poprostumadusia.pl

blog o książkach, podróżach i Krakowie

Alt Sidebar
Random Article
Search
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem

No Widgets found in the Sidebar Alt!

  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Doktórka od familoków” Magdalena Majcher – recenzja przedpremierowa

    05/03/2023 /

    Są takie tytuły i tacy autorzy, którzy w ciemno gwarantują, że nie będę żałowała sięgnięcia po lekturę. Kiedy tylko ujrzałam "Doktórkę od familoków" wiedziałam, że jest to książka, którą koniecznie muszę przeczytać. Dzięki uprzejmości wydawnictwa W.A.B. otrzymałam egzemplarz przedpremierowy, który…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Opór” Paweł Pieniążek – recenzja przedpremierowa

    19/02/2023 /

    Są takie daty, które pamiętamy na zawsze. Jestem z pokolenia tych osób, które dokładnie pamiętają gdzie były i co robiły 11 września 2001 roku (wróciłam ze szkoły i chciałam oglądać kreskówki, a widziałam wszędzie tylko płonące wieżowce), 10 kwietnia 2010…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Zmory przeszłości” Ann Cleeves – recenzja przedpremierowa

    05/02/2023 /

    Niedzielne popołudnie to ten najtrudniejszy moment w tygodniu, gdy staramy się przeciągać każdą godzinę, żeby poniedziałek nie nadszedł zbyt szybko. Jednak nie tym razem - wprost odliczam dni do środy, bo jest to dzień, w którym wprost zasypią nas świetne…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Poszukiwany ukochany” Beth O’Leary – recenzja przedpremierowa

    22/01/2023 /

    Niedzielny wieczór to idealny czas na odpoczynek - można przygotować sobie kubek gorącej herbaty, owinąć się w kocyk i sięgnąć po dobrą książkę, która rozproszy nasze myśli przed zbliżającą się poniedziałkową gonitwą. I taką właśnie lekturą jest "Poszukiwany ukochany", który…

    czytaj dalej
    By Madusia
141516

Kilka słów o mnie

książki.
podróże.

a w skrócie:
obecnie w Krakowie.
lat 38.
oczy niebieskie.

w razie pytań:
kontakt@poprostumadusia.pl

Tagi

andaluzja (16) andora (2) beskidy (2) bieszczady (4) chorwacja (24) czechy (5) galicja (6) grecja (2) góry (35) hiszpania (33) jaskinia (3) jezioro (11) jura (6) kantabria (1) kastylia - la mancha (8) kastylia-leon (1) korona gór polski (15) kraj basków (3) kujawsko-pomorskie (3) la rioja (2) lombardia (4) mazury (5) miasto (53) mierzeja wiślana (6) morawy (3) morze (37) pieniny (2) podlasie (2) podsumowanie (5) polska (63) premiera (124) recenzja (366) stolice europejskie (6) sudety (8) szlak orlich gniazd (3) słowacja (3) tatry (9) toskania (11) warmia (4) wiatraki (4) włochy (17) zamek (11) zapowiedzi (49) zea (5) żagle (18)

Archiwa

Meta

  • Zaloguj się
  • Kanał wpisów
  • Kanał komentarzy
  • WordPress.org

poprostumadusia

Rzym. Roma. La dolce vita. Miasto Cezarów, papieży Rzym. Roma. La dolce vita. Miasto Cezarów, papieży, wielkich zabytków, tłumów turystów i pysznego jedzenia. A za tym wszystkim kryje się historia pełna władzy, intryg, konfliktów, spektakularnych upadków i wielkich przemian. Piękna, okrutna, splatająca wiarę i wiedzę w jedną niekończącą się historię Wiecznego Miasta.

I to właśnie o tym wszystkim jest „Rzym miasto Boga. Opowieść o świętości i władzy” Jessiki Wärnberg - propozycja zaskakująca na wielu płaszczyznach.

To podróż przez ponad dwa tysiące lat historii Wiecznego Miasta, począwszy od czasów Imperium Rzymskiego i początków chrześcijaństwa przez momenty, gdy papiestwo potrafiło naprawdę mocno namieszać w europejskiej polityce, aż po współistnienie Rzymu z Watykanem, siedzibą Państwa Kościelnego.

I uwierzcie mi, niektóre opisane tu wydarzenia brzmią jak scenariusz najbardziej pokręconego kryminału. Trzech jednocześnie urzędujących papieży? Polityczne rozgrywki na wielu frontach? Bezwzględne i brutalne walki o władzę? Oj, działo się, chwilami okrutniej niż w „Grze o tron”, która do bajek dla dzieci zdecydowanie nie należy. 

Najbardziej podobało mi się jednak to, że głównym bohaterem tej opowieści jest przede wszystkim sam Rzym, będący miastem, które przez wieki przeżywało wzloty i upadki, zmieniało swoje znaczenie i nieustannie tworzyło swoją własną historię, często targaną niespodziewanymi wichrami losu, pozostając w nomenklaturze stworzonej przez Martina.

Autorka opowiada barwnie, dynamicznie, przystępnie i bez naukowego zadęcia, dzięki czemu nawet dobrze znane wydarzenia możemy poznać z zupełnie innej perspektywy. To książka nie tylko dla fanów historii, czyta się ją jak dobrą powieść, z ciągle niedokończonym zakończeniem, bo przecież Wieczne Miasto jak i Kościół Katolicki cały czas trwają. 

Tylko od razu ostrzegam, po przeczytaniu tej książki zaczniecie planować wyjazd do Rzymu - ja już mam swoją listę, co koniecznie muszę zobaczyć przy kolejnej wizycie, najlepiej miesięcznej. 

A wy macie takie książki, po których natychmiast chcecie zobaczyć opisywane miejsce na własne
Nagie ciało młodej kobiety. W dłoni zabytkowa mone Nagie ciało młodej kobiety. W dłoni zabytkowa moneta. Kwiat hibiskusa, starannie złożone ubrania. Żadnych świadków, żadnych oczywistych śladów. 

Na miejscu zbr0dni pojawiają się Leopold Bilski i Anna Górska, dwoje prokuratorów, których łączy wspólne dziecko, przeszłość i zdecydowanie zbyt wiele niewypowiedzianych pretensji. 

Początek „Fioletu” Małgorzaty Oliwii Sobczak, siódmego już tomu „Kolorów Zła” zwiastuje dużo emocji, a jeszcze więcej tajemnic do rozwikłania.

I chociaż to zdecydowanie jedna z moich ulubionych serii, to tym razem mam mocno mieszane uczucia. Sama intryga jest naprawdę wciągająca, napięcie skacze jak ciśnienie po dobrej kawie, a kryminalistyczny research autorki, po raz kolejny, stoi na najwyższym poziomie. Na szczególne podkreślenie zasługuje wątek fizyczki z neurogenną utratą wzroku, posługujący się zupełnie inną perspektywą niż to, o czym do tej pory czytałam.

Bilski i Górska we „Fiolecie” są dla mnie najsłabszym ogniwem, ich życiowe rozterki chwilami przypominały bardziej problemy nastolatków niż dwojga dorosłych ludzi. Aż miałam ochotę powiedzieć im: „ogarnijcie się i weźcie się w końcu do roboty”, bo normalnie aż coś mnie trafiało. Liczę jednak, że to była sytuacja przejściowa, każdemu się zdarzyć. Na szczęście dużo miejsca otrzymały postacie drugoplanowe, które nadawały ton całej powieści - Pająk, Kita i Janka Hinca, która coraz lepiej odnajduje się w działaniu.

Pomimo słabszych momentów i tak „Fiolet” przeczytałam w jeden wieczór, bo ta historia naprawdę wciąga. To ciągle kawał dobrego, rasowego thrillera na wysokim poziomie, ze świetną warstwą psychologiczną. I chociaż w prawdziwym życiu mam ogromną słabość do fioletu, tak w „Kolorach Zła” coś nam wzajemnie nie siadło.

Niemniej całą serię polecam i nie mogę się doczekać kolejnego tomu, bo wiem, że na pewno znów będzie zacnie! 

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @wydawnictwo_wab

#polskiebookstagramy #takczytam #ksiazkoholiczka #bookshelf #recenzjaksiazki
Gotowi na weekend? Czas na „Wyjazd służbowy”. Szyk Gotowi na weekend? Czas na „Wyjazd służbowy”. Szykujcie się, że będą nadgodziny, bo od tej lektury nie oderwiecie się bez poznania jej zakończenia!

Dwie kobiety spotykają się przypadkiem w samolocie, a po kilku dniach zaczynają do ich najbliższych przychodzić wiadomości, które budzą coraz większy niepokój. 

Jasmine ucieka od przemocowego partnera, a Stephanie prowadzi pozornie idealne życie. Dwie zupełnie różne kobiety, jeden lot i ten sam mężczyzna, który obu zawrócił w głowie do tego stopnia, że poleciały z nim na tydzień do Atlanty. I tu zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki - sporadyczne wiadomości budzą większy niepokój niż cokolwiek wyjaśniają, a z każdą kolejną paniką tylko wzrasta. 

Autorka naprawdę potrafi budować napięcie, a zamiast odpowiedzi dostajemy kolejne pytania, ślepe tropy i informacje, które tylko coraz bardziej komplikują sytuację. I kiedy już wydaje się, że wreszcie wiemy, co tu się wydarzyło, fabuła robi kolejny zwrot, a my tylko szerszej otwieramy oczy i szybciej przewracamy kolejne strony.

I chociaż „Wyjazd służbowy” nie definiuje thrillera na nowo, to jak na debiut Jessie Garcia poradziła sobie naprawdę zacnie. Czytałam z wypiekami na twarzy i coraz większą ciekawością, co właściwie wydarzyło się podczas tego wyjazdu. Bo, że nie był to zwyczajny wyjazd służbowy, to tego możecie być pewni!

Warto sięgnąć!

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @wydawnictwootwarte 

#recenzjaksiążki #takczytam #polskiebookstagramy #czytanietopasja #recenzentka
nie wiem, ile książek przeczytałam w życiu. Wiem z nie wiem, ile książek przeczytałam w życiu. Wiem za to, że niezmiennie kupuję nowe (bowiem ONI ciągle piszą!), mimo że moje regały od dawna sugerują, że powinnam przestać. 

mam na imię Magdalena i od kilku ładnych lat (a będzie ich już ponad trzynaście, choć tematyka się zmieniała) prowadzę swój książkowy zakątek internetu, w którym dzielę się tym, co przeczytałam, co mnie zachwyciło, co rozczarowało (aczkolwiek to rzadziej) i co sprawiło, że jeszcze długo po odłożeniu książki myślałam o jej treści.

dominują u mnie mroczniejsze klimaty - kryminały, thrillery, true crime, historia i reportaże, ale tak naprawdę najbardziej cenię sobie dobre historie.

a wszystko to w otoczeniu świnek morskich (trzy wesołe ryjki adopciaki obecnie z nami mieszkają) i całej codzienności, która niezmiennie mnie fascynuje.

tylko uczciwie ostrzegam: Twoja lista książek do przeczytania może się niebezpiecznie wydłużyć.

taką obietnicę mogę złożyć.

„muszę Ci koniecznie opowiedzieć, o czym właśnie przeczytałam” - zostań i wysłuchaj!

#polskiebookstagramy #książkoholiczka #takczytam #czytajpolsko #ulubione_fotowtorek_2026
a lato nie było piękne tego roku. czytelniczo tak a lato nie było piękne tego roku.

czytelniczo tak sobie,
reszta niewiele lepiej.

czekamy na jesień.

#polskiebookstagramy #guineapigoftheday #ksiazkoholizm #czytajpolsko #podsumowanie
W 1997 roku, mniej więcej w okolicach moich dziesi W 1997 roku, mniej więcej w okolicach moich dziesiątych urodzin, rodzice zapisali się do „Świata Książki”. Jedną z pierwszych zamówionych pozycji był „Poczet królów i książąt polskich Jana Matejki”. Na moją usilną prośbę, oczywiście. 

Męczyłam ją w dzieciństwie przeokropnie, a dziś nadal potrafię cytować z pamięci całkiem obszerne fragmenty. I to właśnie wtedy zaczęła się moja miłość do historii, która cały czas ma się naprawdę dobrze.

I dlatego po „Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii” Mariusza Sampa sięgnęłam właściwie w ciemno.

Myślałam, że o Piastach napisano już tyle, że niewiele może mnie zaskoczyć.

Ależ się myliłam! 

Bo ta książka to właściwie true crime sprzed setek lat. M0rderstwa, zdrady, okrucieństwo, walka o władzę, zemsta i pozbywanie się przeciwników w sposób, przy którym niejeden współczesny kryminał wypada blado. 

A przy tym całość daleka jest od suchej lekcji historii. Autor podzielił książkę na trzy okresy, a każdy z nich wypełnił niezwykle barwnymi opowieściami. Czyta się to naprawdę świetnie i lekko, mimo okrucieństw, których tu nie brakuje.

Bardzo doceniam też fakt, że Mariusz Samp wyraźnie oddziela fakty od hipotez i plotek. Przy fragmentarycznych i często niepewnych średniowiecznych źródłach ma to ogromne znaczenie i pozwala czytelnikowi samemu wyrobić sobie zdanie.

I chyba właśnie dlatego ta książka tak mnie wciągnęła. Piastowie okazują się znacznie bardziej krwawi, brutalni i nieprzewidywalni niż pamiętamy ze szkolnych lekcji historii. „Gra o tron” to momentami bajeczka dla dzieci, przy tym, co nasi prapradziadowie wyrabiali.

Polecam z całego serduszka, szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @znakhoryzont 

Premiera w najbliższą środę 12.08.2026.

A jest jakaś historyczna książka, która naprawdę Was zaskoczyła?

#recenzjaksiążki #czytamirecenzuję #polskiebookstagramy #takczytam #książkoholiczka
Zaobserwuj na Instagramie
madusia 2026 ©
  • Facebook
  • Instagram
Back to top