Kraków

Ta ostatnia niedziela.

        Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że to ostatni tak piękny weekend tej jesieni, więc siedzenie w domu byłoby ogromnym marnotrawstwem czasu i okazji. I dlatego, gdy kilka dni temu kolega zaprosił mnie na spacer pod jakże zacną nazwą \”Bunkry Twierdzy Kraków\”, nie mogłam odmówić. W międzyczasie, oczywiście, pojawiły się okoliczności utrudniające tą wyprawę, ale na szczęście wszystko wyszło dobrze i dzisiaj rano zamiast spać do południa, wstałam wcześnie, żeby się ogarnąć i dotrzeć na miejsce zbiórki. Po drodze okazywało się, że nie tylko ja i moi znajomi nie będziemy marnować tego dnia, bowiem okolice Wisły i Błoń w Krakowie pełne były ludzi spragnionych ostatnich jesiennych promieni naprawdę pięknego słońca. Zwłaszcza ogromny tłok panował w autobusie do ZOO, gdzie już na pierwszym przystanku były problemy ze zmieszczeniem się w środku. Co było później- lepiej nie wiedzieć. 😉 Na szczęście, myśmy się wybrali zdecydowanie mniej uczęszczaną trasą, dlatego też w autobusie tłoku nie było, a i później rzadko natykaliśmy się na jakichś innych wędrowców. I dobrze. 😉
Jako trasę naszej wycieczki, kolega obrał trzeci rejon obronny Twierdzy Kraków, z trzema bunkrami po drodze. W pierwszym (Fort 39 Olszanica) obecnie mieści się ośrodek jeździecki, w drugim (Fort 38 Skała) obserwatorium astronomiczne UJ, zaś trzeci (Fort Bielany) na szczęście (dla nas oczywiście ;p) nie został zagospodarowany i wreszcie można sobie było po nim radośnie pohasać. 😉 A wszystko to w otoczeniu naprawdę absolutnie pięknej w tym roku jesieni, która zachwyca mnie ciągle bogactwem kolorów. I trochę właśnie nimi chciałam się dzisiaj podzielić. 😉

        Jak już wspomniałam, w Forcie 39 Olszanica znajduje się obecnie ośrodek jeździecki, przez co bunkier został całkiem ładnie zachowany, ale jednak trochę inaczej sobie go wyobrażałam, niż to co zobaczyłam. Aczkolwiek też było to ładne. 😉

       Drugi fort nas rozczarował, bowiem nie mogliśmy się dostać na jego teren, z racji tego, iż jest to teren uniwersytecki i bez zgody kogoś (nie dowiedzieliśmy się niestety kogo) nie mogliśmy nawet wejść i zobaczyć go z bliska. A zza siatki widoczność była słaba, więc tylko na słowo uwierzyliśmy koledze, że jest tam naprawdę ładny fort artyleryjski. Chcieliśmy jeszcze obejść teren dookoła, żeby może chociaż go w ogóle zobaczyć, ale poza przedzieraniem się przez krzaki i drzewa, nie udało nam się nic osiągnąć. Chociaż nie można narzekać, widoki po drodze nie należały do najbrzydszych. 😉
       Dopiero trzeci Fort Bielany zaspokoił w większym stopniu naszą chęć łazikowania i zwiedzania i szukania wejść do bunkrów. Tutaj była i wspinaczka i spacery w wysokich trawach i chodzenie po wnętrzu bunkra i poszukiwanie innych wejść, a także nawet przeganianie pary, która chciała udać się na romantyczną randkę w pięknych okolicznościach przyrody, a myśmy jej co chwilę przeszkadzali. 😉
       I na koniec jeszcze wyszło, że jednak moje wrześniowe przewidywanie różnych wydarzeń, funkcjonuje dalej także w październiku. Chociaż może nie do końca, ale wyszła i tak z tego śmieszna sytuacja. 😉 Wychodzimy na ulicę, rozglądamy się w prawo i w lewo w poszukiwaniu przystanku autobusowego. Jakieś 300-400 metrów po prawej od nas był, więc ruszamy całą ekipą, w tym ja na przedzie z kolegą organizatorem tej wyprawy. I tak mu mówię, że w sumie byłoby wesoło jakbyśmy tak szli i zza zakrętu wyjechałby autobus i musielibyśmy do niego biec (bo dzisiaj niedziela, więc mpk kursuje bardzo rzadko, zwłaszcza w strefach podmiejskich, a prawie w takiej byliśmy) i ciekawe czy kierowca by na nas poczekał. A kolega, że pewnie jakby nas zobaczył takich biegnących całą grupą, to na pewno zamknąłby drzwi i uciekł przed nami. Wtedy stwierdziłam, że musiałby nas wyprzedzić, bo bieglibyśmy prosto na niego. I jakieś kilkanaście sekund, gdy to powiedziałam, faktycznie zza zakrętu wyłonił się autobus i musieliśmy puścić się pędem w kierunku przystanku. Na szczęście kierowca miał dobre serduszko i poczekał aż wszyscy dobiegniemy i wsiądziemy. 😉 Taka sytuacja. 😉

~~Madusia.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *