poprostumadusia.pl

blog o książkach, podróżach i Krakowie

Alt Sidebar
Random Article
Search
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem

No Widgets found in the Sidebar Alt!

  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Książę. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego” Monika Śliwińska – recenzja

    03/11/2024 /

    W zeszłym miesiącu miała swoją premierę doskonała biografia, którą delektowałam się przez dłuższy czas. Jest to książka z gatunku tych, których nie chce się zbyt szybko skończyć i rozkoszuje się lekturą każdej strony. Monika Śliwińska, po raz kolejny, stworzyła dzieło…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Ostrakon” Krzysztof P. Czyżewski – recenzja

    02/11/2024 /

    Listopad zaczął się piękną, słoneczną pogodą, więc możemy się chociaż przez jeszcze kilka chwil cieszyć się złotą jesienią. Przez ten miesiąc spodziewajcie się na blogasku prawdziwego maratonu recenzji, nieco słabszy październik muszę teraz nadgonić. A poza tym, niedługo nadejdzie czas…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Catherine. Księżna Walii” Robert Jobson – recenzja

    22/10/2024 /

    Moją ogromną słabością są królewskie dynastie, o których mogę czytać do końca. Szczególne względy ma u mnie ta angielska, bowiem mogę śledzić jej losy współcześnie. Dzisiaj ilość pojawiających się o niej plotek i ploteczek jest porażająca i zawsze zastanawiam się,…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Szpiedzy Putina” Grzegorz Rzeczkowski – recenzja przedpremierowa

    21/10/2024 /

    Jeden z bardziej zamotanych tygodni w tym roku rozpoczynam z przytupem! Dziś poważna recenzja, bowiem książka dotyczy niezwykle poważnego tematu. W najbliższą środę swoją premierę będzie miała nowa książka Grzegorza Rzeczkowskiego o wiele mówiącym tytule: "Szpiedzy Putina. Jak ludzie Kremla…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Kraków

    Zaczytana Madusia: „W głąb” Katarzyna Bonda – recenzja przedpremierowa

    20/10/2024 /

    Znalazłam książkę roku 2024! I chociaż wieloma się zachwycałam, a sporo zapewne jeszcze przede mną, to Katarzyna Bonda rozwaliła system swoją najnowszą powieścią. Po raz pierwszy brakuje mi słów, żeby wyrazić to, co czuję po jej przeczytaniu. "W głąb" to…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Andrzej Kowerski. Szpieg bez cienia” Monika Koszewska – recenzja

    19/10/2024 /

    Bardzo często okazuje się, że to życie pisze najlepsze scenariusze, w które aż ciężko uwierzyć. Takim przykładem jest najnowsza książka Moniki Koszewskiej opowiadająca o nieprawdopodobnych losach Andrzeja Kowerskiego, którego to nazwisko pewnie czytacie po raz pierwszy. Sama też wcześniej nie…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Dziewczyna o mocnym głosie” Abi Daré – recenzja

    18/10/2024 /

    Ależ to było zachwycające i odświeżające, a zarazem tak niezwykle bolesne. Ta niepozorna książka z mocnym tytułem podziałała na mnie tak mocno, że mimo, iż minęło już kilka dni od jej przeczytania (i kilka kolejnych książek też już się w…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Revolusi. Indonezja i narodziny nowoczesnego świata” David Van Reybrouck – recenzja

    15/10/2024 /

    Są takie książki, przy których już po samym tytule wiem, że będę zachwycona ich lekturą. Moje przeczucie nie pomyliło się i tym razem, gdy w moje ręce wpadł potężnie wyglądający egzemplarz książki autorstwa Davida Van Reybroucka "Revolusi. Indonezja i narodzinowy…

    czytaj dalej
    By Madusia
2122232425

Kilka słów o mnie

książki.
podróże.

a w skrócie:
obecnie w Krakowie.
lat 38.
oczy niebieskie.

w razie pytań:
kontakt@poprostumadusia.pl

Tagi

andaluzja (16) andora (2) beskidy (2) bieszczady (4) chorwacja (24) czechy (5) galicja (6) grecja (2) góry (35) hiszpania (33) jaskinia (3) jezioro (11) jura (6) kantabria (1) kastylia - la mancha (8) kastylia-leon (1) korona gór polski (15) kraj basków (3) kujawsko-pomorskie (3) la rioja (2) lombardia (4) mazury (5) miasto (53) mierzeja wiślana (6) morawy (3) morze (37) pieniny (2) podlasie (2) podsumowanie (5) polska (63) premiera (115) recenzja (330) stolice europejskie (6) sudety (8) szlak orlich gniazd (3) słowacja (3) tatry (9) toskania (11) warmia (4) wiatraki (4) włochy (17) zamek (11) zapowiedzi (44) zea (5) żagle (18)

Archiwa

Meta

  • Zaloguj się
  • Kanał wpisów
  • Kanał komentarzy
  • WordPress.org

poprostumadusia

można utonąć w dzisiejszych premierach.💜 #polskib można utonąć w dzisiejszych premierach.💜

#polskibookstagram #bookreelsofinstagram #czytajpolsko #czytambolubie #kochamczytac
Są takie miejsca, gdzie lepiej nie schodzić ze szl Są takie miejsca, gdzie lepiej nie schodzić ze szlaku i takim miejscem jest Oszast – odludny fragment Beskidu Żywieckiego, gdzie las zdaje się żyć własnym życiem, a półmrok nigdy do końca nie ustępuje. I to właśnie tutaj swoją historię osadził Grzegorz Mirosław w swojej nowej książce.

Na środku leśnej drogi odnaleziony zostaje zakrwawiony mężczyzna, mamroczący ciągle o żonie i dziecku, po których nie ma nawet żadnego śladu. A im więcej faktów wychodzi na jaw, tym bardziej sytuacja staje się zagmatwana i niezrozumiała.

„Oszast” to historia, która od pierwszych stron przytłacza czytelnika gęstym, dusznym klimatem. Czuć tu dzikość natury, niepokój i coś, co trudno jednoznacznie określić, co czai się gdzieś między drzewami.

Wyjątkowo podoba mi się główna bohaterka, aspirant sztabowa Anna Kocoń, zwyczajna dzielnicowa, bez wielkich tytułów i doświadczenia, ale za to z doskonałą znajomością lokalnych legend. Bo te, jak się powoli okazuje, mogą mieć więcej wspólnego z teraźniejszością niż ktokolwiek by chciał przyznać.

Przeszłość miesza się tu z teraźniejszością, a echa dawnych tragedii (mających korzenie aż XIX wieku) wciąż rezonują w beskidzkich lasach. I robi się naprawdę mrocznie…

„Oszast” to zdecydowanie jedna z tych historii, gdzie napięcie nie odpuszcza aż do ostatniej strony, a zakończenie nie bierze jeńców.

Zdecydowanie polecam, to kolejny świetny thriller, który dzisiaj ma swoją premierę!

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @znakjednymslowem 

#recenzjaksiążki #czytampolskichautorów #guineapigoftheday #recenzjaksiążkowa #polskiebookstagramy
Na taki thriller psychologiczny czekałam, chociaż Na taki thriller psychologiczny czekałam, chociaż nawet tego nie wiedziałam!

Czasami wystarczy jedno wydarzenie, żeby całe poczucie bezpieczeństwa rozsypało się jak domek z kart. I właśnie od takiego momentu zaczyna się historia Joanny, głównej bohaterki najnowszej książki Alicji Sinickiej „Laurka”.

Poznajemy ją jako szczęśliwą, spełnioną kobietę,  której życie o sto osiemdziesiąt stopni zmienia jedna noc, kiedy nakryła włamywaczy we własnym domu. Strach, trauma i życie w ciągłym napięciu sprawiają, że wraz z mężem postanawiają się przeprowadzić, żeby w nowym miejscu spróbować zacząć żyć normalnie.

Nowe osiedle, mili sąsiedzi, przyjazna atmosfera, początkowo wszystko wygląda sielankowo. Problem jednak w tym, że bardzo szybko okazuje się, że za tym spokojem kryje się coś bardzo niepokojącego. A kiedy młodsza córka sąsiadki w podzięce za opiekę wręcza jej laurkę ze słowem „pomocy” wszystkie strachy budzą się ze zdwojoną siłą…

Napięcie rośnie z każdą stroną, a razem z Joanną zaczynamy się zastanawiać, co jest prawdą, komu można ufać i czy największe zagrożenie faktycznie czai się na zewnątrz. To jeden z tych thrillerów psychologicznych, w których człowiek zaczyna gubić się razem z bohaterką i sam już nie wie, co jest rzeczywistością, a co tylko strachem i paranoją. Przerażające uczucie, a przecież my tylko towarzyszymy głównej bohaterce.

„Laurka” jest gęsta od emocji, niepokoju i napięcia, serio, naprawdę dawno nie czytałam thrillera, który aż tak wszedłby mi do głowy. Pod koniec musiałam robić przerwy, żeby trochę odetchnąć, bo ta historia momentami naprawdę przytłacza.

„Laurka” ma swoją premierę jutro i osobiście uważam, że to totalny must read tej wiosny. Ta książka robi taki nieporządek w chaosie, że po prostu trzeba ją przeczytać!

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @wydawnictwo_wab 

#polskiebookstagramy #wiosenne_kwiaty_fotowtorek_2026 #czytajpolsko #recenzjaprzedpremierowa #guineapigoftheday
Są takie książki, do których wracamy jak do staryc Są takie książki, do których wracamy jak do starych przyjaciół. A kiedy takie spotkanie odbywa się po dwudziestu latach, to wiąże się z wieloma oczekiwaniami i lekkim strachem, że jednak zbyt wiele się zdarzyło i zmieniło. Takie właśnie odczucia towarzyszyły mi, gdy sięgnęłam po najnowszą książkę Katarzyny Grocholi.

„Właśnie, że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później” już po kilku pierwszych stronach pomyślałam, że tęskniłam za Judytą. I chociaż minęły dwie dekady, bohaterowie się postarzeli, a życie napisało im nowe scenariusze, to klimat pozostał dokładnie taki, jakim go zapamiętałam.

Zawsze najbardziej boję się takich powrotów po latach, że wyjdą z tego odgrzewane kotlety, które tylko zepsują wspomnienia. Na szczęście, na wielkie szczęście tutaj nic takiego się nie wydarzyło. Nadal jest lekko, ciepło, zabawnie i bardzo życiowo. Są cięte riposty, nieprawdopodobne zbiegi okoliczności, rozmowy przy stole, sielskie życie i relacje międzyludzkie, czyli dokładnie wszystko to, za co pokochałam kiedyś tę serię.

Ta książka jest jak spotkanie po latach na werandzie u znajomych, z kieliszkiem wina, wspomnieniami i opowieściami, co tam w życiu słychać. Dużo uśmiechu, trochę wzruszeń i ogromna dawka nostalgii.

I mam tylko jedną uwagę - zdecydowanie za szybko ta książka się skończyła. Został niedosyt i taka pustka, jaka pojawia po wyjeździe od dobrych znajomych. Polecam z całego serduszka, nawet jeszcze sami nie wiecie, jak bardzo potrzebujecie tej historii!

PS. Jak dorosnę to nadal chcę być jak Ulka!

Premiera w środę 25.03.2026

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @wydawnictwoliterackie 

#czytajpolsko #recenzjaprzedpremierowa #guineapigsofinsta #polskiebookstagramy #zdjeciedlaksiazki
Za każdym wielkim mężczyzną stoi kobieta. Witold G Za każdym wielkim mężczyzną stoi kobieta. Witold Gombrowicz miał starszą siostrę - Irenę, której postać z niebytu historii wydobyła Aleksandra Gąsowska.

Autorka wykonała kawał wielkiej roboty, aby z fragmentów listów, artykułów i dokumentów odtworzyć życie Irena Gombrowicz, pozornie nudnej kobiety, ale obdarzonej niezwykłą inteligencją, odważną społecznie i zdecydowanie wyprzedzającą swoje czasy.

Irena też całkiem nieźle władała piórem, pisząc przeróżne artykuły, a nawet poezję czy też sztuki teatralne, często skrywając swoją tożsamość pod pseudonimami. Była społeczniczką, działała w organizacjach katolickich, poruszała w swoich tekstach tematy trudne i niewygodne, szczególnie dotyczące roli kobiet w społeczeństwie. Jednocześnie przez lata wspierała literacką karierę brata w Polsce, chociażby przekazując maszynopis „Ferdydurke” pierwszym recenzentom.

Ich relacja nie była prosta, bowiem różnili się niemal wszystkim, a pomimo tego byli sobie bardzo bliscy. Niestety Irena przed śmiercią zniszczyła większość swojej korespondencji, przez co wiele historii i emocji przepadło bezpowrotnie. To ogromna szkoda, bo zapewne byłaby to fascynująca opowieść o rodzeństwie, literaturze i trudnych wyborach życiowych.

Jako miłośniczka kobiecych biografii jestem tą książką naprawdę zachwycona i bardzo się cieszę, że Irena Gombrowicz wróciła do zbiorowej pamięci czytelników. Zdecydowanie polecam, to lektura warta uwagi. I nie tylko dla kobiet!

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @wydawnictwoznakpl 

#recenzjaksiążki #czytampolskichautorów #biografia #ksiazkanadzis #polskiebookstagramy
Pierwszy dzień wiosny, więc czas na recenzję książ Pierwszy dzień wiosny, więc czas na recenzję książki ze śniegiem w tytule, a co! Skandynawskie kryminały ZAWSZE dobrze siadają! 

Kiedy w jednej chwili tracisz pracę, związek i dach nad głową, dobrze jest mieć siostrę, która wyśle cię do swojego domu w szwedzkim kurorcie narciarskim, żebyś mogła poukładać życie na nowo. Taki początek ma historia Hanny Ahlander z książki „Co skrywa śnieg”, będącej pierwszym tomem cyklu „Morderstwa w Åre”.

Szybko okazuje się, że nawet osobiste problemy i dylematy nie są w stanie przytępić policyjnego nosa Hanny, a spokojna, zimowa miejscowość skrywa znacznie więcej tajemnic niż można się spodziewać. Zamarznięte zwłoki nastolatki znalezione na wyciągu narciarskim uruchamiają śledztwo, którego konsekwencji zupełnie nikt się nie spodziewał…

To bardzo dobry typowy skandynawski kryminał - spokojniejszy, bardziej psychologiczny, z chłodnym klimatem, który robi całą robotę. Trzyma w napięciu, zmusza do myślenia i pozostawia z niedosytem, który ugasić może tylko kolejny tom przygód Hanny i Daniela. Polecam, jeśli jego lektura jest jeszcze przed Wami!

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @wydawnictwosqn 

#recenzjaksiążki #polskiebookstagramy #czytanietopasja #kochamczytać #ksiazkanadzis
Zaobserwuj na Instagramie
madusia 2026 ©
  • Facebook
  • Instagram
Back to top