poprostumadusia.pl

blog o książkach, podróżach i Krakowie

Alt Sidebar
Random Article
Search
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem

No Widgets found in the Sidebar Alt!

  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Antysemickie chrześcijaństwo” Artur Nowak, Stanisław Obirek – recenzja przedpremierowa

    04/05/2025 /

    Książki są dla mnie nie tylko przedmiotem najlepszej rozrywki, ale także - a może i przede wszystkim - źródłem wiedzy. Od dziecka lubiłam wiedzieć, stąd też moje ogromne zamiłowanie do wszelkich książek opartych na faktach, które mimo upływu wielu lat…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Zraniony stół” Laura Martínez Belli – recenzja przedpremierowa

    03/05/2025 /

    Majówka w tym roku nas rozpieszcza. Pogodowo jest bajka, nawet udało mi się otworzyć tegoroczny sezon rowerowy pierwszą drobną wyprawą. Czytelniczo jest naprawdę doskonale, a przecież jeszcze nie wjechały zapowiedzi. Dzięki uprzejmości wydawnictw, kilka tytułów miałam możliwość przeczytać przedpremierowo i…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Duch wikarego” Eric Fouassier – recenzja

    29/04/2025 /

    Kiedy za oknem szaleje wiosna, a słońce zagląda mi w okna zbyt długo, to lubię sięgnąć po książkę, której akcja osadzona jest w mroczniejszych klimatach. I tu z pomocą przychodzą mi niezawodne ponure zaułki dziewiętnastowiecznego Paryża, pełne niebezpieczeństw czających się…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Agat. Sumienia półszlachetne” Michał Wierzba – recenzja

    27/04/2025 /

    Przyznam się szczerze, w to piękne niedzielne popołudnie, że boję się sięgać po książki, wokół których, jeszcze przed premierą, jest rozkręcony niezwykle głośny marketing. Z takim właśnie potężnym hałasem wkroczyła na nasz rynek czytelniczy nowa książka Michała Wierzby. "Agat. Sumienia…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „I już nigdy nie nazwę cię tatą” Caroline Darian – recenzja przedpremierowa

    22/04/2025 /

    Codziennie na świecie dzieje się historia, o której nikt nigdy się nie dowie. Codziennie dzieją się rzeczy, o których nikt nigdy nie napisze. Nie bez powodu mówi się, że najbardziej nieprawdopodobne scenariusze zostają napisane przez samo życie, chociaż nie do…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Ostatni nokturn” Lucyna Olejniczak – recenzja przedpremierowa

    21/04/2025 /

    Jednym z moich największych podróżniczych marzeń są angielskie wrzosowiska, tak pięknie opisywane w literaturze angielskiej. Klimat tamtych okolic to coś, czego chciałabym doświadczyć na własnej skórze, nawet jeśli oznaczałoby to demonicznie wyjący wiatr i bezwzględnie zacinający deszcz. Rzeczywistość zwykle jest…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Zabójcza zieleń” Wiktoria Król – recenzja przedpremierowa

    20/04/2025 /

    Ależ wiosennie się zrobiło. Ostatnia tak piękna Wielkanoc miała miejsce chyba z pięć lat temu, gdy światem chwiała w posadach pandemia. Teraz możemy korzystać z pogody i podziwiać feerię barw, które zafundowała nam natura. To ona inspirowała wszelkich artystów do…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Sekret indygo” Natasha Boyd – recenzja

    18/04/2025 /

    Pięć lat temu wyszłam za mąż. Niebo było wtedy błękitne. Niebieska była też moja sukienka. A dzisiaj przychodzę do Was z recenzją niezwykle przejmującej książki, traktującej właśnie o jednym z odcieni tego koloru. "Sekret indygo" autorstwa Natashy Boyd to przykład…

    czytaj dalej
    By Madusia
1314151617

Kilka słów o mnie

książki.
podróże.

a w skrócie:
obecnie w Krakowie.
lat 38.
oczy niebieskie.

w razie pytań:
kontakt@poprostumadusia.pl

Tagi

andaluzja (16) andora (2) beskidy (2) bieszczady (4) chorwacja (24) czechy (5) galicja (6) grecja (2) góry (35) hiszpania (33) jaskinia (3) jezioro (11) jura (6) kantabria (1) kastylia - la mancha (8) kastylia-leon (1) korona gór polski (15) kraj basków (3) kujawsko-pomorskie (3) la rioja (2) lombardia (4) mazury (5) miasto (53) mierzeja wiślana (6) morawy (3) morze (37) pieniny (2) podlasie (2) podsumowanie (5) polska (63) premiera (108) recenzja (314) stolice europejskie (6) sudety (8) szlak orlich gniazd (3) słowacja (3) tatry (9) toskania (11) warmia (4) wiatraki (4) włochy (17) zamek (11) zapowiedzi (43) zea (5) żagle (18)

Archiwa

Meta

  • Zaloguj się
  • Kanał wpisów
  • Kanał komentarzy
  • WordPress.org

poprostumadusia

Na którą książkę najbardziej czekacie w lutym? U m Na którą książkę najbardziej czekacie w lutym? U mnie zebrała się cała lista i właśnie zmaterializowała się na blogasku w postaci wpisu z zapowiedziami - wiem, że je lubicie!

A ja wracam do pakowania i ogarniania wszechświata, bo wiadomo, że dwa i pół dnia przed wyjazdem na wakacje WSZYSTKO jest pilne i na wczoraj!

#polskiebookstagramy #polskibookstagram #czytanietopasja #książkoholiczka #bookbloggersofinstagram
Lubiliście w szkole historię? Ja od czwartej klasy Lubiliście w szkole historię? Ja od czwartej klasy podstawówki stwierdziłam, że to będzie mój ulubiony przedmiot i po upływie trzech dekad, ta miłość ciągle się rozwija. Stąd też moja słabość do wszelakich książek historycznych i dziś o jednej takiej opowieści chcę opowiedzieć. Bo to jeszcze debiut jest!

„Revolterium” Bernarda Gromka to historia prawdziwa, bez romantyzowania klęsk i bez żadnej litości dla mitów. 

Kraków 1848 roku tonie w błocie, przemocy i strachu, a przetrwać mogą tylko ci naprawdę twardzi i bezwzględni. Maks Krom to wyniszczony więzieniem, zmęczony „bohater narodowy”, który nie chce już być mięsem armatnim, staje się twarzą straconego pokolenia (aczkolwiek ta nazwa kojarzy się z zupełnie innym czasem, to i tu pasuje idealnie, niestety). Mimo mitu ocaleńca jako ten, co przeżył uwięzienie po nieudanym powstaniu, musi radzić sobie sam, a gdy niemal od razu wpada w ramiona byłego znajomego (hrabiego!) wie, że łatwo już było.

Nie uświadczycie tu gloryfikowania śmierci ani powstańczych uniesień. Jest za to brutalna prawda, krew, brud i boleśnie okrutny świat, w którym marzenia o wolności snują arystokraci, a płacą za nie inni. Oprócz tego mamy tu również dynamiczną akcję, charakterystyczną tarantinowską bezczelność, wiernie oddane tło historyczne i bohaterów z krwi i kości, głównie mocno nieidealnych. Ale gdzieś pomiędzy tym wszystkich, zaplątał się zupełnie niespodziewany, kruchy promyk światła, tak urzekający w tym całym okrutnym bagnie i błocie.

„Revolterium” to odważny debiut, który wywraca znane narracje i pokazuje historię w całej jej okropności. I ja to kupuję to w całości i czekam na więcej. Brawo @bernardgromek 

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @znak_literanova 

#recenzjaksiążki #czytamirecenzuję #recenzentkaksiążek #polskiebookstagramy #czytajpolsko
Gotowi na luty? Ja w piątek zaczynam urlop, więc j Gotowi na luty? Ja w piątek zaczynam urlop, więc jakoś te kilka dni dociągnę, szczególnie że przez ostatni tydzień zajmowałam się wyłącznie ukochaniem mojej wewnętrznej dziewczynki (kto oglądał film Teściowie 3, ten zrozumie).

A w ten mroźny wieczór mam dla Was rozgrzewający thriller Maxa Czornyja, który mocno mnie zaskoczył.

Luksusowy hotel w Beskidzie Sądeckim, wystawna kolacja walentynkowa, szampan lejący się strumieniami, a tuż za ścianą dramat, którego nie da się zagłuszyć muzyką ani blichtrem. Zaginięcie dziecka. Cisza, pytania bez odpowiedzi i rodzina, która z miesiąca na miesiąc coraz bardziej się rozpada.

A po roku historia wydaje się zataczać koło i cały koszmar zaczyna się na nowo…

„Gdzie jesteś siostrzyczko?” Maxa Czornyja to psychologiczny thriller, który zaskakuje, nie tylko samą fabułą. Autor pokazuje luksus bez szczęścia, żałobę bez zamknięcia i ludzi, którzy funkcjonują gdzieś w szarej strefie moralności. Nie ma tu prostych podziałów na dobro i zło, za to stykamy się z narastającym napięciem i tajemnicami, które piętrzą się niczym matrioszka.

To zdecydowanie lżejsze (i praktycznie bezkrwawe!) oblicze Czornyja, ale wcale nie mniej porażające. Akcja powoli wciąga, perspektywy się zmieniają, a gdy myślisz, że wiesz już wszystko, to Max skutecznie wyprowadza czytelnika w pole. 

Pochłonęłam tę historię w jeden wieczór, ale siedziała później ze mną jeszcze przez dłuższy czas. Polecam, jest dobrze!

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @filiamrocznastrona 

#recenzjaksiążki #czytamirecenzuję #czytampolskichautorów #polskiebookstagramy #kochamczytac
Lubicie skandynawskie kryminały? Mnie przyciąga do Lubicie skandynawskie kryminały? Mnie przyciąga do nich ich szorstkość i mroczny klimat, a w pierwszej samodzielnej książce Henrika Fexeusa, dotychczas znanego z duetu z Camilla Läckberg, zdecydowanie tego nie brakuje.

„Zwierzę ofiarne” to mroczny, brutalny kryminał, zaczynający się niewinnie, bo od tajemniczego maila, który później rozpędza się jak kula śnieżna, wciągając bohaterów (i czytelnika) w śmiertelną grę o prawdę, pamięć i sekrety sprzed lat. 

David Lund nie pamięta pierwszych 12 lat swojego życia. Nieprzypadkowo, bo kiedy zaczyna szukać odpowiedzi, dzieją się rzeczy niebezpieczne, a spirala śmierci wydaje się nakręcać jak dziecięca zabawka. Nikt tu nie jest bezpieczny, a wiedza staje się najpotężniejszą walutą, gdy stawką jest życie albo śmierć. Nie ma nic pośrodku.

To historia pełna mroku, przemocy i moralnych szarości, tak bardzo niejednoznacznych. Narracja jest wieloosobowa, historię budujemy z fragmentów wyłuskiwanych z różnych linii czasowych, a każdy z bohaterów coś ukrywa. Wszystko to brzmi jak przepis na sukces, aczkolwiek nie obywa bez zgrzytów. Nie wszystkie wątki dostają swoje rozwiązania, a finał bardziej otwiera drzwi do kolejnych części serii niż cokolwiek wyjaśnia.

ALE! Bohaterowie są naprawdę świetnie napisani (patrz Florence), pojawia się zaskakujący wątek miłosny, a absolutnym skradaczem scen jest buldog Kreskin, grubiutki promyk radości w oceanie zła.

Czy to jest książka idealna? Nie.
Czy wciąga jak diabli? Zdecydowanie tak, bo zajęła mi jedno popołudnie z przerwami na kilka herbatek.

I to w sumie najlepsza rekomendacja, jaką mogę dać.

Premiera w środę 28.01.

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy z @wydawnictwoczarnaowca 

#recenzjaksiążki #czytamirecenzuję #guineapigoftheday #czytambolubie #polskiebookstagramy
Gdybyście mieli przeczytać jedną książkę w tym rok Gdybyście mieli przeczytać jedną książkę w tym roku, to niech to będzie „Ostatnia zapałka”.

