Książki

Zaczytana Madusia: „Stracone w ogniu” Izabela Janiszewska – recenzja przedpremierowa

I znów błyskawicznie przeleciało kilka dni, a my właśnie stoimy u progu jednej z najbardziej wyczekiwanych śród tego roku! Ilość premierowych tytułów jutro przytłoczy niejednego czytelnika i naprawdę ciężko będzie wybrać ten jeden jedyny, który powinno się przeczytać jako pierwszy. W gronie moich faworytów, a właściwie faworytek jest zdecydowanie Izabela Janiszewska – to właśnie jej thrillery biorę ostatnio w ciemno. „Stracone w ogniu” to jej najnowsza propozycja, o której dzisiaj chciałabym napisać coś więcej! Czytajcie koniecznie dalej!

Ogień spala, ale i oczyszcza. Nie bez powodu jest to najbardziej przerażający mnie żywioł, bierze wszystko bez pytania, zostawiając po sobie jedynie proch, pył i dym. Podobnie bywa czasem i z pamięcią, która skutecznie wypiera to, co bolesne, ciemne i okrutne, zostawiając jedynie nieodgadniony cień, powracający w koszmarach. Igrać z ogniem mogą tylko najgłupsi bądź najodważniejsi, ale najczęściej i tak kończą pokonani. Z drugiej strony w ogniu hartuje się stal…

Izabela Janiszewska powraca do bohaterów znanych czytelnikowi z „Zamkniętych w lodzie”. Ambitna techniczka policyjna Anita Bauer przeżywa najtrudniejsze momenty w swojej karierze, trafiając na miejsce zbrodni wyglądające jak prawdziwa rzeźnia. Krew staje się tam czymś więcej niż tylko śladami, opowiadając historię zupełnie inną niż to się wydaje na pierwszy rzut oka. Śmierć młodej kobiety w tak zakrwawionym mieszkaniu staje się prawdziwą zagadką, kryjącą w sobie wyjątkowo dużo tajemnic, których rozwiązanie wcale nie będzie proste.

Maciej Wajda, dotknięty przed laty epizodem fugi dysocjacyjnej, ciągle zmaga się z pytaniami i narastającymi wątpliwościami, co wydarzyło się podczas tych dwóch tygodni, pozostających w jego pamięci jedynie czarną plamą. W „Zamkniętych w lodzie” rozstaliśmy się z nim, gdy przebłysk wspomnień niemal zwalił go z nóg, a w „Straconych w ogniu” proces przypominania sobie ruszył mocno do przodu. I jako człowiek na co dzień pracujący z ludźmi zmagającymi się z przeróżnymi problemami dotyczącymi psychiki, sam stanie przed najtrudniejszym zadaniem – jak poradzić sobie z powracającymi wspomnieniami rysującymi obrazek, którego wcale nie chcielibyśmy widzieć. Maciej stanie przed najtrudniejszym zadaniem w swojej karierze, kiedy to sam musi poradzić sobie z traumą wypieraną przez lata. I jak żyć dalej, gdy okazuje się, że kryło się w nas coś, czego nigdy byśmy się po sobie samym spodziewali?

Ponowne skonfrontowanie dwóch tak różnych bohaterów i ich metod działania – namacalne dowody vs krucha ludzka psychika – sprawdza się doskonale. Dzięki obu podejściom, szczególnie gdy zaczynają się ze sobą łączyć, opowiadana przez autorkę historia zyskuje niepowtarzalną głębię i wielowymiarowość. To nie tylko świetna historia kryminalna, ale także mocno psychologiczna opowieść, w której razem z bohaterami mierzymy się z potęgą ludzkiej pamięci, ciągle przecież niezbadanej i mającej tajemnice przed naukowcami. Fuga dysocjacyjna Maciej jest tu fenomenalnym wręcz przykładem, pozwalającym dobrze prześledzić mechanizm wyparcia i radzenia sobie z traumą.

„Stracone w ogniu” to kolejny absolutnie doskonały thriller psychologiczny Izabeli Janiszewskiej – ta książka porywa i wciąga aż do ostatniej strony, chociaż stroni od zaskakujących zwrotów akcji. Mroczny klimat zbrodni, tajemnice tkwiące w przeszłości, których długie cienie wpływają na teraźniejszość bohaterów i taka zwyczajnie prosta relacja między Maciejem i Anitą, bez kombinowania czy ściemniania – wszystko to sprawia, że lektura staje się prawdziwie niepowtarzalna. Autorka po raz kolejny upewniła mnie w moim założeniu, że po jej książki mogę sięgać w ciemno i nie zawiodę się na jakości, bo ta stoi na najwyższym światowym poziomie. Czytajcie koniecznie, tylko najlepiej zaznajomić się wcześniej z „Zamkniętymi w lodzie”, bo wtedy ta historia będzie znacznie pełniejsza i wielowymiarowa. Mocne 11/10!

Premiera 28.10.2026

/*współpraca barterowa z wydawnictwem Czwarta Strona Kryminału/ dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *