poprostumadusia.pl

blog o książkach, podróżach i Krakowie

Alt Sidebar
Random Article
Search
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem

No Widgets found in the Sidebar Alt!

  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Wydeptane ścieżki. Wiatr nadziei” Agnieszka Stec- Kotasińska – recenzja przedpremierowa

    12/08/2024 /

    Mam w tym tygodniu szczęście do przedpremierowych drugich tomów, bowiem dzisiaj przychodzę z recenzją nowej książki Agnieszki Stec-Kotasińskiej z cyklu "Wydeptane ścieżki". Po przepięknych "Wichrach losu" nadszedł czas na nieco bardziej stonowany "Wiatr nadziei", który starym bohaterom był niezwykle potrzebny,…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Dysharmonia” Bartosz Szczygielski – recenzja przedpremierowa

    11/08/2024 /

    Obchodzę dzisiaj okrągłe trzydzieste siódme urodziny. I z tej okazji przygotowałam przedpremierową recenzję najnowszej książki Bartosza Szczygielskiego. "Dysharmonia" to drugi tom doskonale przyjętej "Asymetrii", którą szczerze się zachwycałam, dlatego też miałam spore oczekiwania wobec tego tytułu. Czy autorowi udało się…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Ciemność żyje w nas” Michał Zgajewski – recenzja przedpremierowa

    05/08/2024 /

    Zgodnie z obietnicą przybywam dziś z pierwszą recenzją przedpremierową. Na tapet wzięłam drugi tom przygód niesfornego detektywa Norberta Krzyża, do którego zapałałam zaskakującą sympatią, mimo nieco szorstkiego usposobienia. "Ciemność żyje w nas" to doskonały przykład, że Michał Zgajewski nie oszczędza…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „To tylko kolejna zaginiona” Gillian McAllister – recenzja premierowa

    03/07/2024 /

    Macie czasem wrażenie czytając książki częściej niż statystyczny Polak, że niektóre historie bywają do siebie podobne albo wydaje Wam się, że gdzieś już to czytaliście? Mnie się to czasem zdarza, ale nie w przypadku dzisiejszej premiery - wyczekiwanej nowej książki…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Zodiak” Max Czornyj – recenzja przedpremierowa

    01/07/2024 /

    Przez ostatni czas skupiłam się wyjątkowo na nieco lżejszych książkach - zarówno pod względem objętości jak i tematów. Lipiec jednak postanowiłam zacząć z przytupem i sięgnąć po jedną z mroczniejszych premier tego miesiąca. Otóż - Max Czornyj po raz kolejny…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Sześć snów Laury Szuster” Jacek Kalinowski – recenzja premierowa

    19/06/2024 /

    Wydawać by się mogło, że wszystko już zostało wymyślone i opisane, przez co ciężko jest zaskoczyć czytelnika czymś nowym. Nie wiedział jednak o tym Jacek Kalinowski i pokazał, że jednak się da. I to w jakim stylu! Już jego debiut…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Zło czai się w Kansas” Victoria Helen Stone – recenzja premierowa

    05/06/2024 /

    Wychodzi na to, że w czerwcu szykuje się prawdziwy maraton z recenzjami na blogasku. Dzisiaj mamy dopiero piąty dzień tego miesiąca, a ja właśnie przychodzę z czwartą. Zgodnie z obietnicą, pozostajemy w temacie dzisiejszych premier książkowych i zabiorę Was prosto…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Uwolniona” Igor Brejdygant – recenzja przedpremierowa

    04/06/2024 /

    W najbliższą środę, czyli już jutro szykuje się chyba największy do tej pory wysyp absolutnie fantastycznych premier książkowych i mam wrażenie, że do końca miesiąca będę się wyłącznie skupiała na piątym czerwca. Jedną z nowości jest nowy thriller polityczny Igora…

    czytaj dalej
    By Madusia
89101112

Kilka słów o mnie

książki.
podróże.

a w skrócie:
obecnie w Krakowie.
lat 38.
oczy niebieskie.

w razie pytań:
kontakt@poprostumadusia.pl

Tagi

andaluzja (16) andora (2) beskidy (2) bieszczady (4) chorwacja (24) czechy (5) galicja (6) grecja (2) góry (35) hiszpania (33) jaskinia (3) jezioro (11) jura (6) kantabria (1) kastylia - la mancha (8) kastylia-leon (1) korona gór polski (15) kraj basków (3) kujawsko-pomorskie (3) la rioja (2) lombardia (4) mazury (5) miasto (53) mierzeja wiślana (6) morawy (3) morze (37) pieniny (2) podlasie (2) podsumowanie (5) polska (63) premiera (117) recenzja (337) stolice europejskie (6) sudety (8) szlak orlich gniazd (3) słowacja (3) tatry (9) toskania (11) warmia (4) wiatraki (4) włochy (17) zamek (11) zapowiedzi (45) zea (5) żagle (18)

Archiwa

Meta

  • Zaloguj się
  • Kanał wpisów
  • Kanał komentarzy
  • WordPress.org

poprostumadusia

„Miłość nie zazdrości, nie unosi się gniewem…”, al „Miłość nie zazdrości, nie unosi się gniewem…”, ale co, jeśli przybiera zupełnie inną formę? Czy miłość wszystko tłumaczy?

„Dom bestii” to jedna z tych historii, które zostawiają czytelnika w głębokim dyskomforcie, jednocześnie nie pozwalając o sobie zapomnieć.

Głównym bohaterem jest Norbert, który od najmłodszych lat nie miał łatwego życia. Brak poczucia bezpieczeństwa, bieda, odrzucenie i w konsekwencji doświadczenia, które nigdy nie powinny spotkać dziecka. A jednak spotkały, dużo za dużo i z wielu stron.

Kiedy na jego drodze pojawia się Marlena, a wraz z nią uczucie nazwane przez Norberta miłością, wszystko ulega zmianie. Tylko niekoniecznie w sposób, którego byśmy się spodziewali - relacje stają się skomplikowane, granice się zacierają, a Norbert zaczyna walczyć o swoją wizję życia z bezwzględnością i okrucieństwem zupełnie niepasującym do miłości.

„Dom bestii” jest mocno psychologiczny, obserwujemy tu proces przemiany Norberta, począwszy od skrzywdzonego dziecka do człowieka zdolnego do rzeczy, których nie da się usprawiedliwić. I właśnie to jest w tej historii najbardziej przerażające.

Katarzyna Bonda stworzyła opowieść, która zmusza do zadania sobie niewygodnych pytań, 
czy trauma może tłumaczyć wszystko, gdzie kończy się ofiara, a zaczyna sprawca i czy każdy z nas ma w sobie granicę, której nigdy nie przekroczy? Nie znajdziecie tu gotowych odpowiedzi, raczej kawał ciężkiego materiału do przemyśleń.

To zdecydowanie nie jest książka „do poduszki”, chociaż w moim przypadku się nią stała - zaczęłam czytać po południu i skończyłam ciemną nocą, nie mogąc się od niej oderwać. Ta książka uwiera, budzi sprzeciw, ale warto się z nią zmierzyć.

Premiera jutro, 08.04

Szersza recenzja czeka już na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @wydawnictwomuza 

#recenzjaprzedpremierowa #czytampolskichautorów #polskiebookstagramy #zdjeciedlaksiazki #czytajpolsko
Odpoczęliście przez tych kilka wolnych dni? Mnie s Odpoczęliście przez tych kilka wolnych dni? Mnie się udało, teraz czas na motywację przed jutrem, a szczególnie przed środą, bo będzie się wtedy dużo działo. W tym sporo premier się pojawi, a ja już dziś zapraszam na recenzję przedpremierową jednej z nich!

„Król popiołów” S.A. Cosby’ego to książka, którą czyta się z niepokojem, ale nie sposób jej odłożyć.

Roman Carruthers wraca do rodzinnego domu po wypadku ojca, żeby pomóc w prowadzeniu rodzinnego biznesu. Problem w tym, że ten biznes to krematorium, co samo w sobie tworzy mroczny klimat, ale to dopiero początek. Razem z Romanem wracamy do rodziny pełnej tajemnic, przemilczeń i wydarzeń sprzed lat, które nigdy nie zostały wyjaśnione. Teraźniejszość wcale zaś nie jawi się w piękniejszych barwach, bo młodszy brat, Dante, narobił sobie długów tam, gdzie zdecydowanie nie powinien.

A im dalej w historię, tym robi się mroczniej. Sekrety wychodzą na jaw, konflikty narastają, a bohaterowie coraz bardziej zapadają się w sobie i swoich decyzjach. Przemoc rodzi przemoc, agresja narasta, a my mamy wrażenie, że razem z nimi schodzimy coraz niżej i niżej, zupełnie jak Dante wkraczający w kolejne kręgi piekła. Skojarzenie absolutnie nieprzypadkowe.

Nie jest to lektura przyjemna i zdecydowanie nie dla osób wrażliwych na okrucieństwo, ale ma w sobie coś takiego, co nie pozwala się od niej oderwać. To historia o rodzinie, traumie, przemocy, lojalności i o tym, że od przeszłości nie da się uciec, nawet jeśli bardzo się tego chce.

„Król popiołów” to jedna z tych książek, o których trudno powiedzieć, że mi się podobała, ale jednocześnie zdecydowanie warto ją przeczytać. Zostawia czytelnika z wieloma przemyśleniami i bardzo ciężkim klimatem, który jeszcze długo nie chce odpuścić. Jak tytułowy popiół, będzie się w nas tliła przez pewien czas…

Premiera w środę 08.04.

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @filiamrocznastrona 

#recenzjaksiążki #czytamirecenzuję #polskiebookstagramy #recenzjaprzedpremierowa #kochamczytac
Jak czytelniczo poszedł Wam marzec? U mnie całkiem Jak czytelniczo poszedł Wam marzec? U mnie całkiem zgrabnie, szesnaście papierowych plus trzy ebooki, a zdecydowana większość przypadła mi do gustu.

„Oszast” 
„Dziewczyna niczyja”
„Księga grzechu”
„Szelest” 
„Właśnie, że tak!”
- to dla nich zarwałam noc.

„Dungeon Crawler Carl”
„Na krwawych skrzydłach”
- wkręciły mnie totalnie. 

„Laurka”
- to książka, która najbardziej we mnie namieszała.

Tośka pod wrażeniem! 

#polskiebookstagramy #podsumowaniemiesiąca #guineapigoftheday #bookstagrampl #czytaniejestfajne
Czy można kraść w dobrej wierze? Nowa książka Kris Czy można kraść w dobrej wierze? Nowa książka Kristin Harmel „Skradzione życie Colette Marceau” stawia to pytanie w bardzo nieoczywisty sposób.

Colette od dziecka wychowywana jest w rodzinnej tradycji, zgodnie z którą kobiety z rodu Marceau kradną. Jednak nie dla siebie, ponieważ zabierają bogatym i okrutnym, by pomagać tym, którzy zostali skrzywdzeni. Najczęściej sięgają po biżuterię i to z precyzją, której mogą pozazdrościć najlepsi złodzieje.

Dzieciństwo Colette przypada na wyjątkowo trudne czasy, tuż przed wybuchem II wojny światowej. Paryż, znany z pięknych pocztówek, szybko zamienia się w miejsce pełne strachu, prześladowań i dramatów, które na zawsze odcisną piętno na życiu dziewczynki.

Wracamy do niej po latach, kiedy ma już dziewięćdziesiąt lat, mieszka w Stanach i nadal robi to, czego nauczyła ją matka. Aż niespodziewanie pojawia się pewna bransoletka, a wraz z nią przeszłość wraca ze zdwojoną siłą.

Książka jest jednocześnie melancholijna i ciepła, momentami ciężka emocjonalnie (szczególnie wątki wojenne), ale dająca też nadzieję i przestrzeń do refleksji.

Bo czy cel naprawdę uświęca środki? I czy można podziwiać kogoś, kto łamie zasady, żeby czynić dobro?

Sama nie znam odpowiedzi na te pytania, ale wiem jedno - ta historia zostaje w głowie i w serduszku na długo! Polecam!

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy z @wydawnictwo_swiatksiazki 

#takczytam #polskiebookstagramy #czytaniejestsexy #recenzjaksiążki #książkoholiczka
Gotowi na świętowanie? U mnie na lekko, bez spiny Gotowi na świętowanie? U mnie na lekko, bez spiny czy nadmiernych przygotowań, głównie mam zamiar odpoczywać i czytać, bo tyle książek ostatnio napisali, że hoho. A dziś recenzja wyjątkowej książki, niekoniecznie będącej moim pierwszym wyborem - acz niesłusznie!

Dwudziesty wiek, szczególnie okres po II wojnie światowej, był czasem ogromnych przemian, które nie ominęły też świata mody. Tradycja zaczęła ścierać się z nowoczesnością, elegancja z prowokacją, a kobiety coraz mocniej zaznaczały swoją niezależność. W sam środek tego barwnego świata trafiła młoda włoska dziennikarka, Oriana Fallaci.

W książce „Proces o minispódniczkę. Miss Fallaci podbija świat mody” znajdziemy jej artykuły i wywiady ze świata mody, które czyta się z ogromną przyjemnością. Fallaci miała niezwykłą umiejętność pisania w taki sposób, że czytelnik czuje się, jakby był w samym środku wydarzeń, czy to w atelier, na pokazach, czy w rozmowach z największymi projektantami.

A spotykała naprawdę wielkie nazwiska, między innymi Christiana Dior, będącego przykładem, że sukces i stworzenie modowego imperium wcale nie muszą oznaczać szczęścia i wolności.

To książka, która pokazuje modę od kulis, jako wielki przemysł, sztukę, ambicję, ogromne pieniądze, ale również jako zmęczenie, presję i samotność na szczycie. Jednocześnie obserwujemy samą Fallaci, kobietę młodą, pewną siebie, bezczelną w dobrym znaczeniu tego słowa, która wchodzi do wielkiego świata i absolutnie nie zamierza nikogo przepraszać za swoją obecność.

Czytając „Proces o minispódniczkę” można spojrzeć na modę zupełnie inaczej, nie tylko jak na ubrania, ale także jak na opowieść o ludziach, ambicjach i czasach, w których żyli. Polecam, to zaskakująco wciągająca lektura!

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy z @znak_koncept 

#polskiebookstagramy #takczytam #recenzetkaksiążek #książkoholiczka #ksiazkanadzis
Na którą książkę czekacie najbardziej w kwietniu? Na którą książkę czekacie najbardziej w kwietniu? Przygotowałam właśnie na blogasku zestawienie trzydziestu dwóch interesujących mnie premier i to wcale nie jest żart! 

Zapraszam na blogaska razem z Jadwigą! Link czeka w bio!

#polskiebookstagramy #bookblogger #guineapigoftheday #czytambolubie #książkoholiczka
Zaobserwuj na Instagramie
madusia 2026 ©
  • Facebook
  • Instagram
Back to top