Książki

Zaczytana Madusia: „Nieugięte. Jakie naprawdę były wiejskie kobiety” Aneta Godynia – recenzja

Cudze chwalicie, swego nie znacie! I tak się jakoś złożyło, że z pięknego chorwackiego wybrzeża zabieram Was w podróż w miejscu i czasie. Cofniemy się o mniej więcej sto lat, głównie na tereny obecnego województwa małopolskiego, a uczynimy to zaglądając w zachowane akta sądowe. To właśnie one stają się niesamowitym źródłem informacji, mocno niedocenianym, a pozwalającym poznać ludzkie historie, w których istnienie ciężko uwierzyć. Bo przecież kobiety, szczególnie te pochodzące z najniższych warstw społecznych, najczęściej chłopki, biernie poddawały się swojemu losowi, zupełnie nie walcząc o jego zmianę. A Aneta Godynia w swojej książce „Nieugięte. Jakie naprawdę były wiejskie kobiety” odczarowuje ten ciągle pokutujący mit – koniecznie przeczytajcie recenzję!

Polska wieś jest mocno idealizowana w naszych przekazach – sielska, anielska, białe pranie suszące się na sznurach w sadzie, złote, falujące zboże, paradne stroje, potańcówki. Owszem, bywa i tak, chociaż częściej jest bieda, przemoc i wyzysk. I to najczęściej kobiet, jako tych bezbronnych, nieporadnych i niesamodzielnych, nie mówiąc już o tym, żeby któraś się postawiła mężczyźnie, bo to przecież omatkoboskoicórko kto to widzioł? Ano widzioł, widzioł i nawet napisał o tym książkę. A właściwie napisała!

„Nieugięte. Jakie naprawdę były wiejskie kobiety” utkane są z prawdziwych ludzkich historii, opartych na potężnej kwerendzie autorki, przekopującej się przez akta sądowe sprzed stulecia, często bardziej fragmentaryczne niż kompletne. Od zawsze wiedziałam, że takie sądowe dokumenty to fantastyczna lektura, z której można dowiedzieć się wielu zaskakujących rzeczy, także cieszę się, że ktoś podziela moje zainteresowania. Ba! I nawet pisze na ich podstawie niezwykle wciągające książki.

Aneta Godynia oddaje głos kobietom, a często właściwie po raz pierwszy umożliwia im opowiedzenie swoich historii. I dzięki temu stereotypowy wizerunek biednych chłopek ulega radykalnej zmianie – dowiadujemy się bowiem, że wiele z nich miało w sobie odwagę i wytrwałość, by na drodze sądowej dochodzić swoich praw. Najczęściej było to oczywiście związane z zapewnieniem środków do życia nieślubnemu potomkowi, którego ojciec nie zamierzał go uznawać, oszczędzając na jego wychowaniu. O dziwo, prawo wtedy sprzyjało kobietom (aczkolwiek nie w każdym z zaborów, a także po odzyskaniu niepodległości, gdy odziedziczyliśmy trzy różne systemy prawne) i dochodzenie alimentów nie było wyjątkowo uciążliwą sprawą. Dodatkowo kobieta bez środków do życia albo z minimalnymi dochodami uzyskiwała możliwość otrzymania prawa ubogich, które pozwalało jej na niepłacenie kosztów sądowych, dzięki czemu dochodzenie własnych praw było otwarte dla naprawdę sporej grupy kobiet. Sporo takich przypadków znajduje swoje odbicie w aktach sądowych, co sprawia, że autorka przytacza nam całkiem spory przegląd takowych spraw.

Dzięki zachowanym dokumentom sądowym możemy zanurzyć się w języku wówczas używanym, często potocznym, niewykształconym i dosadnie prostym, acz nie prostackim. Mnogość spraw pokazuje, że determinacja tkwiąca w kobietach w dochodzeniu swoich praw zdecydowanie bardziej przerastała ich możliwości, a mimo to, były stanie zgromadzić środki, by zapłacić zawodowemu adwokatowi za sporządzenie pisma w ich imieniu. Ta książka zdecydowanie dowodzi, że siła tkwiąca w kobietach jest naprawdę nieograniczona, nawet gdy na pierwszy, drugi i kolejny rzut oka wydaje się, iż zupełnie nie ma nic do powiedzenia. Nic bardziej mylnego!

„Nieugięte. Jakie naprawdę były wiejskie kobiety” to kolejna książka udowadniająca, jak wiele zawdzięczamy naszym przodkiniom i licząc raptem trzy/cztery pokolenia wstecz. Naszym babkom i prababkom niewiele dano, ale same potrafiły sobie wywalczyć to, co im się należało, nawet jeśli było to prawdziwe minimum. Naprawdę powinnyśmy być dumne, że takie zwyczajne bohaterki dnia codziennego wreszcie otrzymały możliwość, by przemówić swoim własnym głosem! To jedna z tych książek, które KONIECZNIE powinniście przeczytać!

/*współpraca barterowa z wydawnictwem Znak Horyzont/ dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *