Zaczytana Madusia: „Nocna niania” Nelle Lamarr – recenzja
W lipcu na blogasku rozgościły się mroczne lektury i nie odpuszczą jeszcze przez kilka recenzji. Zdecydowanie najlepiej siadają mi w czasie oczekiwania między kolejnymi meczami, szczególnie gdy te mają miejsce w środku nocy. A sama „Nocna niania” wydaje się być stworzona wyłącznie do czytania ciemną porą, gdy każdy głośniejszy dźwięk budzi niepokój, chociaż u mnie w mieszkaniu akurat nie, bo zwykle oznacza to, że któremuś ze świniaków zachciało się pić. Ewentualnie ja poruszę się zbyt gwałtownie i wówczas uważają, że nadeszła pora karmienia i rozlega się głośny i naglący kwik. Wracając jednak do sedna, zapraszam na recenzję książki Nelle Lamarr „Nocna niania”.

Nie przepadam za książkami, w których macierzyństwo odgrywa główną rolę. Zwykle wtedy wszystko jest cukierkowo przesłodzone, nawet jeśli mamy do czynienia z kryminałem czy thrillerem. W przypadku „Nocnej niani” jest jednak zupełnie inaczej, bowiem Avie, świeżo upieczonej mamie uroczej Isy, zdecydowanie daleko do szczęśliwej i beztroskiej kobiety. Dziecko praktycznie nie przesypia nocy, nie bardzo radzi sobie z jedzeniem, co tylko frustruje pogrążoną w smutku i rozpaczy kobietę. Dodatkowo nie bardzo może liczyć na wsparcie, gdyż jej gospodyni domowa nagle musiała rzucić wszystko i polecieć do chorej matki na drugi kontynent, a mąż, jako ważny agent hollywoodzkich gwiazd, nie bardzo garnie się do pomocy, raczej dokładając Avie kolejnych zmartwień. Sytuacja wygląda na nierozwiązywalną, ale Ava ma w pamięci spotkanie w kawiarni sprzed kilku miesięcy, gdy poznała kobietę pracującą jako nocna niania. I dodatkowo ta jest gotowa rozpocząć pracę od razu, a nawet jeszcze wcześniej. Wygląda jakby wreszcie wszystko układało się po myśli. Pytanie tylko kogo?
Pojawienie się Marley nie staje się jednak magicznym rozwiązaniem wszystkich problemów małżeństwa, chociaż Ava ma wreszcie czas, by w spokoju się wyspać. Szybko okazuje się, że nocna opieka Marley to wg jej samej za mało, szczególnie gdy zacznie się dopatrywać coraz bardziej niestabilnego zachowania młodej matki, jednocześnie próbując uwieść jej męża, który nie opiera się zbyt mocno. Stopniowo Marley zawłaszcza sobie coraz to więcej i więcej, a jedynym bastionem obrony rodziny stanie się matka Avy, chociaż robi to na swój specyficzny sposób. W pięknej willi na wzgórzu atmosfera zagęszcza się z każdym dniem.
„Nocna niania” urzeka swoim dusznym klimatem i niepokojem narastającym z kolejnymi rozdziałami. W trakcie lektury może się nam wydawać, że cała fabuła opiera się na zgranych motywach, że przecież już to gdzieś czytaliśmy, że nic nas tu nie może zaskoczyć. A jednak! Historia jest tak przewrotna i zaskakująco wielowątkowa, że momentami nie ogarniałam, co tam się właśnie wydarzyło i jak do tego doszło. Nigdy nie spodziewałam się, że kiedykolwiek to napiszę, ale wątek macierzyństwa naprawdę zasługuje na pochwałę. Przepełniony jest bezsilnością, lękiem, wszechogarniającym zmęczeniem i niewiarą w siebie i we własny instynkt, wydaje się tak boleśnie prawdziwy.
Historie rodzinne zawsze pokazują, że sekrety, nawet te mające pozornie na celu dobro najbliższych, wychodzą na jaw w najmniej odpowiednich momentach. Nie inaczej jest i w tej historii, gdzie praktycznie każdy z głównych bohaterów ma coś na sumieniu, a najważniejsze znaczenie mają pozory. Nawet jeśli ich zachowywanie nie sprawia nikomu radości, ba! powoduje głównie cierpienia. I dlatego też ciężko jednoznacznie określić się po którejkolwiek stronie, bowiem „Nocna niania” to opowieść pełna niejednoznaczności i wszystkich możliwych odcieni szarości, sprawiających, że absolutnie nic tu nie jest czarno-białe. Tylko malutka Isa zachowuje swoją niewinność do samego końca.
„Nocna niania” to wciągająca historia, pełna zaskakujących zwrotów akcji, dzięki którym absolutnie nie można narzekać na nudę czy niepotrzebne dłużyzny. Jest dynamicznie, jest wciągająco i intrygująco, także książka sprawdzi się doskonale jako towarzyszka wakacyjnych chwil relaksu, z nią na pewno nie zaśniecie na plaży czy hamaku. Polecam!
/*współpraca barterowa (pierwsza!) z wydawnictwem Albatros/ dziękuję za egzemplarz do recenzji.



