Książki

Zaczytana Madusia: „Wampir z Krakowa. Historia seryjnego mordercy, Karola Kota” Max Czornyj – recenzja

Zdecydowanie autorem o najbardziej rozbuchanej wyobraźni jest Max Czornyj, szczególnie gdy chodzi o te najmroczniejsze zakamarki ludzkiej duszy. Osobiście uważam, że duży wpływ na taki rozwój kariery pisarskiej mają ukończone studia prawnicze, bowiem wkuwanie kodeksów na pamięć potrafi mocno zachwiać równowagą każdego człowieka. Mimo iż nie wszystkie książki Maxa byłam w stanie zdzierżyć, to jego cykl poświęcony najnikczemniejszym charakterom, którym przyszło wędrować po tym łez padole, należy do grona moich faworytów. A kiedy tylko zobaczyłam w zapowiedziach, że kolejna jego książka dotyczyć będzie krakowskiego wampira, od razu wiedziałam, że znajdzie się na mojej liście must read. I teraz, prawie dwa tygodnie po premierze, zapraszam na jej recenzję!

Ponad sześćdziesiąt lat temu Kraków drżał z niepokoju, na mieszkańców padł blady strach, rodzice nie chcieli wypuszczać dzieci z domów, a samotne kobiety wychodziły na ulicę wyłącznie uzbrojone w patelnie i przykrywki, którymi podszywały swoje zimowe płaszcze. Wszystko dlatego, że po mieście krążył cień wampira, napadającego najpierw na starsze kobiety właśnie za pomocą noża wbijanego po cichu w różne części ciała. Najczęściej ofiarom udawało się przeżyć, ciosy nie były ani mocne ani celne, ale to był jedynie początek.

Historia Karola Kota jest jedną z tych mniej sztampowych, jeśli chodzi o zachowanie mężczyzny, a właściwie chłopaka, bowiem pierwsze niepokojące zdarzenia miały miejsce, gdy uczęszczał jeszcze do szkoły. Nie napastował seksualnie swoich ofiar, jego celem nie była też kradzież, nie, on pragnął czegoś innego. Czegoś więcej. Poczucia władzy i to tej władzy absolutnej, jaką osiąga się wyłącznie, gdy życie innego człowieka zależy wyłącznie od nas. Ta chęć stała się motorem napędowym wszystkich działań Karola.

I to właśnie na psychice chłopaka, na tej nieujarzmionej chęci władzy nad drugim człowiekiem, skupia się cała opowieść Maxa. Poznajemy historię z perspektywy samego głównego bohatera, siedząc praktycznie w jego głowie, co jest typowym zabiegiem w asortymencie autora, ale przyznam szczerze, że tym razem miałam wrażenie, jakby faktycznie tak było. Czerpiąc z bogatego reaserchu w tej sprawie, stworzył na nowo postać Karola Kota – dorastającego chłopaka, odkrywającego powoli drzemiącą w nim ciemną stronę. Towarzyszymy mu w codziennych wyborach, testującego coraz szerzej swoje możliwości, jednocześnie przesuwając przy tym granicę tego, co można i co wypada.

Zwykle w przypadku seryjnych morderców uważa się, że ogromny wpływ na zachowanie mają doświadczenia z dzieciństwa, wychowanie i wpływ rodziny, ale w przypadku Karola Kota te schematy zupełnie się nie sprawdzają. Spokojny inteligencki dom, pracujący rodzice, dobre warunki życia (pamiętajmy jednak, że to lata sześćdziesiąte zeszłego wieku, a krakowski Kazimierz na którym mieszkał daleki było od tego znanego nam obecnie), młodsza siostra – nie znajdziemy tu żadnych patologicznych zachowań, przemocy czy alkoholu. Normalne życie typowej rodziny. Tylko ten starszy syn, z wiekiem coraz bardziej dziwny, coraz bardziej niepokojący, kolekcjonujący noże i zafascynowany sekcją strzelecką. I jego mocno niejednoznaczna relacja z Danusią, starszą dziewczyną, która stała się obiektem wielu uczuć – od zauroczenia aż po chęć mordu.

„Wampir z Krakowa. Historia seryjnego mordercy, Karola Kota” nie jest stricte biografią, bo chociaż opiera się na faktach, to większość przemyśleń głównego bohatera jest wymysłem autora. Zrobił to jednak w tak perfekcyjny sposób, że z każdą kolejną stroną czułam narastającą frustrację dorastającego Karola, który korzystając z różnych okazji, próbuje osiągnąć swój cel. I to ten najbardziej makabryczny, bowiem pragnął pozbawić życia innego człowieka, chciał poczuć, jak ono gaśnie na ostrzu noża, by osiągnąć własne spełnienie.

I chociaż nie jest to najlżejsza ani najprzyjemniejsza lektura, momentami jawiąca się jak sen wariata, innym razem jak sucha kalkulacja, to pochłonęłam ją jednym tchem, nie mogąc opuścić tego niepokojącego kokonu, którym czułam się owinięta w trakcie czytania. Historia Karola Kota mocno osiada w pamięci, oblepia czytelnika jak pajęcza sieć i ciężko się z niej wydostać, dopóki oczy chłopaka nie zamkną się po raz ostatni. Polecam, jest zacnie!

/*współpraca barterowa z wydawnictwem Filia Na Faktach/ dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *