Książki

Zaczytana Madusia: „Król popiołów” S.A. Cosby – recenzja przedpremierowa

Święta, święta i po nich – Wielkanoc zawsze mija zdecydowanie za szybko, aczkolwiek tym razem zupełnie mi to nie przeszkadza. Wiąże się to z faktem, że zaraz po nich będzie środa, znów TA ŚRODA, gdy nie będę wiedziała, za którą książkę zabrać się najpierw, bo tyle świetnych tytułów się pojawi. Na szczęście, miałam możliwość zapoznania się z kilkoma jeszcze przedpremierowo, a dziś przychodzę z recenzją jednej z nich. „Król popiołów” na pewno rozpali Waszą wyobraźnię. Zapraszam na lekturę!

Nie można uciec od swoich korzeni, chociaż chciałoby się tego najbardziej na świecie. Przekonuje się o tym Roman Carruthers, gdy zaalarmowany telefonicznie przez siostrę o wypadku samochodowym ojca, musi wrócić do domu, by pomóc w rodzinnym biznesie. To właśnie on będzie jednym z pełnoprawnych bohaterów książki „Król popiołów”, bowiem Carruthersowie prowadzą krematorium. Brzmi przerażająco i dokładnie tak jest – to jedna z mocniejszych historii, które przeczytałam w ostatnim czasie, a tak się złożyło, że było ich naprawdę sporo.

Rodzinne tajemnice rzucają długie cienie, szczególnie gdy mają na celu chronienie swoich bliskich. Przekonuje się o tym całe rodzeństwo Carruthersów, szczególnie najmłodszy z braci, o raczej nieprzypadkowym imieniu Dante. Z każdą kolejną stroną, z następnymi sekretami wychodzącymi na jaw wydaje się, że razem z bohaterami (szczególnie Romanem i Dante) wstępujemy w coraz to dalsze kręgi piekielne. Ognia w tej historii jest aż nadto.

„Król popiołów” jednocześnie wciąga i odpycha. Sama opowieść jest intrygująca, dużo się dzieje, a problemy zamiast się rozwiązywać, tylko niebezpiecznie narastają, aż wreszcie mamy wrażenie, że nie ma już absolutnie żadnego wyjścia. Jednocześnie wraz z rozwojem sytuacji bohaterowie coraz mocniej zapadają się w sobie, a to, co było w nich dobre, zostaje wyparte przez pierwotne instynkty – przemoc rodzi przemoc, eskalującą do niewyobrażalnych rozmiarów. Bezwzględność, brutalność, rozbuchana agresja – momentami jest tego zdecydowanie zbyt dużo, ale inaczej być nie może. Ta historia inaczej nie wybrzmi w odpowiedni sposób.

Na podkreślenie zasługuje nietypowy rodzinny biznes, krematorium nie jest raczej miejscem pracy, o którym ktokolwiek marzy. Już sam ten fakt pozwala nam się domyślać, że bohaterowie są dość specyficzni i zupełnie nie wiemy, czego możemy się po nich spodziewać. I to doskonale widać w trakcie lektury, kiedy zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki, a zwyczajny powrót do domu okazuje się być wszystkim, tylko nie tym. Szczególnie, że oprócz obecnych problemów, cieniem na rodzinie kładzie się nieprzerwanie tragedia sprzed dwudziestu lat, kiedy matka rodzeństwa zniknęła bez śladu.

„Król popiołów” nie bierze jeńców w trakcie lektury, już pierwsze płomienie wciągają czytelnika i nie wypuszczają, aż popioły tej historii nie przestaną się tlić. Nie ma tu półśrodków czy dróg na skróty, każdy z bohaterów ma swoją własną ścieżkę do przebycia, a wcześniejsze doświadczenia zdecydowanie im tego nie ułatwiają. To nie jest historia dla ludzi o słabych nerwach czy uwrażliwionych na okrucieństwo, nie czyta się jej zbyt przyjemnie – budzi niepokój, mocno uwiera, ale też daje do myślenia, zadając pytania, których na co dzień wolimy nie słyszeć. Mimo to – warto się z nią zapoznać. Jest to kolejna książka z gatunku tych, które ciężko określić mianem przyjemnej lektury czy też powiedzieć, że mi się podobała, ale ma to coś, co sprawia, że mogę ją szczerze polecić.

Premiera w środę 08.04.

/*współpraca barterowa z wydawnictwem Filia Mroczna Strona/ dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *