Książki

Zaczytana Madusia: „Jego piękna żona” Loreth Anne White – recenzja przedpremierowa

Mój urlop idealnie zbiegł się z TĄ WIELKĄ ŚRODĄ, która będzie miała miejsce w przyszłym tygodniu. To właśnie wtedy swoją premierę będzie miała naprawdę zapierająca dech w piersiach ilość fantastycznych tytułów. Część z nich udało mi się zabrać ze sobą na wakacje i dzięki temu już dziś mogę rozpocząć opowieści o nich. Na pierwszy ogień poszedł jeden z moich pewniaków, czyli nowa powieść Loreth Anne White, autorki, która do tej pory jeszcze ani razu mnie nie zawiodła, a zawsze zaskakiwała niesamowitymi zwrotami akcji. Czy „Jego piękna żona” podtrzyma dobrą passę autorki? Koniecznie czytajcie dalej!

Samotność ma różne oblicza i dopóki sami jej nie doświadczymy, nie jesteśmy w stanie jej zrozumieć. Prawdziwą ekspertką w tej dziedzinie jest główna bohaterka powieści „Jego piękna żona” – stojąca u progu czterdziestych urodzin Chloe Cooper, pracująca jako barmanka, która zupełnie nie radzi sobie w kontaktach międzyludzkich. Jest jednak doskonałą obserwatorką, aczkolwiek zdecydowanie zbyt często przekracza granice między zwyczajną obserwacją, stając się momentami prawdziwą podglądaczką. W pewnym sensie można ją zrozumieć, bo kiedy podglądając ludzi, fantazjuje o ich życiu, robi to tylko po to, by uciec od swojego własnego. Oprócz bycia barmanką, kobieta większość swojego czasu poświęca na doglądanie ciężko chorej matki.

I nagle dzieje się coś, co wytrąca Chloe z jej smutnej, acz doskonale znanej, a przez to bezpiecznej rutyny. Do nowo wybudowanego domu po drugiej stronie ulicy najpierw wprowadza się mężczyzna, od pierwszego spojrzenia budzący w kobiecie nieokreślony niepokój. Po kilku dniach dołącza do niego żona, która szybko staje się obiektem coraz to bardziej niezdrowej obsesji Chloe. A kiedy okaże się, że piękne na pierwszy rzut oka małżeństwo wcale takie nie jest, dojdzie do wniosku, że tylko ona jest w stanie obronić piękną sąsiadkę przed jej mężem. I gdy na spowitej mgłą plaży dojdzie do śmiertelnego wypadku, a Chloe okaże się być głównym świadkiem, losy całej trójki niebezpiecznie splotą się ze sobą. Będzie się działo!

Przyznam się szczerze, że początkowo książka mnie nie wciągnęła, jakoś nie mogłam wejść w historię Chloe, której zachowania nie byłam w stanie zrozumieć. Szczególnie dziwne wrażenie robiła jej niezwykła więź z matką, kobietą stojącą u kresu swojego życia, której przeogromny wpływ na córkę wyrządził jej zdecydowanie więcej krzywd niż normalna macierzyńska relacja. Jednocześnie ślepy zachwyt, którym otaczała zupełnie nieznaną jej sąsiadkę, także nie budował pozytywnego wizerunku, a ciężko kibicować głównej bohaterce, gdy za nią nie przepadamy.

Im jednak głębiej wgryzałam się w tę historię, tym mocniej nie mogłam się od niej oderwać. Sama konstrukcja książki sprawia, że akcja bardziej intryguje niż cokolwiek wyjaśnia, szczególnie przez pierwszą połowę, gdy nakładają się na siebie punkty widzenia Chloe, jej sąsiadków, ale przede wszystkim fragmenty serialu skupiającego się na naszej głównej bohaterce. Z tego połączenia i początkowego chaosu wyszło coś naprawdę zaskakującego, aczkolwiek nie dało się uciec od powielania dobrze znanych schematów. Mimo to jest w tym spora dawka świeżości i oryginalności, sprawiająca, że koniec końców ta historia jest fascynująca.

„Jego piękna żona” jest kolejną świetną powieścią wychodzącą spod pióra Loreth Anne White. Nietuzinkowi bohaterowie, mocno rozbudowane wątki psychologiczne, nieprzepracowane traumy, samotność, smutek i próby zawalczenia o siebie sprawiają, że ciężko się oderwać, gdy tylko przetrwa się pierwszych kilkadziesiąt stron. Historia Chloe mocno skłania do refleksji, zostawia czytelnika z mocnym poczuciem niepokoju, jednocześnie uwrażliwiając na pozornie mało znaczące sprawy, które dla kogoś mogą mieć niebagatelne znaczenie. Bardzo, bardzo jestem na TAK!

/*współpraca barterowa z wydawnictwem Mando/ dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *