Książki

Zaczytana Madusia: „Zuchwałe dziewczyny” Rachel Hawkins – recenzja

I nagle przyszedł czerwiec, którego zupełnie się nie spodziewałam. Tegoroczny maj przeminął mi błyskawicznie, zostawiając po sobie jedynie migawki wspomnień i rosnące stosy zaległości, dlatego też moim planem jest jego sukcesywne zmniejszanie się. O szczegółach się nie będę rozpisywała, bo im więcej gadam, tym mniej robię, a tym razem musi być inaczej. Na przyjemne rozpoczęcie miesiąca wybrałam thriller w wakacyjnym klimacie, który przeczytałam jednym tchem. Uwaga! Nadchodzą „Zuchwałe dziewczyny”! Zapraszam na recenzję!

Hawaje wydają się być prawdziwym rajem na Ziemi. Słońce, nieprzerwane ciepło, beztroska unosząca się w powietrzu i dodatkowo ON – gdy charyzmatyczny i przebojowy Nico po kilku tygodniach znajomości zaproponował nieśmiałej Lux przeprowadzkę w to właśnie miejsce, nie mogła powiedzieć „nie”. Szczególnie, że nie do końca sama wiedziała, co zrobić ze swoim życiem, więc prośba chłopaka spadła jej prosto z nieba. Która z kobiet oparłaby się przystojnemu mężczyźnie, który czaruje wspólnym rejsem na własnej łodzi, zapewniając jednocześnie o swoim wielkim uczuciu – myślę, że niewiele takich by się znalazło. Lux nie jest tu wyjątkiem, chociaż na miejscu okazuje się, że rzeczywistość wygląda zgoła inaczej. Ciągle jednak ma nadzieję, że uda im się wyruszyć we wspólny rejs.

Alternatywą staje się nagle propozycja dwóch tajemniczych turystek, których marzeniem jest popłynięcie na owianą złą sławą jedną z wysepek u wybrzeży Hawajów, a dodatkowo płacą za naprawę łodzi i jeszcze nie widzą żadnego problemu, by ich kapitan zabrał ze sobą towarzyszkę. Turystki nie wzbudzają zaufania Lux, ale jak mogłaby odmówić takiemu zaproszeniu, więc pełna wątpliwości zgadza się wyruszyć ku przygodzie. Mimo iż miejsce wydaje się być prawdziwym rajem, to jednak wysepka była świadkiem wielu mrocznych historii, w tym kilku morskich katastrof, morderstw czy nawet przypadków kanibalizmu wśród rozbitków. Początkowo wszystko idzie zgodnie z planem całej czwórki, ale szybko okaże się, że nie będą tam sami. To, co miało być bajkową i bezpieczną przystanią, szybko może przemienić się w koszmar.

„Zuchwałe dziewczyny” to świetna odskocznia od tradycyjnie mrocznych thrillerów, gdzie zło czai się na każdym kroku, a atmosferę można kroić nożem. Rachel Hawkins podeszła do tematu subtelniej, aczkolwiek na nudę nie można narzekać. Mimo pozornie wolniejszego tempa, ciągle pozostajemy w napięciu, nie wiedząc, co może się wydarzyć na kolejnej stronie. Rajska wyspa tylko wydaje się być bezpiecznym miejscem, szczególnie gdy bohaterowie bliżej zapoznają się z jej topografią i historią, a od pewnego momentu niepokój i niepewność stają się codziennością.

To właśnie w takich miejscach, oddalonych od cywilizacji, często ludzie pokazują swoją prawdziwą twarz, gdy są doprowadzeni do ostateczności. I nagle okazuje się, że każdy skrywa w sobie jakąś tajemnicę, która nie powinna wyjść na jaw, a gdy już ujrzy światło dzienne, wzbudza w pełni uzasadniony niepokój. Psychologicznie to kawał naprawdę dobrej lektury, przemiany bohaterów, powolne odkrywanie ich przeszłości i motywacji towarzyszących im w teraźniejszości często prowadziło mnie na manowce. Zaskakujących zwrotów akcji nie brakuje, chociaż nie są one zbyt częste, ale absolutnie w niczym to nie przeszkadza. Nawet raj ma swoją mroczną stronę i absolutnie nie jest ona kolorowa – niech Was nie zwiodą bajeczne barwy na okładce. Człowiek doprowadzony do ostateczności jest zdolny do wszystkiego.

„Zuchwałe dziewczyny” to kolejne udane spotkanie z Rachel Hawkins, której wcześniejsza „Willa” też cechowała się dobrą historią, choć tam końcówka słabo mi podeszła. Teraz jest o wiele lepiej, zakończenie jest mocno zaskakujące, absolutnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, ba!, nawet nie wyobrażałam sobie, że coś takiego może się wydarzyć! Także tak, polecam z całego serduszka, premierę miała w kwietniu, ale doskonale sprawdzi się w roli wakacyjnej lektury. Aczkolwiek nie polecam czytać jej na jachcie, bo można popaść w lekką paranoję – żeby później nie było, że nie ostrzegałam!

/*współpraca barterowa z wydawnictwem W.A.B./ dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *