Książki

Zaczytana Madusia: „Hermann Göring. Drugi człowiek Trzeciej Rzeszy” Andreas Molitor – recenzja premierowa

Wydawać by się mogło, że o Trzeciej Rzeszy Niemieckiej wiemy wszystko, a okres jej istnienia opisany został z każdej możliwej strony i perspektywy. Wyjątkowo burzliwe czasy, w których przyszło nam teraz żyć sprawiają, że temat systemów totalitarnych opartych na skrajnym nacjonalizmie, ksenofobii i podziale na „ich” i „nas” staje się niepokojąco aktualny. I dlatego im więcej pojawia się nowych opracowań dotyczących tamtych mrocznych czasów, tym bardziej powinniśmy być w stanie wyciągać wnioski z historii, żeby więcej się nie powtórzyły. I myślę, że nowa biografia Hermana Göringa doskonale wpisuje się w ten nurt, stając się jednocześnie nie tylko interesującą lekturą, ale też ostrzeżeniem. Czas na recenzję!

Dzielny pilot, ukochany ojciec, Marszałek Rzeszy, miłośnik sztuki. Sam o sobie mówił, że jest jest człowiekiem renesansu i patrząc po skali jego zainteresowań, ciężko jest się z nim nie zgodzić. A jednocześnie był bezwzględnym i wyrachowanym mężczyzną, bez mrugnięcia oka skazującym setki tysięcy ludzi na śmierć, tylko dlatego, że istnieją.

Hermann Göring to niezwykle intrygująca postać, wydarzeniami z jego życia spokojnie można obdarować kilka innych osób i na pewno nikt nie narzekałby na nudę. Jego ojciec pracował na Haiti w charakterze konsula generalnego, jednak Herman urodził się w Niemczech. Niestety po upływie zaledwie kilku miesięcy matka wróciła na Haiti, a chłopiec został oddany na prawie trzy lata pod opiekę znajomej rodziny, co najprawdopodobniej mocno odbiło się na jego rozwoju. Nawet gdy cała rodzina zamieszkała wspólnie, to w domu panowała raczej chłodna dyscyplina, brakowało czułości i bliskości, a także poczucia bezpieczeństwa. Z takim startem Hermann nie miał najlepszych perspektyw przed sobą.

Nie będę opisywała całego dorosłego życia Marszałka Rzeszy, czego trochę żałuję, bo jest naprawdę fascynujące. Zresztą, Andreas Molitor zrobił to naprawdę w wyborny sposób, o czym niech świadczy fakt, że lektura całości zajęła mi raptem jeden dzień. Szczególnie na podkreślenie zasługuje fakt, że autor w pewien sposób jest połączony z głównym bohaterem książki poprzez postać swojego ojca, będącego w trakcie drugiej wojny światowej oficerem w Spadochronowym Pancernym Pułku Uzupełniająco-Szkoleniowym „Hermann Göring” stacjonującym w Rypinie”. Dzięki temu we wstępie pozwala sobie na kilka prywatnych uwag, ciekawie wprowadzających do tematu.

„Hermann Göring. Drugi człowiek Trzeciej Rzeszy” krok po kroku rekonstruuje kolejne etapy życia feldmarszałka Rzeszy, skupiając się nie tylko na jego życiu publicznych, ale także prywatnym. Wyjątkowo zaskakujący może okazać się ogrom miłością, którą żywił do swojej pierwszej żony, Szwedki Carin von Kantzow, rozwiedzionej i chorowitej baronowej. Para przeżyła wspólnie zaledwie jedenaście lat, ale mimo drugiego ślubu Hermann nie zapomniał o Carin, tworząc m.in. na jej cześć niezwykłą posiadłość w Niemczech. Carinhall, bo tak się właśnie nazywała, była prawdziwym azylem Göringa, w którym umieszczał większość zrabowanych dzieł sztuki.

Na pewno ciekawym faktem są też uzależnienia mężczyzny, z którymi zmagał się przez całe życie, w tym szczególnie od morfiny, którą zaczął przyjmować po postrzale w pachwinę w 1923 roku w trakcie nieudanego puczu monachijskiego. Przekładało się to na mocne wahania jego wagi, nie zawsze wyglądał jak okrągły pulpet, z którym to obliczem zwykle go kojarzymy, chociaż do najszczuplejszych nigdy nie należał. Nieco zmieniło się to w trakcie procesu w Norymberdze, aczkolwiek wtedy daleki był od wygód, do których przywykł przez lata. Możemy to śledzić w książce dzięki znajdującym się w niej fotografią, stanowiącym niezwykłą wartość w każdej biografii.

„Hermann Göring. Drugi człowiek Trzeciej Rzeszy” została napisana z wielkim rozmachem, po przestudiowaniu naprawdę ogromnej ilości źródeł, co przekłada się na prawie sto stron samych przypisów. Andreas Molitor stworzył dzieło, będące prawdziwym i pełnym kompendium życia feldmarszałka, ale jednocześnie skupił się także mocno na warstwie psychologicznej, pozwalającej poznać przyczyny takiego, a nie innego zachowania. I chociaż najczęściej patrząc na Hermann Göring, opakowanego w dziwaczny mundur własnego projektu, chce się go określić mianem „poczciwca”, to jest to tylko fasada. Był wyrachowany, myślał głównie o sobie, pragnąc zaszczytów i pochwał, na które absolutnie nie zasługiwał. Szkoda tylko, że nie udało mu się odpowiedzieć za własne czyny, że wybrał ucieczkę niż dzielne stawienie czoła nadchodzącej śmierci.

Premiera 09.09.2026

/*współpraca barterowa z wydawnictwem Znak Horyzont/ dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *