina Cedlerska – recenzja

W miniony weekend udało mi się odwiedzić Poznańskie Targi Książki i chociaż przytłoczyły mnie podobnie jak te w Krakowie, to po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że uwielbiam ten klimat, a książki naprawdę łączą ludzi. O tym jeszcze szerzej na pewno opowiem, a dziś chciałabym zwrócić Waszą uwagę na najnowszy kryminał Pauliny Cedlerskiej, której twórczość poznałam przy okazji zacnych „Punktów przecięcia”. Teraz nadszedł czas na „Ślady” – zapraszam!

Stara chata na skraju lasu nie wydaje się być idealnym miejscem do życia, a mimo to właśnie w nim po przeprowadzce na Podlasie zamieszkała Ewa ze swoim mężem Robertem i dwójką dzieci – Zosią i Stasiem. Jest to o tyle ciekawe, że Robert jest lekarzem i zdecydował się na pracę w białoruskim szpitalu, osiemdziesiąt kilometrów od granicy, więc można się spodziewać po panu doktorze czegoś więcej niż waląca się zbutwiała chata, ciesząca się dodatkowo wyjątkowo złą sławą. Zdecydowanie coś tu nie gra.

A kiedy cała czteroosobowa rodzina nagle ginie, plotki na nowo nabierają znaczenia, bowiem trzydzieści lat wcześniej doszło w chacie do makabrycznych wydarzeń, o które obwiniana była demoniczna wiedźma. Szczególnie gdy się okazuje, że przez cały ten czas na ścianach chaty przebijają się tajemnicze ślady, niebezpiecznie kojarzące się z pazurami dzikiego zwierzęcia bądź właśnie nieuchwytnej wiedźmy. Na miejsce przyjeżdża Monika, siostra zaginionej kobiety, nie mająca z nią jednak zbyt regularnego kontaktu. Dręczące ją wyrzuty sumienia sprawiają, że postanawia włączyć się aktywnie w śledztwo, chwilami działając też na własną rękę, w czym pomaga jej zaskakująco przystojny i charyzmatyczny policjant. Rozwinie się z tego całkiem niezła historia.

„Ślady” serwują nam nie jedną, nie dwie, a trzy linie czasowe, co samo w sobie może wydawać się mocno problematyczne, ale, o dziwo, to sprawdza się fantastycznie! Dzięki temu zabiegowi poznajemy aż trzy historie, świetnie dopracowane pod względem psychologicznym, który to aspekt urzekł mnie już w poprzedniej książce autorki. Tutaj jest jeszcze ciekawiej, szczególnie że każdy wątek mocno koresponduje ze sobą, aczkolwiek raczej piętrzą one pytania niż znajdują odpowiedzi.

Najmocniej wybrzmiewa wątek wiedźmy, która prawdziwie trzęsie całą opowieścią, budząc w czytelniku stały niepokój. Samo Podlasie, ze swoimi bezkresnymi lasami, mgłami i bagnami wzmaga tę grozę, roztaczając w trakcie lektury swój mroczny klimat. Zdecydowanie nie polecam czytać tej książki w wietrzny wieczór, bo można się naprawdę najeść strachu, gdy nagle coś niebezpiecznie zacznie nam stukać w okno, a my wkręcimy sobie, że to wiedźma po nas przyszła. Tak, wkręciłam to sobie, więc z własnego doświadczenia nie polecam. Aż tak głęboko nie musimy wchodzić w tę historię, żeby poczuć ją wyraźnie.

„Ślady” nie są prostą opowieścią, pełno w nich niejednoznaczności, trudnych emocji i ciężkich wyborów. Autorka świetnie operuje warstwą psychologiczną, każda z bohaterek zmaga się z własnymi traumami, które dźwigają na barkach, czasem nawet nie zdając sobie z nich sprawy. Wyprawy w przeszłość nie zawsze przynoszą wytchnienie, a prawda niekoniecznie bywa najlepszym rozwiązaniem. Na pewno po zakończeniu „Śladów” zostaje w czytelniku spory niepokój i materiału do przemyśleń, jak sami postąpilibyśmy na miejscu bohaterów, gdyby los postanowił również i nas doświadczyć w podobny sposób. I wiecie co? Nawet nie chcę się nad tym zastanawiać! Ale książkę polecam – jest zacnie!

/*współpraca barterowa z wydawnictwem Filia Mroczna Strona/ dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *