Zaczytana Madusia: „Nie uwierzysz, kto zabił” Max Czornyj – recenzja
Małymi kroczkami. To ostatnio moja ulubiona metoda działania, pozwalająca mi radzić sobie z presją, którą najczęściej narzucam sama na siebie. Muszę jednak uważać, bo ciągle lubię skrajności i pilnuję się, by nauka odpuszczania sobie nie poszła za daleko. Stąd też wynikają czasem moje różne wahania, ale po cichu liczę, że te przerwy będą coraz krótsze, bo mam TYLE dobrego do opisania, że hohohoho! Dziś przyszedł czas na wyzwanie, które rzucił Max Czornyj na okładce książki „Nie uwierzysz, kto zabił”, że jest to najbardziej nieprzewidywalny thriller, jaki przeczytam. Czy faktycznie tak było? Zapraszam na recenzję!

„Najbardziej nieprzewidywalny thriller, jaki przeczytacie” to wyjątkowo wysoko postawiona poprzeczka, szczególnie dla rozpieszczonych polskich czytelników, gdzie zaskakujących thrillerów jest naprawdę pod dostatkiem. Rzucenie takiego wyzwania przez marketing Filii Mrocznej Strony musiałam podjąć bez wahania i… sama właściwie nie wiem. Niby wszystko było w porządku, ale czegoś tu było stanowczo zbyt dużo.
Lubię, kiedy autor wodzi czytelnika za nos, gdy podrzuca na pozór oczywiste tropy, mające jedynie za zadanie zamydlenie całej sytuacji. I „nie uwierzysz, kto zabił” dokładnie takie jest – mroczne, gęste, pełne emocji i ciężkich scen, będących dla mnie znakiem rozpoznawczym Maxa.
Na początku, razem z grupką dzieciaków, dostajemy jednoznaczną scenę, która wydaje się ustawiać całą historię. Jednak z każdą kolejną stroną, autor podrzuca nam perspektywy różnych jej bohaterów sprawiając, że pierwsze wrażenie okazuje się zwodnicze. A co zrobić w sytuacji, gdy również i kolejne wersje kształtują zupełnie inną historię, którą kończymy dokładnie w tym samym miejscu? Przyznam się szczerze, że wciągnęła mnie ta konstrukcja, choć momentami wymagała skupienia, by się połapać, co tam miało miejsce. A dzieje się dużo! I to też zdecydowany plus tej historii.
Aczkolwiek jak zgadzam się na manipulowanie bohaterami, tak z wiekiem coraz gorzej się czuję, gdy autor przenosi ją także na czytelnika. Bywa to czasem męczące, co trochę odbiera mi frajdę z lektury, bo przecież nikt nie lubi być przedmiotem takich działań. Niemniej, cała ta historia faktycznie jest zaskakująca i nie spodziewałam się jej zakończenia, co też świadczy o niej dobrze. Ciężko jednak było mi polubić jakiegokolwiek z bohaterów, także zupełnie się do nich nie przywiązałam, a już młodzież szczególnie działała mi na nerwy, nie znoszę takich typów. Po prostu. 😉
„Nie uwierzysz, kto zabił” to zdecydowanie nieprzewidywalny kawał lektury, wciągający od pierwszych stron i trzymający w napięciu aż do ostatniej. Mimo wszystko, jakoś tak średnio przypadliśmy sobie do gustu, ale to kwestia moich indywidualnych ocen, bo w sumie samej książce niewiele mam do zarzucenia. Nawet jakoś tak strasznie brutalnie nie było, bo chyba wszyscy wiemy, że Max w tej dziedzinie potrafi iść po bandzie. Niektóre historie ciągle śnią mi się po nocach w najgorszych koszmarach. Ale to nie jest ta książka, ta jest warta uwagi i polecenia!
/*współpraca barterowa z wydawnictwem Filia Mroczna Strona/ dziękuję za egzemplarz do recenzji.



