Zaczytana Madusia: „Rzym miasto Boga. Opowieść o świętości i władzy” Jessica Wärnberg – recenzja przedpremierowa
Ostatni tydzień sierpnia zapowiada się naprawdę zacnie! Czeka mnie krótki wyjazd, ciekawe szkolenie, a do tego mnóstwo świetnych premier książkowych, budzących szybsze bicie mojego serduszka. Mam to wielkie szczęście, że kilka z nich udało mi się już przeczytać przedpremierowo, dzięki uprzejmości wydawnictw, które jeszcze się na mnie nie obraziły za zawalanie terminów. I dzisiaj właśnie czas na jedną z nich, która wyjątkowo mocno mnie zaskoczyła, bo wydawało mi się, że w temacie Rzymu ciężko napisać coś oryginalnego. Aż w moje łapki nie wpadła książka Wärnberg „Rzym miasto Boga. Opowieść o świętości i władzy”, której recenzję właśnie możecie przeczytać!

Legendy o powstaniu Rzymu, późniejsze fascynujące opowieści o Cezarach i Augustach, najazdy barbarzyńców – znamy to wszystko doskonale z lekcji historii, ale również i popkultury, bowiem imperium rzymskie ciągle mocno rezonuje, nawet jeśli nie do końca zdajemy sobie sprawę z takich powiązań. Współcześnie to miasto kojarzy nam się ze wspaniałymi zabytkami, la dolce vita, tłumem ludzi i pyszną kuchnią, być może jedną z najlepszych na świecie. Miliony turystów ciągną do stolicy Włoch z przeróżnych powodów, a jednym z nich jest znajdujące się w środku miasta malutkie państewko Watykan, będące siedzibą najwyższego zwierzchnika Kościoła Katolickiego – Papieża. I to właśnie on jest jednym z głównych bohaterów książki „Rzym miasto Boga. Opowieść o świętości i władzy”.
Kościół Katolicki liczy już ponad dwa tysiące lat i niemalże praktycznie od samego swojego początku związany jest z miastem położonym na siedmiu wzgórzach, którego dwóch założycieli zostało wykarmionych przez wilczycę. Kiedy stało się stolicą Imperium Rzymskiego znajdowało się w rozkwicie, tworząc niezwykłą mozaikę przeróżnych wyznań, kultów i plemion, bo o narodach jeszcze mowy być nie mogło. Był to prawdziwy tygiel kulturalny, w którym niemalże bezustannie wrzało, a wybuchy niezadowolenia i niepokojów były równie częste i pewne jak zmieniające się pory roku. I właśnie to miasto stało się miejscem, do którego docierali uczniowie Jezusa, głosząc jego nauki – przyznajmy od razu, że mocno kontrowersyjne, bowiem monoteizm do najpopularniejszych nie należał, a składanie ofiar było na porządku dziennym. Stąd też zwykle nie czekał ich tu najprzyjemniejszy los, ale dla swojej wiary byli gotowi na najwyższe poświęcenie. Znany z Ewangelii zwrot „Tu es petrus….” oznaczający, „Ty jesteś Piotr [Skała] i na tej skale zbuduję mój Kościół” bezpośrednio odnosi się do postaci św. Piotra będącego pierwszym biskupem Rzymu, straconym w czasach cesarza Nerona.
Początki Kościoła nie należały do najłatwiejszych i wcale nie zapowiadały kształtu i rozmiarów, który osiągnie w późniejszych czasach. Dzięki wsparciu niektórych cesarzy religia osiągnęła status dominującej, a później jedynej słusznej, ale nie ukrywajmy, że wynikało to ze ślepej wiary – najczęściej za takimi decyzjami stały względy polityczne, wynikające ze ścisłego wyrachowania. Nie było też tak, że instytucja Kościoła i biskupa Rzymu, zwanego później Papieżem, zawsze miała takie same znaczenie, nie obce były jej ewolucje i rewolucje (te drugie nawet częściej), upadki i wzloty, tracenie na znaczeniu i rozgrywanie wszystkich największych graczy na kontynencie według swojego widzimisię. Tak, Papież potrafił trząść wszystkimi jak mu się tylko podobało, ale równie często bywał zależny od innych władców panujących, który też bywali wymagający. Tu naprawdę nie było miękkiej gry, czego dowodem było czasem aż trzech jednocześnie urzędujących papieży, uznawanych przez różne królestwa. Działo się, oj działo, niektóre potwierdzone wydarzenia wydają się pochodzić z najbardziej zakręconych kryminalnych powieści, a jeszcze inne zupełnie nie mieszczą się w głowie. A wydarzały się naprawdę!
„Rzym miasto Boga. Opowieść o świętości i władzy” to nie tylko barwna historia samego Kościoła Katolickiego, ale przede wszystkim podróż przez wieki pozwalająca spojrzeć na rozwój i rozbudowę miasta, bo to właśnie ono jest głównym bohaterem tej niezwykłej książki. Śledząc jego losy, obserwujemy jego przemiany wynikające ze zmieniającej się roli miasta, gdy przestawało być stolicą wielkiego imperium, wielokrotnie chyliło się ku upadkowi, przeżywało kryzysy, ale też i momenty chwały, kiedy to w europejskich konfliktach stroną wygrywającą było papiestwo.
Wieczne Miasto to fascynująca bohaterka opowieści, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Jessica Wärnberg w sposób niezwykle barwny i przystępny opowiada jego historię, unikając zbytniego patosu czy nadmiernie naukowego języka. „Rzym miasto Boga. Opowieść o świętości i władzy” to zupełnie inne podejście do ukazania, wydawać by się mogło, że doskonale znanego już oblicza miasta, które jednak ciągle potrafi zaskoczyć. Polecam wybrać się w tą podróż, tylko ostrzegam, że po jej zakończeniu zaczniecie od razu planować wyprawę do stolicy Włoch, śladami wymienionych w książce opowieści.
/*współpraca barterowa z wydawnictwem Znak / dziękuję za egzemplarz do recenzji.



