poprostumadusia.pl

blog o książkach, podróżach i Krakowie

Alt Sidebar
Random Article
Search
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem

No Widgets found in the Sidebar Alt!

Książki

Zaczytana Madusia: najciekawsze premiery listopada!

read more
Książki

Zaczytana Madusia: „Wiem o wszystkim” Aleksandra Śmigielska – recenzja

read more
Książki

Zaczytana Madusia: „Ta jedna ciotka. Na litość boską!” Mateusz Glen – recenzja

read more
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Ta jedna ciotka. Na litość boską!” Mateusz Glen – recenzja

    20/11/2025 /

    "Pierwsza polska powieść pielgrzymkowa" to mocno krzyczący nagłówek z okładki najnowszej książki cyklu o Tej jednej ciotce autorstwa Mateusza Glena. Przyznam się od razu szczerze, że nie jestem największą fanką tego całego konceptu, ale jako rodowita częstochowianka MUSIAŁAM po nią…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Mroczna laguna” Jo Morey – recenzja

    18/11/2025 /

    Kiedy za oknem listopadowy wieczór rozpościera swój wątpliwy czar, dobrze jest przenieść się czytelniczo w nieco ładniejsze rejony. Dzisiaj proponuję podróż do zielonego raju, którym jest malownicze Belize, aczkolwiek skrywa też ono swoje niebezpieczne oblicze. "Mroczna laguna" to jeden z…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Kraków

    Zaczytana Madusia: „Nic takiego” Katarzyna Puzyńska – recenzja

    17/11/2025 /

    Niezwykle ciężko jest się autorom wyrwać ze stworzonej przez siebie bezpiecznej przystani, którą są wielotomowe serie. Jeśli kilka pierwszych okaże się sukcesem, to zaufane grono fanów potrafi wybaczyć każde szaleństwo i wypatrywać z nadzieją każdego kolejnego tomu. Tym mocniej szanuję…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Ptaki w klatce” Faridah Abíké-Íyímídé – recenzja

    16/11/2025 /

    I chociaż rzadko wspominam o nich na blogasku, to książki z motywem dark academia stanowią moje wielkie guilty pleasure. Stanowią idealną odskocznię od mroczniejszych klimatów, które ostatnio nieco mnie nużą swoją powtarzalnością i schematycznością, przez co coraz częściej sięgam po…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Złotowłosa” Wojciech Chmielarz – recenzja

    13/11/2025 /

    Z twórczością Wojtka Chmielarza mam wyjątkowo burzliwą relację. Komisarz Mortka to niemalże mój crush i każdy tom jego przygód biorę w ciemno, nieważne na jakie manowce go autor sprowadzi - a ostatnio mocno testował moją cierpliwość i uwielbienie. Jeśli jednak…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Dziki, mroczny brzeg” Charlotte McConaghy – recenzja premierowa

    12/11/2025 /

    Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze, czyli krótka opowieść o tym, jak to przez ten długi weekend się ogarnę, opiszę to wszystko, co przeczytałam i w ogóle będzie miodzio. Nie było, bo spędziłam ten czas głównie leżąc, śpiąc…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Zabiłaś mnie pierwsza” John Marrs – recenzja

    05/11/2025 /

    Piąty dzień listopada w anglosaskiej tradycji funkcjonuje jako rocznica wykrycia spisku prochowego, który miał na celu zgładzenie króla Anglii i Szkocji Jakuba I Stuarta. Noc Ognisk stała się pretekstem do wielkich plenerowych widowisk, których kulminacyjnym momentem jest palenie wielkich stosów,…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: Najciekawsze premiery listopada 2025!

