poprostumadusia.pl

blog o książkach, podróżach i Krakowie

Alt Sidebar
Random Article
Search
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem

No Widgets found in the Sidebar Alt!

  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Kat Gaudiego” Aro Sáinz de la Maza – recenzja

    18/01/2026 /

    Im więcej czytam książek o Barcelonie, tym bardziej chcę się tam w końcu wybrać. W zeszłym roku ta sztuka mi się nie udała, ale mam cichą nadzieję, że w tym się uda. Jednym z powodów wizyty jest na pewno zobaczenie…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Parasolki. Powieść o losach polskich sufrażystek” Dominika Buczak – recenzja

    12/01/2026 /

    Uwielbiam literaturę zaangażowaną, niosącą ze sobą jakieś przesłanie, szczególnie gdy dotyczy kobiet. Nie mogłam zatem przejść obojętnie wobec książki Dominiki Buczak, bowiem "Parasolki. Powieść o losach polskich sufrażystek" to lektura na pierwszy rzut oka napisana specjalnie pode mnie. I pewnie…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: Najciekawsze premiery stycznia 2026!

    11/01/2026 /

    Nie spodziewałam się, że początek roku aż tak mnie przytłoczy, bowiem w pracy mam prawdziwe szaleństwo. I chociaż nie jest to nic nowego, to teraz czuję, że to jest zdecydowanie zbyt dużo, niemniej poczucie obowiązku nie pozwala mi odpuścić. Dobrze,…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Zdrajczyni Jane Boleyn” Philippa Gregory – recenzja

    08/01/2026 /

    Trochę czasu upłynęło od ostatnich aktywności, a że w międzyczasie rozpoczął się rok 2026, to stanęłam przed niezwykle ważną decyzją - która książka idealnie się nada na pierwszą tegoroczną recenzję. I w sumie szybko padło na niezwykle długo wyczekiwaną premierę…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Miss. Zabójstwo Agnieszki Kotlarskiej” Ewa Wilczyńska – recenzja

    22/12/2025 /

    Nie tak to wszystko miało wyglądać, ale cóż - wyszło jak wyszło. Nie ma świątecznych polecajek (aczkolwiek na blogasku ich nie brakuje), nie ma żadnych pięknych zdjęć czy interesujących zestawień, którymi chciałam urozmaicić ten miesiąc. Nie udało się, pewne obietnice…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Yoko” David Sheff – recenzja

    14/12/2025 /

    Tegoroczny grudzień wyciska mnie powoli jak cytrynkę. Zamiast czytać książki i wcinać mandarynki w blasku choinkowych lampek, wyrabiam w pracy i poza nią kolejne roboczogodziny, żeby wejść w ten nowy rok jak najlepiej przygotowana. Tak to jednak bywa, gdy w…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Złoty szlak” William Dalrymple – recenzja

    30/11/2025 /

    Cieszę się, że w ostatni listopadowy wieczór mam do zaproponowania recenzję wyjątkowej książki. "Złoty szlak" to obowiązkowa pozycja nie tylko dla fanów historii. To niespodziewana podróż poprzez wieki, w której autor odsłania przed czytelnikiem mocno zapomnianą historię Indii. Fascynująca opowieść…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Czarnownictwo dla zbłąkanych dziewcząt” Grady Hendrix – recenzja

    29/11/2025 /

    Rzadko zdarza mi się sięgać po horrory, a kiedy już to robię, okazuje się, że daleko im do klasycznych dzieł tego gatunku. "Czarnownictwo dla zbłąkanych dziewcząt" to właśnie taki wyjątkowo nietypowy horror i chociaż przerażających fragmentów w nim nie brakowało,…

    czytaj dalej
    By Madusia
34567

Kilka słów o mnie

książki.
podróże.

a w skrócie:
obecnie w Krakowie.
lat 38.
oczy niebieskie.

w razie pytań:
kontakt@poprostumadusia.pl

Tagi

andaluzja (16) andora (2) beskidy (2) bieszczady (4) chorwacja (24) czechy (5) galicja (6) grecja (2) góry (35) hiszpania (33) jaskinia (3) jezioro (11) jura (6) kantabria (1) kastylia - la mancha (8) kastylia-leon (1) korona gór polski (15) kraj basków (3) kujawsko-pomorskie (3) la rioja (2) lombardia (4) mazury (5) miasto (53) mierzeja wiślana (6) morawy (3) morze (37) pieniny (2) podlasie (2) podsumowanie (5) polska (63) premiera (116) recenzja (336) stolice europejskie (6) sudety (8) szlak orlich gniazd (3) słowacja (3) tatry (9) toskania (11) warmia (4) wiatraki (4) włochy (17) zamek (11) zapowiedzi (45) zea (5) żagle (18)

Archiwa

Meta

  • Zaloguj się
  • Kanał wpisów
  • Kanał komentarzy
  • WordPress.org

poprostumadusia

Odpoczęliście przez tych kilka wolnych dni? Mnie s Odpoczęliście przez tych kilka wolnych dni? Mnie się udało, teraz czas na motywację przed jutrem, a szczególnie przed środą, bo będzie się wtedy dużo działo. W tym sporo premier się pojawi, a ja już dziś zapraszam na recenzję przedpremierową jednej z nich!

„Król popiołów” S.A. Cosby’ego to książka, którą czyta się z niepokojem, ale nie sposób jej odłożyć.

Roman Carruthers wraca do rodzinnego domu po wypadku ojca, żeby pomóc w prowadzeniu rodzinnego biznesu. Problem w tym, że ten biznes to krematorium, co samo w sobie tworzy mroczny klimat, ale to dopiero początek. Razem z Romanem wracamy do rodziny pełnej tajemnic, przemilczeń i wydarzeń sprzed lat, które nigdy nie zostały wyjaśnione. Teraźniejszość wcale zaś nie jawi się w piękniejszych barwach, bo młodszy brat, Dante, narobił sobie długów tam, gdzie zdecydowanie nie powinien.

A im dalej w historię, tym robi się mroczniej. Sekrety wychodzą na jaw, konflikty narastają, a bohaterowie coraz bardziej zapadają się w sobie i swoich decyzjach. Przemoc rodzi przemoc, agresja narasta, a my mamy wrażenie, że razem z nimi schodzimy coraz niżej i niżej, zupełnie jak Dante wkraczający w kolejne kręgi piekła. Skojarzenie absolutnie nieprzypadkowe.

Nie jest to lektura przyjemna i zdecydowanie nie dla osób wrażliwych na okrucieństwo, ale ma w sobie coś takiego, co nie pozwala się od niej oderwać. To historia o rodzinie, traumie, przemocy, lojalności i o tym, że od przeszłości nie da się uciec, nawet jeśli bardzo się tego chce.

„Król popiołów” to jedna z tych książek, o których trudno powiedzieć, że mi się podobała, ale jednocześnie zdecydowanie warto ją przeczytać. Zostawia czytelnika z wieloma przemyśleniami i bardzo ciężkim klimatem, który jeszcze długo nie chce odpuścić. Jak tytułowy popiół, będzie się w nas tliła przez pewien czas…

Premiera w środę 08.04.

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @filiamrocznastrona 

#recenzjaksiążki #czytamirecenzuję #polskiebookstagramy #recenzjaprzedpremierowa #kochamczytac
Jak czytelniczo poszedł Wam marzec? U mnie całkiem Jak czytelniczo poszedł Wam marzec? U mnie całkiem zgrabnie, szesnaście papierowych plus trzy ebooki, a zdecydowana większość przypadła mi do gustu.

„Oszast” 
„Dziewczyna niczyja”
„Księga grzechu”
„Szelest” 
„Właśnie, że tak!”
- to dla nich zarwałam noc.

„Dungeon Crawler Carl”
„Na krwawych skrzydłach”
- wkręciły mnie totalnie. 

„Laurka”
- to książka, która najbardziej we mnie namieszała.

Tośka pod wrażeniem! 

#polskiebookstagramy #podsumowaniemiesiąca #guineapigoftheday #bookstagrampl #czytaniejestfajne
Czy można kraść w dobrej wierze? Nowa książka Kris Czy można kraść w dobrej wierze? Nowa książka Kristin Harmel „Skradzione życie Colette Marceau” stawia to pytanie w bardzo nieoczywisty sposób.

Colette od dziecka wychowywana jest w rodzinnej tradycji, zgodnie z którą kobiety z rodu Marceau kradną. Jednak nie dla siebie, ponieważ zabierają bogatym i okrutnym, by pomagać tym, którzy zostali skrzywdzeni. Najczęściej sięgają po biżuterię i to z precyzją, której mogą pozazdrościć najlepsi złodzieje.

Dzieciństwo Colette przypada na wyjątkowo trudne czasy, tuż przed wybuchem II wojny światowej. Paryż, znany z pięknych pocztówek, szybko zamienia się w miejsce pełne strachu, prześladowań i dramatów, które na zawsze odcisną piętno na życiu dziewczynki.

Wracamy do niej po latach, kiedy ma już dziewięćdziesiąt lat, mieszka w Stanach i nadal robi to, czego nauczyła ją matka. Aż niespodziewanie pojawia się pewna bransoletka, a wraz z nią przeszłość wraca ze zdwojoną siłą.

Książka jest jednocześnie melancholijna i ciepła, momentami ciężka emocjonalnie (szczególnie wątki wojenne), ale dająca też nadzieję i przestrzeń do refleksji.

Bo czy cel naprawdę uświęca środki? I czy można podziwiać kogoś, kto łamie zasady, żeby czynić dobro?

Sama nie znam odpowiedzi na te pytania, ale wiem jedno - ta historia zostaje w głowie i w serduszku na długo! Polecam!

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy z @wydawnictwo_swiatksiazki 

#takczytam #polskiebookstagramy #czytaniejestsexy #recenzjaksiążki #książkoholiczka
Gotowi na świętowanie? U mnie na lekko, bez spiny Gotowi na świętowanie? U mnie na lekko, bez spiny czy nadmiernych przygotowań, głównie mam zamiar odpoczywać i czytać, bo tyle książek ostatnio napisali, że hoho. A dziś recenzja wyjątkowej książki, niekoniecznie będącej moim pierwszym wyborem - acz niesłusznie!

Dwudziesty wiek, szczególnie okres po II wojnie światowej, był czasem ogromnych przemian, które nie ominęły też świata mody. Tradycja zaczęła ścierać się z nowoczesnością, elegancja z prowokacją, a kobiety coraz mocniej zaznaczały swoją niezależność. W sam środek tego barwnego świata trafiła młoda włoska dziennikarka, Oriana Fallaci.

W książce „Proces o minispódniczkę. Miss Fallaci podbija świat mody” znajdziemy jej artykuły i wywiady ze świata mody, które czyta się z ogromną przyjemnością. Fallaci miała niezwykłą umiejętność pisania w taki sposób, że czytelnik czuje się, jakby był w samym środku wydarzeń, czy to w atelier, na pokazach, czy w rozmowach z największymi projektantami.

A spotykała naprawdę wielkie nazwiska, między innymi Christiana Dior, będącego przykładem, że sukces i stworzenie modowego imperium wcale nie muszą oznaczać szczęścia i wolności.

To książka, która pokazuje modę od kulis, jako wielki przemysł, sztukę, ambicję, ogromne pieniądze, ale również jako zmęczenie, presję i samotność na szczycie. Jednocześnie obserwujemy samą Fallaci, kobietę młodą, pewną siebie, bezczelną w dobrym znaczeniu tego słowa, która wchodzi do wielkiego świata i absolutnie nie zamierza nikogo przepraszać za swoją obecność.

Czytając „Proces o minispódniczkę” można spojrzeć na modę zupełnie inaczej, nie tylko jak na ubrania, ale także jak na opowieść o ludziach, ambicjach i czasach, w których żyli. Polecam, to zaskakująco wciągająca lektura!

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy z @znak_koncept 

#polskiebookstagramy #takczytam #recenzetkaksiążek #książkoholiczka #ksiazkanadzis
Na którą książkę czekacie najbardziej w kwietniu? Na którą książkę czekacie najbardziej w kwietniu? Przygotowałam właśnie na blogasku zestawienie trzydziestu dwóch interesujących mnie premier i to wcale nie jest żart! 

Zapraszam na blogaska razem z Jadwigą! Link czeka w bio!

#polskiebookstagramy #bookblogger #guineapigoftheday #czytambolubie #książkoholiczka
Powieści szpiegowskie mają dla mnie jedną wadę - b Powieści szpiegowskie mają dla mnie jedną wadę - bohaterów jest w nich zawsze za dużo.

„Reguły zdrady” nie są tu wyjątkiem. Pseudonimy, podwójni, potrójni agenci, przeskoki czasowe, zmiany miejsc akcji sprawiły, że przez pierwsze kilkadziesiąt stron byłam kompletnie zagubiona i momentami miałam ochotę rozpisać sobie mapę powiązań między bohaterami, żeby ogarnąć kto jest kim i po czyjej stronie stoi. A i tak podejrzewam, że bym się przy tym pogubiła.

Kiedy jednak jakoś się już w tym połapałam, akcja ruszyła z kopytka i wciągnęła mnie na dobre. Historia rozgrywa się w wielu miejscach, od Polski, przez Rosję aż po Azerbejdżan i Estonię, gdzie autorzy stworzyli naprawdę rozbudowaną i pełną napięcia intrygę szpiegowską.

Najbardziej podobało mi się to, że w tej książce szpiegostwo nie jest pokazane jak w filmach akcji.  To w większości cierpliwość, czekanie latami na ruch przeciwnika i życie w ciągłej niepewności, komu można ufać, więc najczęściej towarzyszy szpiegom wyłącznie uczucie samotności.

Brzmi stresująco i przyznam szczerze, że absolutnie nie nadawałabym się na szpiega.

„Reguły zdrady” to naprawdę dobra powieść szpiegowska , chociaż jest tu mniej mojej ulubionej polityki, a zdecydowanie więcej śledztwa i niebezpiecznych technologii, które mogą stać się bronią. A do tego wszystko brzmi bardzo realistycznie, co jeszcze bardziej wciąga w historię.

Mimo trudnego początku ostatecznie bardzo dobrze bawiłam się przy tej książce, aczkolwiek liczyłam na inne zakończenie. 

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @wydawnictwoczarnaowca 

#recenzjaksiążki #książkanaweekend #czytajpolsko #zdjeciedlaksiazki #polskiebookstagramy
Zaobserwuj na Instagramie
madusia 2026 ©
  • Facebook
  • Instagram
Back to top