Zaczytana Madusia: „Laurka” Alicja Sinicka – recenzja przedpremierowa
Wydawać by się mogło, że wszystkie pomysły na fabułę thrillerów psychologicznych zostały już przerobione wzdłuż i wszerz, po czym przychodzi Alicja Sinicka i pisze coś takiego, co zupełnie przeczy mojemu założeniu. „Laurka”, jej najnowsza książka, doskonale zapełniła mi kilka godzin w pociągu powrotnym z Poznania, co sprawiło, że pierwszy raz ta podróż nie dłużyła mi się – ba! – nawet nie wiem, kiedy tak szybko minęła. Zapraszam na recenzję, bo jutro już ma swoją premierę! A jest na co czekać!

Joannę, główną bohaterkę książki, poznajemy jako spełnioną i radosną kobietę, mieszkającą w pięknym domku odziedziczonym po rodzicach męża. Szybko jednak ta sielanka zostaje brutalnie przerwana, gdy kobieta w środku nocy staje twarzą w twarz z włamywaczami, których wraz z mężem udaje im się przegonić. Joanna jednak sama ucierpiała w jego trakcie, a jej poczucie bezpieczeństwa spadło grubo poniżej zera i stwierdziła, że nie jest dłużej w stanie mieszkać w miejscu, które tak mocno kojarzy jej się z przeżytą traumą. Jej stres pogłębia fakt, iż mąż pracuje jako trener tenisa jednej z wrocławskich zawodniczek, co wiąże się z ciągłymi wyjazdami na turnieje, przez co większość czasu spędza daleko od domu. Przeprowadzka miała stać się wybawieniem.
I początkowo tak właśnie była, bowiem przenieśli się na inne wrocławskie osiedle, gdzie życie sąsiedzkie kwitło pełną gębą, bo wiadomo sprzyja wzajemnemu poczuciu bezpieczeństwa. Joanna szybko zaznajamia się z osobami mieszkającymi nieopodal i nawet nawiązuje pierwsze przyjaźnie, aczkolwiek okazuje się, że spokój sąsiedzki jest mocno pozorny i każdy skrywa jakieś tajemnice. A kiedy w trakcie opieki nad młodszą córką jednej z sąsiadek kobieta otrzymuje laurkę z napisem „pomocy”, poziom jej niepokoju szybuje niebotycznie w górę. Powracają traumy sprzed roku, jej lęki nakręcają się coraz bardziej, szczególnie gdy w trakcie grupowej terapii pojawia się mężczyzna wyjątkowo mocno nią zainteresowany. Joanna już sama nie wie, w co wierzyć i ratują ją tylko rozmowy z mężem przebywającym w Stanach, aczkolwiek wsparcie na odległość niebyt działa. Wydaje się, że kobieta powoli popada w coraz większą paranoję, zwłaszcza że przydarzają się jej coraz dziwniejsze sytuacje…
„Laurka” jest gęsta od emocji jak gar żuru (że tak pozwolę sobie na wielkanocną metaforę) – Sinicka w sposób perfekcyjny manipuluje czytelnikiem i główną bohaterką, nie dając nikomu chwili wytchnienia. Wystarczy raptem kilkanaście pierwszych stron książki, żeby wsiąknąć w tę historię w całości, poczuć nią całą sobą i razem z Joanną przeżywać wszystkie niepokoje, wątpliwości i zaskakujące zbiegi okoliczności. Cała historia jest skonstruowana niesamowicie, naprawdę chylę czoła przed autorką, bowiem „Laurka” przeorała mnie totalnie. Dawno nie czytałam tak doskonałego thrillera psychologicznego, w którym przeżywałabym niemalże aż na samej sobie wszystkie cierpienia i bolączki głównej bohaterki.
I zdecydowanie uważam, że to jedna z mocniejszych powieści tego roku po względem emocjonalnym. Alicja Sinicka stworzyła historię, która naprawdę boli i mocno siada na serduchu. Pod koniec musiałam sobie robić przerwy i robić krótki spacer po pociągu, żeby ten nadmiar uczuć wszelakich mnie nie przytłoczył. Ta cała niepewność, co jest prawdą, a co fałszem, co się wydarzyło naprawdę, a co nam się tylko wydaje – sama czułam, że się w tym wszystkim gubię, że też już nie wiem i jedyne co chcę, to żeby się już wszystko skończyło. I oczywiście najlepiej dobrze, chociaż to dobrze to takie wyjątkowo płynne pojęcie.
„Laurka” to jedna z lepszych książek, którą przyszło mi przeczytać do tej pory w tym roku. Spokojnie mogę ją określić mianem wzorcowego thrillera psychologicznego i polecać wszystkim, którzy chcieliby rozpocząć swoją przygodę z tym gatunkiem. Sinicka nie bierze jeńców, zarówno wśród swoich bohaterów jak i czytelników, jednocześnie dając z siebie mnóstwo, bo niektóre wątki są oparte bezpośrednio na jej własnych doświadczeniach. Brawo, brawo, brawo – nic więcej nie mam do dodania. Bierzcie i czytajcie!
Premiera jutro, 25.03.2026
/*współpraca barterowa z wydawnictwem W.A.B. / dziękuję za egzemplarz do recenzji.



