Zaczytana Madusia: „Zły opiekun” Marcel Moss – recenzja przedpremierowa
W październiku zeszłego roku recenzowałam „Porzucone dziecko” Marcela Mossa, które wzbudziło we mnie sporo skrajnych uczuć To była jedna z jego mroczniejszych książek, mocno epatująca okrucieństwem i ukazująca całe spektrum emocji, w tym głównie takich, których raczej nikomu się nie życzy. Stąd też do kontynuacji tej historii podchodziłam z dużym dystansem, chociaż tym razem przeczytałam ją za jednym zamachem, co przy pierwszym tomie mi się nie udało. Czas zatem na recenzję – zapraszam!

Po wyjątkowo burzliwych wydarzeniach z pierwszej części, „Zły opiekun” od samego początku wydaje się być nieco mniej przytłaczający. Kornel Malicki, autor bestsellerowych reportaży, powraca znów w Bieszczady, tym razem za cel obierając malutką wiosnę Wołkowyję, położoną nad malowniczym Jeziorem Solińskim. Mężczyzna w dalszym ciągu prowadzi swoją krucjatę mającą na celu zemstę nad mężczyznami powiązanymi z jego matką, których to obarcza za swoje cierpienie. Ma jednak to szczęście, że znów udaje mu się ją połączyć ze zbieraniem materiałów do potencjalnej książki, bowiem właśnie w tej okolicy, prawie dwadzieścia lat temu rozegrał się prawdziwy dramat. W trakcie szkolnego obozu jeden z uczniów z zimną krwią zastrzelił kilkunastu swoich kolegów, a później popełnił samobójstwo. Największą zagadką jest jednak nie powód takiego zachowania, a sprawa zaginięcia jednej z dziewczyn, której ciała nigdy nie odnaleziono.. Dodatkowym smaczkiem jest zaś fakt, że poszukiwany przez Kornela mężczyzna był jednym z opiekunów tamtejszego obozu.
Reportażysta jest jednak daleki od bezstronności, prowadząc swoją kwerendę skupia się głównie na udowodnieniu, że to Hubert Grabiec, obecnie szanowany dyrektor szkoły, jest bezpośrednio związany z całą sprawą. Poszukiwanie prawdy po latach nigdy nie należy do prostych zadań, szczególnie gdy świadków jest coraz mniej, a i pamięć bywa ulotna. Mimo to Kornel nie poddaje się, a wieloletnie doświadczenie w zbieraniu materiałów zdecydowanie mu pomaga. Cóż jednak począć, gdy każda ze stron przedstawia zupełnie inny obraz tamtego lata, często wzajemnie się wykluczające. I jak tu ustalać jakiekolwiek fakty, gdy każdy wydaje się grać wyłącznie do własnej bramki. Przed Kornelem naprawdę niełatwe zadanie, ale napędzany własnymi demonami prze przed siebie jak prawdziwy lodołamacz.
„Zły opiekun” opiera się na moim ulubionym schemacie, czyli dwóch liniach czasowych, gdy współczesnemu wątkowi Kornela towarzyszy retrospekcja wydarzeń sprzed lat, widziana głównie z perspektywy nastolatka, który ostatecznie pociągnął za spust. Michał Kitler, zakochany do szaleństwa w pięknej i przebojowej Klaudii Brzezinek, nie potrafi poradzić sobie z końcem ich krótkiego związku, a wspólny wyjazd na obóz staje się dla niego prawdziwą torturą. Szczególnie gdy dziewczyna prowadza się już z nowym partnerem, a Michał jako klasowy odludek jest zawsze obiektem drwi i psikusów, nie mając kompletnie żadnego wsparcia. To, co dzieje się wówczas w jego głowie, to moim zdaniem, najmocniejsza strona książki, co po raz kolejny potwierdza, że Marcel Moss doskonale radzi sobie w temacie ludzkiej psychiki. Zwłaszcza tej najbardziej pokręconej.
Emocjonalnie książka znów sieje spustoszenie, aczkolwiek w zupełnie inny sposób niż to miało miejsce w „Porzuconym dziecku”. Nie otrzymujemy tym razem przerażających opisów, chociaż osobiście największe wrażenie wywarł na mnie wątek znęcania się, przychodzący z zupełnie niespodziewanej strony. Wiadomo jednak, że to wykluczenie rówieśnicze boli najbardziej, a Michał doświadcza całej palety okrucieństwa do jakiego zdolni są nastolatkowie. Nie potrzeba żadnych rękoczynów, żeby kogoś zniszczyć, a osoba doprowadzona do stanu ostateczności jest zdolna do wszystkiego. Szczególnie gdy nie ma już nic do stracenia.
„Zły opiekun” to kolejna książka Marcela Mossa, która zrobiła na mnie duże wrażenie. Tym razem o wiele mocniejszy był dla mnie wątek retrospektywny, zdecydowanie bardziej siadł mi na serduszku. Kornel Malicki stracił nieco ze swojej bezwzględności, która cechowała go w pierwszym tomie, ale wyszło mu to na lepsze. Najciekawsze jednak ciągle przed nami – zakończenie historii w takim momencie, jak to zrobił Moss, powinno być zakazane! Polecam i już czekam na dalszą część!
Premiera w środę, 22.04.
/*współpraca barterowa z wydawnictwem Filia Mroczna Strona/ dziękuję za egzemplarz do recenzji.