    03/11/2025 /

    Ostatnie miesiące czytelniczo należały do wyjątkowo rozbuchanych i ciężko było nadążyć za tym wszystkim, co pojawiało się wśród nowości. Na szczęście końcówka roku przynosi nieco wyciszenia, aczkolwiek w listopadzie zdecydowanie ilość ustępuje miejsca jakości. Pojawi się kilka naprawdę długo wyczekiwanych…

    czytaj dalej
    By Madusia
23456

Kilka słów o mnie

książki.
podróże.

a w skrócie:
obecnie w Krakowie.
lat 38.
oczy niebieskie.

w razie pytań:
kontakt@poprostumadusia.pl

Tagi

andaluzja (16) andora (2) beskidy (2) bieszczady (4) chorwacja (24) czechy (5) galicja (6) grecja (2) góry (35) hiszpania (33) jaskinia (3) jezioro (11) jura (6) kantabria (1) kastylia - la mancha (8) kastylia-leon (1) korona gór polski (15) kraj basków (3) kujawsko-pomorskie (3) la rioja (2) lombardia (4) mazury (5) miasto (53) mierzeja wiślana (6) morawy (3) morze (37) pieniny (2) podlasie (2) podsumowanie (5) polska (63) premiera (111) recenzja (319) stolice europejskie (6) sudety (8) szlak orlich gniazd (3) słowacja (3) tatry (9) toskania (11) warmia (4) wiatraki (4) włochy (17) zamek (11) zapowiedzi (43) zea (5) żagle (18)

Archiwa

Meta

  • Zaloguj się
  • Kanał wpisów
  • Kanał komentarzy
  • WordPress.org

poprostumadusia

Potępienie zła to wciąż nie to samo co czynienie d Potępienie zła to wciąż nie to samo co czynienie dobra.

Szczególnie dziś, w czwartą rocznicę wojny za naszą wschodnią granicą, te słowa nabierają mocniejszego znaczenia, choć i tak poraziły mnie swoją prostotą w trakcie lektury jutrzejszej premiery. 

„Pragniemy zawiadomić, że jutro zostaniemy zabici wraz z rodzicami” to porażająco aktualny reportaż, napisany w 1998 roku przez Philipa Gourevitcha, o krwawych wydarzeniach w Rwandzie cztery lata wcześniej. 

Wiosną 1994 roku, po kwietniowej katastrofie samolotu z prezydentem na pokładzie w Rwandzie rozpoczęła się rzeź Tutsi, która w ciągu zaledwie stu dni pochłonęła nawet milion osób. Brzmi strasznie, a było jeszcze gorzej. 

To nie jest przyjemny reportaż. 
Nie może taki być.
To zapis wspomnień tych, którym udało się przetrwać.
To relacja autora, który tylko rok po tych wydarzeniach na własne oczy widział miejsca największych kaźni.
To też historia cichych bohaterów i głośnych oprawców, stojących po tej samej stronie.
To przede wszystkim gorzka diagnoza wzniosłego pustosłowia, za którym nic nie idzie.

Bądźcie gotowi na bezsilność, na łzy, na złość i nie szukajcie tu pociechy, nie będzie jej.

To jedna z tych książek, które powinno przeczytać się raz w życiu.

Potępienie zła to wciąż nie to samo co czynienie dobra…

Premiera jutro, recenzja na blogasku - współpraca barterowa z @filialiteracka 

#recenzjaksiążki #czytamirecenzuję #polskiebookstagramy #zdjeciedlaksiazki #czytajpolsko
15 lat walki z depresją minie mi w tym roku. 23.0 15 lat walki z depresją minie mi w tym roku.

23.02. to Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją.

Żałuję, że gdy sama zaczynałam chorować, taka książka jak „Wysokofunkcjonujaca depresja. Pięć kroków ku zdrowiu” nie istniała. 

I jak nie znoszę żadnych poradników, ten nosiłabym ze sobą wszędzie. Teraz też zamiar wylądować na regale, będzie leżał na podręcznym parapecie, żebym miała ją w zasięgu ręki, gdy znów niebezpiecznie długo będę zalegała na kanapie. 

To nie jest książka łatwa, praca z nią nie jest przyjemnością, wymaga chwili zastanowienia, wytchnienia od kołowrotka codzienności, który kształtuje nasze życie do tego stopnia, że wypadnięcie z niego traktujemy jak porażkę. 

A to czasem wołanie o pomoc.  Ale dopóki sami nie poprosimy albo nie zdamy sobie sprawy, że jest nam potrzebna, nikt za nas nic nie zrobi.

