Zaczytana Madusia: „Ameryka Kremla. Jak Rosja zatruła nasz kraj trumpizmem” Grzegorz Rzeczkowski – recenzja przedpremierowa
Tematy polityczne słabo się klikają wśród recenzji, ale ten fakt nie oznacza, że zrezygnuję z takich książek, wszak mocno polityczna bestia ze mnie. Ludzie mają różne słabości, mnie zaś szczególnie mocno kręci polska polityka, chociaż wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nie jest to najprzyjemniejsza rzecz na świecie. Na pocieszenie, chociaż absolutnie niewielkie, nie tylko u nas ten świat tak wygląda, a niektórzy mają jeszcze gorzej. Poprzednia książka Grzegorza Rzeczkowskiego „Szpiedzy Putina” była mocno niepokojąca, zaś ta najnowsza budzi we mnie wyjątkowo mieszane uczucia. „Ameryka Kremla. Jak Rosja zatruła nasz kraj trumpizmem” – czas na recenzję! Przedpremierową, a co!

Wydawać by się mogło, że tak jednoznaczny tytuł jasno wskazuje na to, czego możemy się spodziewać w trakcie lektury najnowszej książki Grzegorza Rzeczkowskiego „Ameryka Kremla. Jak Rosja zatruła nasz kraj trumpizmem”. Jednak już pierwsze dwa rozdziały rzucają czytelnika na naprawdę wyjątkowo głęboką wodę, dostajemy bowiem porządny rys historyczny, zahaczający nawet o wiek dziewiętnasty. I owszem, jest to absolutnie fascynujące, o dziewięćdziesięciu pięciu procentach informacji nie miałam żadnego pojęcia (nie spodziewałam się, że w tematach historycznych jest to w ogóle możliwe), ale nawet mnie momentami nużyła cała ta opowieść. Pierwszych kilkadziesiąt stron książki jest tak napakowane wiedzą, że po prostu nie idzie się w tym nie pogubić, chwilami żałowałam, że nie mogłam sobie tego wszystkiego rozrysować. Przydałaby się taka rozpiska, kto z kim i dlaczego.
Ale! Dzięki tak przebogatej kwerendzie przeprowadzonej przez autora (sześć lat przekopywania się przez dokumenty i nie tylko) dostajemy niezwykle drobiazgowe zestawienie akcji wywiadowczych prowadzonych przez Związek Radziecki, a późniejszą Rosję na terenie całego świata, skupiając się jednak na działaniach w Europie. Równie szczegółowe są zapiski dotyczące wywiadu działającego w PRLu, sposobu jego działania, które nawet teraz może wzbudzać duży zachwyt swoją przebiegłością. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że w celu wywołania jeszcze większego zamętu byli oni zdolni przerwać bądź też po prostu spalić daną akcję, żeby opowiedzieć, jak do niej doszło, żeby obce wywiady zatrząsały się w posadach. I często to się udawało.
O Ameryce na początku jest stosunkowo niewiele, ale później, im bliżej współczesności, tym robi się ciekawiej. Dzięki książce Rzeczkowskiego możemy wyobrazić sobie, jak wielka paranoja panowała w latach zimnej wojny, zwłaszcza w CIA, że wystarczył tylko jeden szpieg (o ile faktycznie nim był, bo mógł równie dobrze po prostu udawać), by przez kilka ładnych lat sens wszystkich działań był podważany. Nie były to proste czasy, zwłaszcza te, gdy świat zachodni i wschodni został przedzielony żelazną kurtyną. Każdy fałszywy ruch mógł doprowadzić do wielkiej katastrofy, na szczęście jednak udało się jej uniknąć.
„Ameryka Kremla. Jak Rosja zatruła nasz kraj trumpizmem” dopiero na ostatnich stronach, moim zdaniem, sięga do kwestii, których spodziewamy się po tytule. Przedstawienie siatki powiązań części polskich polityków z osobami działającymi w ramach polonijnych struktur w Ameryce, niebezpiecznie blisko wskazuje na inspiracje zza wschodniej naszej granicy. Grzegorz Rzeczkowski pozwala czytelnikowi na prześledzenie kilku pokoleń rodzin, budzących szczególne kontrowersje i zainteresowania, nie tylko polskich służb. Niestety, większość źródeł pochodzących z czasów PRL nie przetrwała do dzisiaj, ulegając zniszczeniu bądź wyniesieniu z archiwów i oczekiwaniu na moment, gdy ich ujawnienie przyniesie wynoszącemu korzyść. Nie na darmo się mówi, że część polityków ma na siebie haki, każdy przecież w odpowiednim wieku ma za sobą jakąś przeszłość. Niektórzy chlubną, którą obecnie zaprzepaszczają, a inni obecnie ponoszą konsekwencje swoich czynów sprzed lat. A część powiązań może naprawdę zaskakiwać i zaskakuje!
„Ameryka Kremla. Jak Rosja zatruła nasz kraj trumpizmem” to krótki w formie, ale wyjątkowo bogaty w treść reportaż Grzegorza Rzeczkowskiego, który doskonale zna się na swojej robocie. Sześć lat pracy zdecydowanie nie poszło na marne, książka otwiera oczy na wiele spraw, co ma duże znaczenie w obecnej sytuacji geopolitycznej. I chociaż osobiście uważam, że tytuł jest mało adekwatny co do treści, to niech Was to nie zniechęci. To kawał doskonałej historyczno-dziennikarskiej pracy, aczkolwiek, jak w przypadku jego poprzedniej książki, nie wszyscy będą w stanie się w niej odnaleźć. Ale warto, tak bardzo warto!
Premiera 23.09.
/*współpraca barterowa z wydawnictwem W.A.B./ dziękuję za egzemplarz do recenzji.



