Zaczytana Madusia: „Wyjazd służbowy” Jessie Garcia – recenzja
Piątkowy wieczór to idealny czas, by sięgnąć po wciągającą lekturę! Jeśli tylko nie pracujecie w sobotę, to na spokojnie można się rozsiąść na kanapie, z ulubionym napojem i dać się porwać thrillerowi, jakiego jeszcze nie czytaliście. „Wyjazd służbowy” miał swoją premierę prawie dwa tygodnie temu, a ja ciągle nie mogę przestać myśleć o jego fabule. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego, przyznam się, że mocno mnie sprofilował jednoznaczny tytuł, ale o tym szerzej w recenzji. Koniecznie czytajcie dalej!

Debiutujące autorki thrillerów nie mają łatwo, chociaż kto w dzisiejszych czasach ma. Ciężko jest stworzyć coś oryginalnego i świeżego, co zaskoczy czytelników, a jednocześnie sprawi, że nie będą mogli się oderwać od lektury, a po jej zakończeniu będą rozkminiać, jak do tego wszystkiego doszło. I chociaż może Jessie Garcia nie wymyśliła koła na nowo, to jej debiut czytałam z wypiekami na twarzy i narastającym napięciem.
Jest to historia z pozoru jakich wiele – dwie kobiety spotykające się przypadkiem w samolocie, nowopoznany mężczyzna, chaotyczny kontakt z najbliższymi, a później jego brak i bum! Już sama konstrukcja powieści jest ciekawa, bowiem najpierw poznajemy dwie główne bohaterki, różniące się od siebie praktycznie wszystkim, poza marzeniem, by zupełnie inaczej ułożyć sobie życie. W przypadku Jasmine, uciekającej nad ranem od przemocowego partnera, takie pragnienie jest w pełni uzasadnione, zaś Stephanie wiedzie idealne życie spełnionej singielki – satysfakcjonująca praca w telewizji, grono martwiących się o nią przyjaciół, częste podróże i walizka pełna markowych ubrań. Gdy spotkają się w samolocie lecącym do Denver zupełnie nie spodziewają się, że ten lot będzie dla nich przełomowy.
Ale! Tu dopiero zaczyna się najciekawsze – dalszą historię obu kobiet poznajemy jedynie fragmentarycznie, poprzez wiadomości, które wysyłają do martwiących się o nie znajomych, budzące coraz więcej niepokoju. W tym momencie osią opowieści stają się współpracownicy i przyjaciele Stephanie, którzy zaczynają domyślać się, że coś ze spontanicznym romansem i wyprawą do Atlanty poszło nie tak. Panika narasta, a nadchodzące informacje nikogo nie uspokajają, a wręcz przeciwnie, zamieszanie i niepewność tylko się pogłębia…
Autorka buduje napięcie lepiej niż niejeden stary wyjadacz w tej branży. Z każdą kolejną stroną robi się coraz mroczniej, zamiast odpowiedzi dostajemy tylko wciąż nowe pytania, wątpliwości i ślepe tropy. Na pewno pisanie tego thrillera sprawiło Jessie sporo radości, bowiem bawi się z czytelnikiem, zadręczając go krótkimi wrzutkami, które jedynie gmatwają mocno już pokręconą fabułę. I to wielki plus tej opowieści, chociaż ostatnio nie przepadam za tym nieustającym poczuciem niepewności i ciągłego niepokoju. Muszę jednak przyznać, że całościowo wyszło to całkiem zgrabnie.
„Wyjazd służbowy” to świetna rozrywka, idealna na długi wieczór, aczkolwiek jej fabuła zbudowana jest wokół niełatwych tematów, jak przemoc w związku, ukazana na przykładzie Jasmine. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że bohaterki niczym nas nie zaskoczą, że dobrze poznaliśmy je już na samym początku, ale takie założenie jest niezwykle mylące. W tym thrillerze zwroty akcji są naprawdę niespodziewane, co sprawia, że nie jesteśmy w stanie oderwać się od lektury aż do jej zakończenia. Zdecydowanie polecam, nic tu nie jest takie, jak wydaje się na pierwszy rzut oka!
/*współpraca barterowa z wydawnictwem Otwarte/ dziękuję za egzemplarz do recenzji