„Wysokofunkcjonująca depresja. Pięć kroków ku zdrowiu” może stać się tym pierwszym impulsem, by w ogóle zauważyć, że problem istnieje. 

Polecam!  Jeśli tylko się wahacie, czy ta książka jest dla Was, to tak, jest! 

I tak,na urlopie też można mieć depresję. I uśmiechać się też można, czasem to wszystko dusimy w sobie - szczególnie przy tej wysokofunkcjonującej, której na pierwszy rzut oka nie widać. Jak na tym zdjęciu właśnie.
Recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy z @znak_literanova 

Pamiętajcie, że nie jesteście sami - telefony pomocowe znajdziecie szybko w internetach!

#dzieńwalkizdepresją #depresja #recenzjaksiążki #czytamirecenzuję #recenzentka
Też już męczy Was ta niezwykle zimowa zima? Od trz Też już męczy Was ta niezwykle zimowa zima? Od trzech lat z mężem staramy się w pierwszych miesiącach uciekać w cieplejsze regiony, żeby odpocząć po ciężkiej końcówce roku i złapać oddech przed kolejnymi wyzwaniami.

Po dwóch wizytach w Malezji, padło w tym roku na rajskie Seszele. I jestem nimi oczarowana, zachwycona i zakochana. Za rok wracamy po więcej, bo teraz skupiliśmy się na głównej wyspie archipelagu - Mahe.

Aż ciężko uwierzyć, że może być gdzieś tak nieziemsko pięknie. Żaden fotoszop czy ejaj nie ma podjazdu - naturo, zrobiłaś to najpiękniej!

A że w @kobiecafotoszkola ma być dziś kolorowo - to przesyłam tamte widoczki. Ja już w Krakowie i na nowo mam załadowaną skalę szarości. Ale już bliżej niż dalej!

#kolorowy_fotowtorek_2026 #travelgirl #podróże #podróżniczka #kobietapotrzydziestce
Lubicie motyw zaginięcie sprzed lat w thrillerach/ Lubicie motyw zaginięcie sprzed lat w thrillerach/kryminałach? To jeden z moich ulubionych i na pewno też jeden z popularniejszych, przez co wydaje się być mocno wyeksploatowany. Jednak Romy Hausmann w „Córeczce” radzi sobie z nim całkiem zgrabnie.

Mija prawie 20 lat od zniknięcia Julie Novak. Sprawa wraca na tapet, gdy Liv Keller, współprowadząca popularny podcast true crime, kontaktuje się z ojcem dziewczyny, Theo. Nie zdaje sobie wtedy sprawy, jak poważne konsekwencje przyniesie to spotkanie. Czytelnicy również, bo zaczyna się wyjątkowo poplątana historia, w której kolejne wątki mnożą się jak szalone, a każdy z nich staje się coraz bardziej zaskakujący.

Największą siłą książki jest klimat, duszny, niepokojący, trzymający w napięciu oraz postać Theo Novaka, cierpiącego na demencję. Jego chaotyczna, poszatkowana narracja bywa wymagająca, ale jednocześnie niezwykle autentyczna i poruszająca. To ciągle wyjątkowo rzadko stosowana forma przedstawiania historii, która mocno osiada mi na serduszku.

Romy Hausmann świetnie operuje niejednoznacznością, bowiem tutaj absolutnie nikt nie jest do końca niewinny ani winny, a prawda długo pozostaje poza zasięgiem.

Autorka ciekawie porusza też temat podcastów true crime i ich realnego wpływu na życie ludzi. Gdzie kończy się „tylko zadawanie pytań”, a zaczyna krzywda? Cieszę się, że i na ten wątek znalazło się miejsce.

„Córeczka” to wciągający thriller psychologiczny, który mimo drobnych klisz, trzyma w napięciu do samego końca, do ostatniej strony. Już dla samej postaci Theo Novaka, naprawdę warto po nią sięgnąć.

Premiera już jutro, 11.02.

Szersza recenzja czeka przedpremierowo na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @wydawnictwo_wab 

#czytamirecenzuję #recenzjaksiążki #recenzentkaksiążek #takczytam #czytelniczka
Zauważyliście, że historia świata to historia mężc Zauważyliście, że historia świata to historia mężczyzn? Już od pierwszych lekcji historii zastanawiałam się, gdzie się podziały kobiety i czemu praktycznie w ogóle się o nich nie uczymy, szczególnie w starożytności? I dlaczego, gdy już się pojawią, tak często sprowadza się je do roli „ładnego dodatku”, pomijając charakter, sprawczość i realny wpływ?

Daisy Dunn w swojej monumentalnej książce „Zagubiony wątek. Historia starożytności oraz kobiet, które ją tworzyły” zrobiła coś absolutnie wyjątkowego - przedzierając się przez mrok przez ponad 3000 lat historii, od Krety po Rzym, wydobywa z mroku kobiety, którym odebrano głos. Ta książka jest efektem ogromnej, skrupulatnej pracy badawczej, opartej na fragmentarycznych źródłach, bez fabularyzowania i dopisywania „ładnych historii”.

Nie jest to książka ani lekka, ani prosta, bowiem mnogość imion, ludów i bóstw potrafi zmęczyć, a chwila nieuwagi kosztuje zgubienie wątku (nomen omen). Ale właśnie w tym tkwi siła i uczciwość prawdziwej badaczki. To historia bez upiększeń, za to z ogromnym szacunkiem do faktów. Dunn nie dopowiada, nie tworzy własnych teorii, opiera się na tym, co udało się jej (i wszystkim innym przed nią) odnaleźć w najbardziej nieprawdopodobnych miejscach. Zaskakujące jest, jak wiele można odczytać bez słów. 

„Zagubiony wątek. Historia starożytności oraz kobiet, które ją tworzyły” to prawdziwy must read dla fanek historii (nie tylko starożytnej), ale również i dla tych wszystkich, którzy chcą zrozumieć, jak systemowo spychano kobiety na margines, a mimo to zawsze znajdowały się takie, które potrafiły ten margines przekroczyć.

Ta książka to hołd dla kobiet pozostających już na zawsze w mrokach historii. Z całego serduszka ją polecam.

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @wydawnictwoliterackie 

#recenzjaksiążki #czytamirecenzuję #polskiebookstagramy #czytaniejestfajne #kochamczytac
Gotowi na nadchodzący tydzień? Ja wyjątkowo tak, b Gotowi na nadchodzący tydzień? Ja wyjątkowo tak, bo jak doskonale wiecie z moich story, przebywam właśnie na wakacjach. I czuję się jak w raju!

Dzisiaj chciałam napisać recenzję najnowszej książki Schmitta „Światło szczęścia”, będącą czwartym tomem serii „podróże przez czas”, ale przyznaje się szczerze, że mam z nią ogromny problem.

Treściowo jest znakomita, widać, że Schmitt mocno siedział nad reaserchem, bo odmalował starożytną Grecję zupełnie jakby towarzyszył głównemu bohaterowi. Wędrówka poprzez najważniejsze miejsca, bliższe kontakty z osobami, o których uczyliśmy się w szkołach. Moje historyczne serduszko powinno być zachwycone.

Powinno, jednak nie było.

I winą za ten fakt obarczam wyłącznie siebie - to nie jest cykl, do którego można wejść w połowie, niemal z marszu, bez przygotowania. Kontekst wynikający z wcześniejszych wydarzeń, niuanse trzech pierwszy opowieści odgrywają tak znaczącą rolę, że nie można ich pominąć.

Książkę przeczytałam, ale to nie miało większego sensu, przynajmniej dla mnie. Skorzystałam jednak z promocji (ciągle aktywnej) w @ksiegarnia_znak i mam już trzy wcześniejsze części. Po urlopie będę nadrabiała i recenzowała na bieżąco przygody Noama.

post powstał we współpracy barterowej z @znak_literanova
Zaobserwuj na Instagramie
madusia 2026 ©
  • Facebook
  • Instagram
Back to top