Są książki, które się czyta. 
I są takie, które się przeżywa, a „Ostatnia zapałka” należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii.

To krótka, oszczędna w słowach opowieść, która potrafi rozszarpać serce na strzępy, zanurzyć w smutku, rozpalić gniew, boleśnie uświadomić niesprawiedliwość świata. Historia snuta z kilku perspektyw odsłania dziecięce traumy, rodzinne schematy i pytanie, czy naprawdę da się uciec od tego, co zapisane w przeszłości.

Troje na czworo. 
Fatum. 
Los.
Przeznaczenie. 

A może jednak mamy wybór?

Są tu fragmenty tak przejmujące, że po ich przeczytaniu zostaje już tylko cisza i przełykane w niej słone łzy. 

Na pocieszenie pojawia się myśl, że dobro często istnieje w drobnych gestach, cichych ludziach, o których nikt nie napisze w podręcznikach historii.

To książka, którą najlepiej czytać wieczorem, w samotności, ale jej lekturze bardzo chce się kogoś przytulić. 

„Ostatnia zapałka” sprawia, że chce się być lepszym człowiekiem.

Czytajcie. Naprawdę warto.

Premiera w środę 28.01.

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @znak_koncept - narodziła się z chęci przytulenia i ukochania całego świata. 

#recenzjaksiążki #polskiebookstagramy #czytambolubie #ksiazkowelove #recenzjaprzedpremierowa
Plany na weekend gotowe? Książki do czytania wybra Plany na weekend gotowe? Książki do czytania wybrane? Kocyki przygotowane? Herbatka zaparzona? To zaczynamy, bo mam IDEALNĄ propozycję!

Są takie książki, które trafiają do nas dokładnie wtedy, kiedy trzeba. Dla mnie taką właśnie lekturą okazała się „Głowa do góry, cycki do przodu” Gabrieli Gargaś.

Zaczęłam ją we wtorek po pracy,  bo chciałam przeczytać kilka stron, czy mi w ogóle podejdzie ten styl i ta tematyka, a skończyłam tego samego wieczora, śmiejąc się i płacząc na zmianę. I zużywając zbyt dużo znaczników, co nie zdarzyło mi się od czasów studenckich, czyli dawno. Naprawdę dawno.

To zdecydowanie nie jest zwykła książka, ja potraktowałam ją bardziej jak szczerą rozmowę z przyjaciółką, która mówi: hej, mam dokładnie tak samo. W krótkich felietonach autorka rozbraja mity kobiety-idealnej, matki polki i tej, która ogarnia wszystko. Pokazuje zmęczenie, niewidzialność, gorsze dni i momenty, kiedy po prostu nie mamy siły. Coś, co każda z nas przeżywa zdecydowanie zbyt często.

To ważna, czuła i bardzo potrzebna lektura o stawianiu granic, byciu sobą i o tym, że nie jesteśmy w swoich problemach wyjątkowe (chociaż tak nam się zawsze wydaje), bo każda z nas przez to przechodzi. Bez lukru, bez udawania, za to z ogromną empatią i lekkością, a przecież przez większość książki obracamy się w naprawdę trudnych tematach, o których często wolimy milczeć. A powinnyśmy krzyczeć!

Gabriela Gargaś nie odkrywa Ameryki, ale robi coś znacznie ważniejszego - daje ulgę i poczucie, że nie jesteśmy same. I jednocześnie przypomina, że czasem można poleżeć pod kocem w rozciągniętym swetrze, z zimną herbatką i to też jest okej. A ja właśnie to czynię.

„Głowa do góry, cycki do przodu” polecam z całego serduszka jako pozycję obowiązkową dla każdej kobiety, aczkolwiek nie tylko, bo może stać się pretekstem do nieprzeprowadzonych rozmów, za które tak ciężko się czasem zabrać.

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @wydawnictwoluna 

#recenzjaksiążki #czytampolskichautorów #zdjeciedlaksiazki #polskiebookstagramy #książkoholiczka
Zaobserwuj na Instagramie
madusia 2026 ©
  • Facebook
  • Instagram
Back to top