poprostumadusia.pl

blog o książkach, podróżach i Krakowie

Alt Sidebar
Random Article
Search
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem
  • Podróże
  • Lifestyle
  • Książki
  • Jedzenie
  • Kraków
  • Rowerem

No Widgets found in the Sidebar Alt!

Książki

Zaczytana Madusia: „Zraniony stół” Laura Martínez Belli – recenzja przedpremierowa

read more
Książki

Zaczytana Madusia: „Rzym miasto Boga. Opowieść o świętości i władzy” Jessica Wärnberg – recenzja przedpremierowa

read more
Książki

Zaczytana Madusia: „Stracona” Kate Foster – recenzja przedpremierowa

read more
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Konfraternia. Vera Crux. Tom I” Krzysztof Piersa – recenzja

    28/06/2026 /

    To miał być mój rok, a tymczasem powoli dobija do swojej połowy, a u mnie zamiast być lepiej, to jest zupełnie odwrotnie. Powiedziałabym, że po cichu liczę, że będzie lepiej, ale nie zapowiada się. Trzymam jednak kciuki, żeby okazało się,…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Czarnek. Biografia nieedukacyjna” Justyna Suchecka, Piotr Szostak – recenzja

    15/06/2026 /

    Polska polityka to kwestia, którą śledzę z zapartym tchem, obserwując już od ponad trzech dekad jak się zmienia i ewoluuje. Obecnie coraz większe znaczenie mają wszelkie formy radykalizmu, bowiem to właśnie najlepiej się klika. Świat sprowadzony do lajków i memów…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Zagłada domu Usherów i inne opowiadania” Edgar Allan Poe – recenzja

    08/06/2026 /

    Klasyka literatury to nie tylko dobrze znane romanse czy powieści obyczajowe, znajdzie się tam też miejsce dla gotyckich utworów Edgara Allana Poe. Aż strach się przyznać, że pomimo prawie już czterech dekad życia na karku, jego twórczość była dla mnie…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Jane Austen i jej racjonalne romanse” Anna Przedpełska-Trzeciakowska – recenzja

    06/06/2026 /

    Pozostając w temacie nadrabiania zaległości i książek powstałych z pasji, nadszedł czas na opowieść o Jane Austen z perspektywy polskiej tłumaczki jej dzieł. To wyjątkowo oryginalne podejście do tematu, pozwalające spojrzeć z zupełnie innej strony na twórczość jednej z najciekawszych…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Sama. Opowieść o Annie Bilińskiej” Małgorzata Ziewiecka – recenzja

    05/06/2026 /

    Uwielbiam, gdy z prawdziwej pasji rodzi się coś cudownego. Doskonałym przykładem jest niezwykła książka Małgorzaty Ziewieckiej, która od kilku lat podąża śladami niesamowitej artystki Anny Bilińskiej i swoimi działaniami przywraca jej należne miejsce i pamięć. Polskie, dziewiętnastowieczne kobiety nie miały…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: Najciekawsze premiery czerwca 2026!

    03/06/2026 /

    Z lekkim poślizgiem, bo dzisiaj już debiutują pierwsze premiery, ale nie mogłam sobie odpuścić czerwcowych zapowiedzi. Nie jest to miesiąc aż tak przesycony fantastycznymi książkami, jak to miało miejsce w poprzednich dwóch, ale zdecydowanie na brak ciekawych pozycji przed wakacjami…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Tam, gdzie zmrok zapada szybciej” Wojciech Chmielarz – recenzja

    02/06/2026 /

    Zastanawiam się, gdzie zgłosić propozycję ustanowienia nowego gatunku książki? Otóż uważam, że powinna pojawić się powieść chmielarzowa, w którym to nurcie zupełnie nieprzypadkowo wyspecjalizował się Wojciech Chmielarz. W jego twórczości zawsze znajdzie się ta charakterystyczna nuta, tak doskonale oddająca klimat…

    czytaj dalej
    By Madusia
  • Książki

    Zaczytana Madusia: „Zuchwałe dziewczyny” Rachel Hawkins – recenzja

    01/06/2026 /

    I nagle przyszedł czerwiec, którego zupełnie się nie spodziewałam. Tegoroczny maj przeminął mi błyskawicznie, zostawiając po sobie jedynie migawki wspomnień i rosnące stosy zaległości, dlatego też moim planem jest jego sukcesywne zmniejszanie się. O szczegółach się nie będę rozpisywała, bo…

    czytaj dalej
    By Madusia
23456

Kilka słów o mnie

książki.
podróże.

a w skrócie:
obecnie w Krakowie.
lat 38.
oczy niebieskie.

w razie pytań:
kontakt@poprostumadusia.pl

Tagi

andaluzja (16) andora (2) beskidy (2) bieszczady (4) chorwacja (24) czechy (5) galicja (6) grecja (2) góry (35) hiszpania (33) jaskinia (3) jezioro (11) jura (6) kantabria (1) kastylia - la mancha (8) kastylia-leon (1) korona gór polski (15) kraj basków (3) kujawsko-pomorskie (3) la rioja (2) lombardia (4) mazury (5) miasto (54) mierzeja wiślana (6) morawy (3) morze (37) pieniny (2) podlasie (2) podsumowanie (5) polska (63) premiera (130) recenzja (377) stolice europejskie (6) sudety (8) szlak orlich gniazd (3) słowacja (3) tatry (9) toskania (11) warmia (4) wiatraki (4) włochy (17) zamek (11) zapowiedzi (50) zea (5) żagle (18)

Archiwa

Meta

  • Zaloguj się
  • Kanał wpisów
  • Kanał komentarzy
  • WordPress.org

poprostumadusia

Przeniesiony Zespół Münchausena pewnie kojarzycie Przeniesiony Zespół Münchausena pewnie kojarzycie z seriali medycznych. To zawsze diagnoza, której nikt wcześniej nie potrafił postawić, genialny lekarz i nagle wszystko zaczyna się układać. Tyle że w prawdziwym życiu wcale nie jest to takie proste.

Autorzy reportażu „Mama mówi, że jestem chora” przedstawiają trzy prawdziwe historie i trzy dochodzenia dotyczące matek podejrzewanych o celowe wywoływanie lub fabrykowanie chorób swoich dzieci. I chyba właśnie to było dla mnie najbardziej przerażające, ta świadomość, że osoba, która powinna być dla dziecka największym bezpieczeństwem, może jednocześnie świadomie wyrządzać mu krzywdę.

Tym bardziej, że z założenia wierzy się matce, bo przecież kto lepiej zna swoje dziecko niż ona? W przypadku tego zaburzenia właśnie ta pewność staje się największym problemem.

„Mama mówi, że jestem chora” pokazuje też mniej wygodną stronę takich spraw, przede wszystkim niewydolny system, przepracowanych ludzi i sytuacje, w których sprawiedliwość wcale nie wygląda tak, jak chcielibyśmy, żeby wyglądała.

To zdecydowanie nie jest łatwa lektura. Momentami naprawdę trudno było mi czytać o tym, co musiały przechodzić malutkie i bezbronne dzieci. Ale właśnie dlatego uważam, że warto po ten reportaż sięgnąć, tylko ostrzegam, że to nie jest lektura dla każdego.

Mocne, trudne i bardzo niepokojące 8/10. 

Premiera 23.09.

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @wydawnictwo_wab 

#ksiazkanadzis #recenzjaksiążki #polskiebookstagramy #recenzjaprzedpremierowa #polskibookstagram
Polska wieś często kojarzy nam się sielsko, aniels Polska wieś często kojarzy nam się sielsko, anielsko i niemal pocztówkowo. Niestety, sto lat temu rzeczywistość bywała zupełnie inna, dominowała bieda, przemoc, ciężka praca, a kobieca wolność często ograniczona była do własnego domostwa. 

A mimo to, nie wszystkie siedziały cicho. I bardzo dobrze!

„Nieugięte. Jakie naprawdę były wiejskie kobiety” Anety Godyni to historie prawdziwych kobiet, które ponad sto lat temu potrafiły walczyć o swoje prawa. Często robiły to w sądach, domagając się choćby alimentów dla swoich dzieci.

Autorka dotarła do ogromnej liczby akt sądowych i właśnie dzięki nim oddaje głos kobietom, które przez dziesiątki lat pozostawały praktycznie anonimowe. I pokazuje, że za stereotypem bezradnej chłopki często kryła się ogromna determinacja, odwaga i siła.

Mnie oczywiście najbardziej ucieszyło fakt że ktoś tak fantastycznie wykorzystał akta sądowe. Zawsze uważałam, że można się z nich dowiedzieć rzeczy absolutnie niezwykłych.

„Nieugięte” to kolejna książka przypominająca, jak wiele zawdzięczamy naszym babkom i prababkom. Zwyczajne kobiety, które niejednokrotnie musiały walczyć o absolutne minimum, a mimo to nie zamierzały się poddawać. Niech zawsze będą dla nas przykładem!

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @znakhoryzont 

#ksiazkanadzis #recenzjaksiążki #czytajpolsko #polskiebookstagramy #zdjeciedlaksiazki
Czy można być jednocześnie samotnym i otoczonym lu Czy można być jednocześnie samotnym i otoczonym ludźmi? Okazuje się, że zdecydowanie tak.

Chloe Cooper za chwilę skończy czterdzieści lat, pracuje jako barmanka, opiekuje się ciężko chorą matką i zdecydowanie lepiej radzi sobie z obserwowaniem innych niż z budowaniem relacji. Podglądanie sąsiadów staje się dla niej sposobem na ucieczkę od własnego życia.

Wszystko zmienia się, gdy po drugiej stronie ulicy zamieszkuje piękna para. Chloe od razu zaczyna obsesyjnie interesować się ich życiem, a gdy odkrywa, że za idealną fasadą małżeństwa kryje się coś zupełnie innego, postanawia ratować sąsiadkę przed jej mężem.

A potem na spowitej mgłą plaży dochodzi do śmiertelnego wypadku…

„Jego piękna żona” Loreth Anne White początkowo nie była dla mnie łatwą lekturą. Chloe potrafiła mnie irytować, a jej zachowanie momentami było naprawdę trudne do zrozumienia. Ale im bardziej zagłębiałam się w tę historię, tym trudniej było mi się od niej oderwać.

Kilka perspektyw, fragmenty serialu poświęconego Chloe, nieprzepracowane traumy, samotność i bohaterowie, którym daleko do oczywistości sprawiły, że z początkowego chaosu wyłoniła się naprawdę intrygująca historia. 

I to właśnie psychologia bohaterów podobała mi się tutaj najbardziej. Bo „Jego piękna żona” to nie tylko zagadka kryminalna, ale przede wszystkim opowieść o samotności, potrzebie bliskości, obsesji i o tym, jak bardzo możemy nie znać ludzi, których codziennie mijamy.

Nie obyło się bez kilku dobrze znanych thrillerowych schematów, ale całość ma w sobie wystarczająco dużo świeżości, żeby skutecznie wciągnąć.

Początkowo byłam na „nie wiem”, a skończyłam na bardzo, bardzo dużym TAK. Koniecznie czytajcie! Takie mocne 8/10, a nawet rzekłabym, że 8,5/10.

Premiera 23.09.

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @wydawnictwomando 

#recenzjaksiążki #recenzjaprzedpremierowa #polskiebookstagramy #książkara #czytambolubie
Są takie książki, po których zamknięciu człowiek p Są takie książki, po których zamknięciu człowiek przez chwilę po prostu siedzi i nie wie, co powiedzieć. „Pieśń zbuntowanych serc” jest właśnie jedną z nich i koniecznie muszę Wam o niej opowiedzieć.

Smita od lat trzyma się jednej zasady, obiecała sobie, że po traumatycznych doświadczeniach z dzieciństwa nigdy więcej nie wróci do Indii. Kiedy jednak przyjaciółka prosi ją o pomoc, przerywa urlop na rajskich wyspach i leci do Bombaju. Na miejscu okazuje się, że czeka na nią zupełnie inne zadanie niż opieka nad rekonwalescentką, ma się zająć dokończeniem reportażu o procesie młodej Meeny. 

Została ona brutalnie ukarana przez własną rodzinę za to, że poślubiła mężczyznę wyznającego inną religię. Teraz walczy o sprawiedliwość i przyszłość swojego dziecka, które może stać się symbolem świata bez podziałów kastowych, religijnych i klasowych.

I właśnie historia Meeny złamała mi serce. 

To jedna z tych bohaterek, o których trudno później przestać myśleć. Młoda kobieta, która mimo niewyobrażalnego cierpienia nie rezygnuje z walki o swoje dziecko, miłość i prawo do życia na własnych zasadach. Czytając jej historię, przepłakałam chyba połowę książki. Niektórych opisanych wydarzeń zwyczajnie nie potrafiłam zrozumieć, tak bardzo różnią się od tego, co znamy z własnej kultury i codzienności.

A jednak „Pieśń zbuntowanych serc” nie jest wyłącznie opowieścią o cierpieniu. To także historia kobiet, które mają odwagę powiedzieć „nie” światu, który mówi im, jak powinny żyć. Smita i Meena są zupełnie różne, a jednak ich losy splatają się w niezwykły sposób. I obie pokazują, że nawet najmniejszy sprzeciw może być początkiem zmiany.

Ta książka bardzo mocno mnie poruszyła. I mam wrażenie, że długo jeszcze ze mną zostanie, bo są historie, o których nie wolno nam pozwolić zapomnieć. To jedna z nich. Trzeba ją koniecznie poznać!

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy z @znakjednymslowem 

#recenzjaksiążki #czytamirecenzuję #polskiebookstagramy #ksiazkanadzis #bookstagramtopasja
Obcięty kciuk, tajemnicze znaki, stary pamiętnik i Obcięty kciuk, tajemnicze znaki, stary pamiętnik i spisek, który zdaje się ogarniać cały świata. Brzmi poważnie? Ale spokojnie, to Alek Rogoziński!

Piątka przyjaciół od czasów studiów co roku spotyka się w rocznicę swojego poznania. Tym razem musi wystarczyć forma online, ale kiedy jedna z uczestniczek zaczyna wysyłać znaki sugerujące, że jest w niebezpieczeństwie, a później znika bez śladu, robi się zdecydowanie mniej przyjemnie i szybko trzeba się przenieść do życia offline.

A tam na miejscu zostaje znaleziony stary pamiętnik i obcięty kciuk, więc Czwórka przyjaciół postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Ale ponieważ to Alek Rogoziński, to możecie być pewni, że po drodze będzie absurdalnie, zabawnie i kompletnie nieprzewidywalnie. Zapnijcie pasy i jedziemy!

„Pępek świata” ma wszystko, za co lubię książki Alka, szalone zwroty akcji, świetny humor sytuacyjny, nawiązania do współczesności i bohaterów, którzy zdecydowanie nie są idealni. Do tutaj dodatkowo dochodzi jeszcze teoria wielkiego spisku i tajemnicza grupa, która podobno trzyma władzę nad całym światem. 

I właśnie ten humor jest dla mnie największą siłą tej historii. Rogoziński potrafi śmiać się z ludzkich słabości, absurdów codzienności i rzeczy, które czasem aż proszą się o komentarz. A ja po raz kolejny brechtałam się do łez razem z nim!

Po tylu książkach autora mogłabym już chyba powiedzieć, że wiem, czego się spodziewać, a jednak „Pępek świata” po raz kolejny udowodnił mi, że Alek nadal potrafi mnie zaskoczyć!

Zdecydowanie polecam jako świetny przerywnik od mroczniejszych tematów - dobrze jest się czasem zdrowo pośmiać!

Szersza recenzja czeka na blogasku, a powstała we współpracy barterowej z @filiamrocznastrona 

#recenzjaksiążki #ksiazkanadzis #polskiebookstagramy #czytampolskichautorów #ksiazkoholizm
z życia książkoholiczki - część 01. #polskiebooks z życia książkoholiczki - część 01.

#polskiebookstagramy #polskibookstagram #książkoholiczka #takczytam #czytanietopasja
Zaobserwuj na Instagramie
madusia 2026 ©
  • Facebook
  • Instagram
Back to top