Książki

Zaczytana Madusia: „Mama mówi, że jestem chora” Andrea Dunlop, Mike Weber – recenzja przedpremierowa

Cisza, spokój, błękitne niebo i jeszcze bardziej niebieska woda w morzu lekko falującym tuż przed oczami. Udała nam się ta ostatnia wakacyjna przygoda w tym roku, chociaż kilka dni odpoczynku jeszcze przed nami. Chorwacja po raz kolejny mnie zachwyciła, a i pogoda wyjątkowo dopisuje, więc zamiast spokojnie pochłaniać kolejne przedpremiery, hasamy sobie na spacerki i nie tylko. Ale nie oznacza to, że całkowicie zarzuciłam blogaska, nie ma takiej możliwości, nie w obliczu TEJ ŚRODY, co to zaraz będzie. Jako kolejną recenzję przedpremierową przygotowałam niełatwy reportaż, także przygotujcie się, bo „Mama mówi, że jestem chora” to kawał trudnej lektury.

Dziecko tuż po narodzeniu jest bezbronne, zależne całkowicie od tej, która je urodziła. Najczęściej, ale dla tego przykładu, poczyńmy takie właśnie założenie. Praktycznie przez kilka pierwszych lat życia mały człowiek dopiero uczy się i poznaje świat, ale daleko mu do samodzielności, znanej doskonale ze świata zwierząt, gdzie najczęściej maluchy od pierwszych minut życia muszą radzić sobie same. I dlatego właśnie to dzieci są najbardziej narażone na niebezpieczeństwo ze strony swoich bliskich, zwłaszcza w początkowym okresie życia, gdy same nie potrafią jeszcze opowiedzieć, co się dzieje czy też poprosić o pomoc. Ewentualnie gdy już pewne zachowania zostaną przyjęte za normalność, bo zawsze tak było, więc nie budzą w dziecku poczucia, że ma do czynienia z nieprawidłowością. Najczęściej jednak przypadki przemocy dotyczą ojców bądź partnerów, bowiem matkę rzadko kiedy kto podejrzewa jako pierwszą. A częściej w ogóle nie dopuszcza się takiej myśli, że matka może krzywdzić własne dziecko. Ba! A co dopiero celowo pogarszać jego stan!

I o tym właśnie jest ten niesamowity reportaż, stworzony wespół przez autorkę znanego podkastu i teksańskiego detektywa zajmującego się sprawami dotyczącymi znęcania się medycznego. Razem przeprowadzają czytelnika przez trzy prawdziwe historie, trzy prawdziwe dochodzenia mające na celu wyjaśnienie, czy każda z podejrzewanych matek mogła chorować na Przeniesiony Zespół Munchausena. Na pewno znacie tę nazwę z różnych medycznych seriali, bowiem w filmie jest to wyjątkowo wdzięczny temat, gdy wszystkie podejrzenia i diagnozy zawodzą, aż nagle pojawia się ON, genialny lekarz, z okrzykiem, że to Przeniesiony Zespół Munchausena i nagle wszystko staje się jasne. Czy jednak na pewno?

Przeniesiony Zespół Munchausena to tak naprawdę ciężkie zaburzenie psychiczne, w którym właśnie najczęściej matka celowo wymyśla, fałszuje bądź, co najgorsze, wywołuje objawy choroby u osoby pod swoją opieką, zwykle u dziecka, aby wzbudzić współczucie i zyskać uwagę otoczenia. Wszyscy rozpływają się nad tym, jak bardzo jest cudowna, opiekuńcza, jak to poświęca całe swoje życie, żeby to dzieciaczkowi było lepiej, a tak naprawdę ŚWIADOMIE znęca się na dzieckiem. A wykrycie tego jest praktycznie niemożliwe, bo przecież jak to matka miałaby kłamać o zdrowiu swojego dziecka. Wszystkie opisane przykłady miały miejsce w Stanach, a że brakuje mi doświadczenia na tym podwórku, jak to wygląda w naszym kraju, to mogę się opierać tylko na wiedzy z reportażu, ale jest tak, że w przypadku takich maluszków lekarze wierzą rodzicom na słowo w objawy czy przebieg choroby, bo jak inaczej można to udowodnić. Skoro matka tak mówi, to na pewno tak było. A przecież niepotrzebnych badań dziecku nie będziemy robić. Chyba że właśnie jesteś matką z Przeniesionym Zespołem, wówczas z lubością wysyłać swoje dziecko na przeróżne zabiegi, ba! – niektóre matki fundowały swoim pociechom sondy żołądkowe, żeby łatwiej było je kontrolować.

„Mama mówi, że jestem chora” to reportaż mocno słodko-gorzki, pokazujący, że sprawiedliwość niekoniecznie jest tym, co byśmy chcieli osiągnąć. Autorzy poruszyli naprawdę trudny temat, będący ciągle psychologicznym tabu, bo i o zaburzeniach niewiele się mówi, a i fakt, że matka może świadomie znęcać się nad własnym potomstwem, większość osób po prostu wyklucza. Na pewno zupełnie inny odbiór będą miały osoby posiadające własne dzieci, za tą grupę nie mogę się wypowiadać, ale osobiście też było mi ciężko podczas lektury. Szczególnie gdy pewne sprawy można załatwić szybciej, a na przeszkodzie staje niewydolny system, przepracowani ludzie i prawo, które niekoniecznie chroni najsłabszych. Polecam, takie dobre 8/10, ale tematyka niełatwa i nie każdemu podejdzie.

Premiera 23.09.2026

/*współpraca barterowa z wydawnictwem W.A.B./ dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *